browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

kopalnia Guido

do galerii Picasa

kopalnia 'Guido'

Wiele razy, przejeżdżając przez Śląsk, mijaliśmy drogowskazy kierujące na zabytkowe kopalnie „Luiza” i „Guido” w Zabrzu. I w końcu (Erynia) zdecydowaliśmy, że już najwyższy czas! Niestety „Luiza” przyjmie gości dopiero w połowie 2015r., ale „Guido”, według słów przewodnika dzierżąca palmę najgłębszej kopalni-muzeum w Europie, jest czynna i przyjmuje gości z całego świata. Ponieważ i gościnność ma swoje ograniczenia, więc i do „Guido” należy się zarejestrować dzwoniąc na numer ze strony kopalni – co zrobiliśmy – i bilety już na nas czekały. Przyjechać trzeba wcześniej, bo zjazdy są punktualnie o określonych godzinach i lepiej nie liczyć na szczęście „załapania” się na zjazd. Chociaż turyści traktowani są lepiej od górników – trzy razy wolniejszy zjazd – to i tak ludzie z klaustrofobią, zamknięci w ciemnej klatce winy zjazdowej, mogą poczuć się niepewnie. Żadne z nas nie ma tej przypadłości, więc na pokład 170 a później 320 dotarliśmy bez problemów. Pozostali zwiedzający też! Poziomy różnią się nie tylko głębokością, ale i historycznie: poziom 170 jest poziomem historycznie pierwszym i ekspozycja na nim istniejąca pokazywała czasy „konne” – XIX wieczne, poziom 320 to już czasy bardziej współczesne – wiek XX. Co prawda kopalnia przestała być eksploatowana w 1928r., ale zgromadzono w niej i maszyny późniejsze, tak by można było liznąć odrobinę górnictwa. Liźnięcie było bardzo delikatne i powierzchowne gdyż uruchamianie maszyn odbywało się w taki sposób by nikt nie ogłuchł ani pylicy nie dostał. Z opowieści przewodnika mogliśmy, co najwyżej, spróbować wywnioskować jak ‘atmosfera pracy’ mogła wyglądać podczas wydobycia. Na poziomie 170 lizanie było nawet wirtualne, bo konie były sztuczne a ze stajni dochodziły tylko nagrane odgłosy rżenia i stukotu kopyt. Przewodnik wielokrotnie wspominał, że pracowano (12 godzin) przy lampkach oliwnych dających centymetrowy ogienek. Niestety nigdzie nie było takiego miejsca gdzie, po wyłączeniu oświetlenia elektrycznego, można by przekonać się naocznie jak było „jasno” od lampki oliwnej – a mógłby to być dobry pomysł. Kolejnym „dobrym pomysłem” mogłoby być wypożyczanie przewodnika audio, który w opisywałby kopalnię w językach kongresowych. W naszej grupie trafili się goście z zagranicy bez tłumacza – za późno zaczęli go sobie organizować. Na szczęście trafili na Erynię, a że byli Francuzami… to Erynia nie wydzierżyła i nolens volens „podszlifowywała” sobie słownictwo górnicze, jednocześnie plując sobie w brodę, że nie zna francuskich odpowiedników słów: przodek (w górniczym znaczeniu tego słowa), sztygar, spąg, kombajn górniczy czy wrębiarka. Trochę się przy tym nagimnastykowała…
W sumie jednak Przewodnikowi (żywemu) nie można było nic zarzucić, chociaż W. podsłuchał, że inni przewodnicy inaczej opisują kopalnię przekazując inne informacje (nie były to informacje niezgodne z opisem ‘naszego’ Przewodnika, po prostu inny zakres). Jesteśmy to w stanie zrozumieć, informacji jest tak dużo, że każdy może z pośród nich wybrać trzy różne godziny mówienia i wszyscy będą zadowoleni. Na poziomie 170 zorganizowano też Izbę Pamięci, w której przedstawiony został czarny okres górnictwa (nie tylko węglowego), w którym do kopalni kierowano „niewłaściwego pochodzenia” poborowych zamiast odbywania zasadniczej służby wojskowej. Wspomniano również o co najmniej 40 tysiącach górników, którzy pojechali w okresie powojennym, nie z własnej woli,
maszynownia przy K8

K8

do Donbasu i Karagandy.
Na poziomie 320 można było obejrzeć kombajny ścianowe, obudowy kroczące oraz kolejkę podwieszaną – dali się przejechać! Po tych przeżyciach można się było posilić w strefie K8 – jest tam bufet (pub) z piwem, a obok niego hala z ładnie podświetlonymi pompami.
Bufet był końcowym punktem zwiedzania kopalni. Po nim pozostał już tylko wyjazd z poziomu 320 i pożegnaliśmy kopalnię mijając zorganizowaną przy bramie plażę z palmami.

Poprzedni
Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.