browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

parę chwil w Krakowie

do galerii Picasa

Kraków

Erynia postanowiła odwiedzić z aparatem Kraków. Niby to siedziba naszego województwa, miasto warte odwiedzin w najwyższym stopniu, w jeszcze większym uwiecznienia godne ale… wiele razy tam bywaliśmy, wszyscy tam jeżdżą i wielu więcej (i artystów, i nieartystów) o uwiecznienie go zadbało. Niemniej jednak sobie ku pamięci, a znajomym by nie mieli nam za złe, ruszyliśmy w odwiedziny do Krakowa. Tym razem za kierownicą zasiadła Erynia a W. robił za pilota. Jak zwykle jadąc w kierunku Krakowa wykręciliśmy w Liszkach na Piekary by przez Wisłę zrobić zdjęcia Tynieckiego Opactwa Benedyktynów. Poranek nie był zbyt słoneczny, reszta dnia także, ale co tam, łabędziom to nie przeszkadzało – przypłynęły się z nami przywitać. Po Benedyktynach przyszła pora na Kamedułów. Mają oni dosyć specyficzne podejście do przyjmowania gości, ale w końcu to prawo gospodarza. Prawem jego jest również zadecydować czy wolno w jego domu zdjęcia czynić czy jedynie, cytując furtiana:
Kameduli na Bielanach

Kameduli na Bielanach

„do sklepu chodzi się po zakupy, do apteki po leki a do kościoła by się modlić”. E…tam – […cenzura Erynii…]. Już przy samej furcie, na otwarcie której poczekaliśmy z 15 minut, W. musiał przypomnieć sobie przywitanie katolickie w pełnej wersji, a po jego wypowiedzeniu musiał powstrzymywać się przed dyskusją o wyższości Boga nad Synem Bożym (czy odwrotnie) – chciał w końcu wejść do klasztoru. I wszedł. Erynia nie weszła – kobietom wejść wolno jedynie 12 razy w roku a to nie był jeden z ‚tych dni’. Zdjęcia robił jedynie z zewnątrz, przyzwoitość (Erynia) nie pozwalała mu robić zdjęć wewnątrz…
Wracając z klasztoru zaciekawiła nas winnica u stóp klasztoru. Ciekawe… może kiedyś spróbujemy tych win.
Kolejnym przystankiem był kompleks wodociągów miasta Krakowa na Bielanach. Bardzo ciekawa architektura przemysłowa z końca XIXw.
Po dotarciu do centrum Krakowa, znaleźliśmy parking na chodniku ulicy Straszewskiego (w soboty i w niedzielę bezpłatny) i po obejściu Wawelu nadwiślańskim pasażem, starając się nie deptać odcisków dłoni „Off Plus Camera” skierowaliśmy się na Kazimierz. Wawel fotografują wszyscy a każde z nas już go widziało nie raz więc zrezygnowaliśmy z wchodzenia za tłumem do jego wnętrza. Kazimierz nie jest, wbrew pozorom, wyłącznie żydowski. Jest tam też znacząca ilość kościołów katolickich. W jednym z nich natrafiliśmy na kazanie polegające na czytaniu listu w sprawie ideologii gender. Po kazaniu W. zaczął się zastanawiać czy by […cenzura Erynii…].
Synagoga Remuh w Krakowie

Synagoga Remuh w Krakowie

Trochę nam przeszło na Szerokiej, gdzie Erynia po raz pierwszy weszła na kirkut i do synagogi Remu. Odprężenie przyszło nam o tyle łatwiej, że w Satori Cafe Bistro skonsumowaliśmy wyśmienite ciasta domowe z gorącą czekoladą doprawioną chili. Na dodatek w tle, zamiast łomotu, słychać było nastrojową muzykę jazzową. Po synagodze Remu przeszliśmy obok Starej Synagogi
Synagoga Izaaka Jakubowicza w Krakowie

Synagoga Izaaka Jakubowicza w Krakowie

(byliśmy już w niej kiedyś więc odpuściliśmy zwiedzanie) za to Synagogi Izaaka Jakubowicza nie mogliśmy sobie darować. Od ostatniej, w niej bytności W., synagoga została całkiem ładnie odrestaurowana. Między innymi odkryto stare freski.
Po takim spacerku kolano Erynii zaczęło dawać znać o sobie. Pozostało więc przejście się po Rynku (jarmark świąteczny: standardowy), ulicy Franciszkańskiej (jak zwykle zatłumionej) i małe co nieco w Chłopskim Jadle na ul.Świętego Jana 3 (zjadliwe ale nie powalające. Na przykład: gołąbki – ulubione danie Erynii – składały się głównie z kapusty, za to dodany do nich sos grzybowy był jakoś tak dziwnie biały a w smaku czuło się głównie Vegetę). Po tym kulinarnym, zawodzie pozostało nam już jedynie wrócić do samochodu i do domu.

Poprzedni
Następny

2 odpowiedzi na parę chwil w Krakowie

  1. Barbara

    Erynio, z wielką przyjemnością odbyłam noworoczny spacer po Krakowie z Wami, odkrywając wiele ciekawych miejsc do zobaczenia przy najbliższej okazji. Jesteście świetnymi przewodnikami, opowiadaczami i fotografami. Serdeczności dla obojga Autorów i najlepsze życzenia na Nowy Rok,
    Barbara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.