browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Mosta i Ta’Qali

do galerii Picasa

Naxxar i Mosta

Leń okrutny usiłował dusić nasze inicjatywy, ale działając wspólnie i w porozumieniu, udało nam się go (tego lenia) udusić, decydując się zobaczyć Mostę. Po śniadaniu wsiedliśmy więc w autobus do Mosty, i na tym nasze szczęście się skończyło. Dalej była „wolna amerykanka”. Bardziej nolens niż volens, W. urządził przymusowy postój w Naxxar. Erynia wykorzystała przerwę do obfotografowania kilku ulic miasta szykującego się (a jakże!) do festy. Tam też udało się Erynii zrobić zdjęcie staremu – już nie używanemu – modelowi autobusu maltańskiego. Była prawie w niebiosach. Dalej poszliśmy na piechotę do Mosty obejrzeć słynny „Mosta Dome” a po naszemu kościół Wniebowzięcia NMP. Według przewodników (Bezdroża, Pascal – oba mają wady i zalety ale razem się ładnie uzupełniają) jest to 4-ta co do wielkości kopuła w Europie. Samym Maltańczykom budowla kojarzy się jeszcze z wydarzeniem uznawanym za cud. W 1942 w czasie mszy na kościół spadła bomba ale okazała się niewybuchem i nikogo nie raniła. Tak, to można spokojnie uznać za cud. Niestety nas cud nie dotyczył – kościół był zamknięty. Pukajcie a… zamkną wam drzwi przed nosem? Może i nie przed nosem ale drzwi były zamknięte. Choć sympatyczny sklepikarz radził nam dłuuuugą coffee break (to co pod kopułą miało otworzyć swe podwoje o 15:30 – i po co się było tak śpieszyć), my zdecydowaliśmy ruszyć dalej, do Ta’Qali – crafts village, którą dowolnie przetłumaczyliśmy jako wioskę rzemieślników. Nie jest to właściwie wioska lecz hangary zaadaptowane na warsztaty rzemieślnicze. A miejsce miało historię bogatą. Przedwojenne lotnisko służyło w czasie wojny jednostce RAF broniącej wyspę przed atakami z powietrza. I służyło tak do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Potem przekształcono je w tereny rekreacyjne, do dzisiaj są tam ogrodzone tereny do „wybiegiwania” psów,
do galerii Picasa

Ta'Qali

a następnie udostępniono teren rzemieślnikom profesji wszelakich. Są tu fabryczki, manufaktury, atelier i warsztaty szkła, drewna (sztuka użytkowa + meble), metaloplastyki, jubilerstwa i obróbki kamieni półszlachetnych. Szczególnie bogato reprezentowane były szkła maltańskie w bardzo bogatej stylistyce – każdy tam znajdzie coś dla siebie. Erynia zastanawiała się nad ceramicznym blatem do stolika ogrodowego ale w tym momencie wąż odezwał się z kieszeni. Nie skorzystaliśmy również z propozycji rzeźbiarza w drewnie oliwkowym – jest w stanie wysłać swoje rzeźby w dowolne miejsce na świecie firmą wysyłkową. Warto tam było zajrzeć, tyle że kieszeń zabolała Erynię… Oj zabolała… w innych warsztatach wąż zbyt słabo syczał. A niech tam, mamy wakacje!
W kilku starych hangarach mieści
Ta'Qali - muzeum lotnictwa

muzeum lotnictwa

się również muzeum lotnictwa, przedstawiające głównie samoloty z czasów drugiej wojny światowej (są i starsze) ale również kilka samochodów, motocykli i rowerów z tej epoki. Erynia ze szczególnym rozrzewnieniem patrzyła na rowery. Te przedwojenne miały genialnie profilowane i amortyzowane skórzane siodełka. Jeździło się prawie jak na fotelu… Takich już niestety nie robią. W. dla odmiany stwierdził, że jeden z baraków jest składowiskiem wszelkich śmieci związanych z samolotami a mało prawdopodobne jest by te śmieci zostały kiedykolwiek użyte do renowacji czegokolwiek latającego. W ogóle muzeum wyglądało bardziej na zakurzony magazyn niż na muzeum lotnictwa, ale może mamy zwichnięte spojrzenie po wycacanym Danmarks Flymuseums.
Po kilku godzinach wędrówki od warsztatu do atelier, zamarzyło nam się wrócić do Sliemy. Tu ponownie dała nam się we znaki maltańska komunikacja publiczna. Machnąwszy ręką na autobus do Sliemy (pierwszy od godziny a i tak się nie zatrzymał na przystanku), podjechaliśmy do Rabatu. Tam pospacerowaliśmy chwilę po Mdinie, mając nadzieję na obejrzenie od środka klasztoru karmelitów (według przewodnika jedyny na Malcie klasztor otwarty dla zwiedzających). Cóż, lasciate ogni speranza, voi ch’entrate. Kościół rzecz jasna był zamknięty. Zniechęceni, darowaliśmy sobie inne muzea.

Poprzedni
Następny

2 odpowiedzi na Mosta i Ta’Qali

  1. Jaruta

    Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.