browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Siklós i Harkány

do galerii Picasa

Siklós

Na ostatni dzień zwiedzania okolic Villány wybraliśmy Siklós z jego zamkiem. Dojazd zajął nam kilkanaście minut. Zamek a właściwie, zdaniem W., pałac na podbudowie zamkowej, jest jeszcze w renowacji (400000000Huf w ramach programu Unijnego + fundusz norweski) ale już robi wrażenie. Może wyposażenie nie poraża ilością i zbytkiem ale i tak zamek jest godny uwagi. Zarówno przygotowane pomieszczenia jak i widoki z blanek są bardzo interesujące, a przede wszystkim jest po czym chodzić. Wystawy: etnograficzna, “więzienna”, “winna”, wnętrz zamkowych i serbskich oraz wojenna obejmująca pierwszą i drugą wojnę światową były może niezbyt bogate ale ciekawie przedstawiały poszczególne tematy. Dodatkowo ciekawym miejscem była kaplica zamkowa z odnalezionymi przy restauracji freskami. Zwiedzanie zamku zajęło nam około dwóch godzin więc by nie marnować dnia
Harkány

Harkány

W. zakomenderował obejrzenie kąpieliska w Harkány. Wejście do kąpieliskowego ‘parku’ było darmowe (poza sezonem). Płatne było korzystanie z uciech budynku głównego wraz z atrakcjami siarkowo masażowymi. Ponieważ trochę nie najlepiej czuliśmy się zdrowotnie a i temperatura nie zachęcała, z kąpieli woleliśmy zrezygnować i skierowaliśmy się z powrotem do Villány.
meczet w Siklós

meczet w Siklós

Przejeżdżając przez Siklos W. usłyszał ‘krótki rozkaz stój’ więc stanął. Erynia wyprysnęła z autka wpadając po kolana do zasypanego śniegiem przyjezdniowego rowu. Nic to jednak, po wysypaniu śniegu z butów, zaśmiewając się do łez, pognała do zauważonego z samochodu meczetu. Udało nam się zatrzymać kustosza opuszczającego właśnie meczet i wpadliśmy w (drobny) zachwyt nad budowlą. Przede wszystkim ciekawa była powała głównej kopuły. Podczas restauracji wykonano ją z belek – tworzyło to bardzo ciekawy efekt. Gdy już skończyliśmy z meczetem, kustosz zaproponował nam zwiedzenie pobliskiej serbskiej cerkwi prawosławnej. Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy odmówili. Cerkiew wyglądała z zewnątrz jak zwykły kościół – no może niezupełnie zwykły, jej wieża w sposób widoczny odbiega od pionu – aż się W. ręka ‘omskła’ przy robieniu zdjęcia. Za to w środku ikonostas jakiego nie powstydziłyby się bardziej znane cerkwie. Niestety mury wewnętrzne wymagałyby renowacji, choć nie wiadomo czy uda się odzyskać uszkodzone freski – niewątpliwie będzie to kosztowne, a skąd brać pieniądze?
więcej informacji o rasie Mangalica

Mangalica

W drodze powrotnej postoje i drobne odbicia od trasy odbywały się wyłącznie na życzenie W.. Gwałtowne ‘stój’ nastąpiło przy zagrodzie świń, których długie, kręcone bląd (i rude) włosie bardzo W. zaciekawiło. To trzeba było uwiecznić!
Odbicie od trasy nastąpiło po to by obejrzeć szlabany kamieniołomu – W, zastanawiał się jaką drogą dałoby się wejść na szczyt góry (Szársomlyó-hegy) z obejrzeniem kamieniołomu “przy okazji” – no może ‘następnym razem’.
Po powrocie do Villány zaczęliśmy od drobnej degustacji w Kemencés Pince. Później poobiadaliśmy w ulubionej naszej restauracji i na koniec wstąpiliśmy na ‘dużą’ degustację do Riczu-Stier. Tam też spotkaliśmy dwie Niemki z których jedna uczyła niemieckiego na Węgrzech i degustacja oprócz wina objęła również miłą konwersację.
{Opis win z degustacji}
 
P.S.1. Przechodząc znowu obok Muzeum Wina stwierdziliśmy, że jest… zamknięte.
P.S.2. Następnego dnia pozostał nam już tylko powrót do Polski więc nie mieliśmy okazji obejrzenia Muzeum Wina w Villány – zostało coś na następne odwiedziny!
 

Poprzedni
Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.