browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

na północy Danii

do galerii Picasa

Grenen

Udało nam się wyjechać przed 7. rano i prawie jednym cugiem dotarliśmy koło południa do Grenen. To ‘prawie’ to było najpierw parę przerw na drobny sen – na tych drogach człowiek zasypia z nudów – a później połażenie po wydmach i plaży bałtyckiej poniżej Skagen. Przy wydmach był parking, to co nam szkodziło pójść obejrzeć cichą i pustą plażę. Gdy w końcu dojechaliśmy jak tylko najdalej się dało na północ drogą asfaltową, to po zaparkowaniu (oczywiście są parkingi: duże i płatne 13DKK/h) zrobiliśmy sobie spacer do miejsca gdzie kończą się dwa morza. Najpierw brodziliśmy w morzu Bałtyckim a następnie w Północnym. Przy okazji nie obyło się bez zbierania muszelek i robienia zdjęć. Na parkingu był punkt informacji turystycznej typu folderkowego: folderki leżały, ludzkiego informatora brak – uzupełniliśmy więc literaturę. Zaraz za parkingiem było muzeum przy restauracji, a może restauracja przy muzeum – nieważne, i tak czynna była jedynie gastronomia. Na początku plaży widoczne były pozostałości umocnień wojennych. Więcej na ich temat miało był w leżącym kawałek obok, Muzeum Bunkrów ale to muzeum odpuściliśmy sobie po obejrzeniu skrótowego opisu w informatorze.
Skagen

Skagen

Po powrocie z granicy dwóch mórz ruszyliśmy w stronę Skagen. Samo miasteczko było małym, urokliwym kurortem z żółto-białymi domkami krytymi czerwoną dachówką w centrum. Niektórzy mieszkańcy mieli ciekawe pomysły na kwietnik: do ściany domu przymocowali starą łódź, zrobili półeczki i już było miejsce na doniczki. Nie dało się tym nie zachwycić. Trochę mniej zachwytu wzbudziły w nas ceny wyśmienicie zaopatrzonego sklepu mięsno-wędliniarskiego. To było bardzo niezdrowe dla serca doświadczenie.
Mieliśmy najszczersze chęci na obejrzenie paru muzeów, ale nie wszystkie znaleźliśmy a i te znalezione okazały się zamknięte ‘do maja’. Pierwsze z brzegu muzeum (Michael & Anna Anchers Hus) było co prawda otwarte ale zniechęciło nas papciami i ciasnotą wywołaną zwiedzającymi. Przez drzwi zobaczyliśmy typowo wyposażone pomieszczenia mieszkalne z XIX/1poł.XXw. zrezygnowaliśmy z tego muzeum mając w planach inne – niestety inne też były zamknięte… Przykro nam było nie obejrzeć Muzeum Misiów, a Muzeum Skagen nie znaleźliśmy (znaleźliśmy po powrocie, że… było w tym okresie zamknięte), szczególnie że wszędzie były parkingi ‘krótkoterminowe’. Szukając muzeów dotarliśmy do informacji turystycznej w porcie. Informacja co prawda była bardziej ‘ludziasta’ ale jeden ‘ludź’ na wielu turystów to było zbyt mało. Przy tym w biurze było co prawda więcej ‘ludziów’ ale ci byli bardzo zajęci stukaniem w klawisze i odsyłali do części folderowej biura. Uzupełniliśmy folderki o brakujące do kolekcji i ruszyliśmy nad wodę sprawdzić ceny ryb w nadbrzeżnym sklepiku.
ryby w Skagen

ceny ryb w porcie

Ceny były podawane dla różnych gramatur ale i tak po przeliczeniu były znacznie powyżej dopuszczalnych dla nas cen. Na przykład surowy filet śledziowy kosztował w przeliczeniu około 45zł/kg (40DKK/500g). Nawet w porównaniu z Irlandią była to znacząca różnica, do polskich cen to już nawet nie porównujemy. Po podniesieniu sobie adrenalinki i szybkim powrocie do samochodu, który stał na 30 minutowym parkingu, Erynia postanowiła chwile odpocząć a W. wybrał się obejrzeć kościół. I znowu natknął się w nim na coś nowego. Akurat kościół był przygotowywany do jakiejś uroczystości. Organy ćwiczyły, fortepian wjechał w pobliże ołtarza a przed ołtarzem po jednej stronie stały krzesła na których umieszczone zostały antyramy z włożonymi zdjęciami dzieci, obrysami dłoni i jakimiś tekstami. Nie udało mu się rozeznać co to było (czyżby protestancka konfirmacja?) więc tylko obfotografował kościół i pojechaliśmy dalej do Aalborga.

Poprzedni
Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.