browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Bochnia

do galerii Picasa

Bochnia

Od czasu do czasu (czytaj: raz na kilka lat) również i W. trafia na przegląd (zdrowotny). Ten konkretny trafił się w sobotę rano w Krakowie.
Cóż było czynić z tak pięknie rozpoczętym dniem?
Mieliśmy pochodzić po Krakowie, odwiedzić Kazimierz, może uliczki starego miasta ale… W. musiał coś wymyślić i tak cichutko zaproponował:
„A może by tak do Bochni?”.
Czemu nie – tam nas jeszcze nie było.
No to pojechaliśmy i dotarliśmy tam, jak na nas, bardzo wcześnie. I miało to swoje zalety (dużo czasu na zwiedzanie) i wady (opłata za parking). A jazda po Bochni i próba zaparkowania w sobotę rano to też jest sztuka. Jak udało nam się poniewczasie dowiedzieć, najwygodniej i najtaniej jest zaparkować pod kopalnią soli – szybem Campi. Myśmy jednak o tym nie wiedzieli i zaparkowaliśmy pod szybem Sutoris. I okazało się, że miało to ciekawe konsekwencje. Trafiliśmy na rzadki przypadek kiedy Campi był w remoncie i ruch turystyczny płynął przez Sutoris. Aby nie było zbyt miło, bilety trzeba było kupić przy Campi (dowozili w obie strony busikami). W zaczął coś mruczeć pod nosem więc dla rozładowania atmosfery ruszyliśmy w miasto, a właściwie
Muzeum im.prof.Stanisława Fischera

Muzeum w Bochni

‚w Muzeum im.prof.Stanisława Fischera‚. Aż dziwne, że byliśmy jedynymi gośćmi. Może pogoda, może ‚po sezonie’ a może wszyscy pędzą do kopalni zapominając o Mieście. My wybraliśmy inną drogę i nie żałujemy. Bardzo miła obsługa pomogła nam poczuć atmosferę miejsca a eksponaty zadziwiły swoją różnorodnością.
Oprócz muzeum miejskiego Bochnia ma jeszcze drugie – prywatne – Muzeum Motyli Arthropoda mogące się poszczycić największą w Polsce ilością
Muzeum Motyli Arthropoda

Muzeum Motyli

‚przyszpilonych’. Obsługa była mniej uczynna, gości było trochę więcej a ekspozycja równie ciekawa chociaż bardziej monotematyczna.
Warto zauważyć, że oba muzea powstały dzięki zaangażowaniu i pracy jego mieszkańców. Stanisław Fischer, nauczyciel gimnazjalny, kolekcjoner i społecznik swoją pasją zarażał uczniów i… rodzinę. Jego wnuk – Jacek Kobiela – przez około 35 lat uganiał się za motylami. Efekty tego ‚uganiania się’ mieliśmy okazję podziwiać.
Między jednym a drugim muzeum jest stary rynek z (w swoim czasie) jedynym w Polsce posągiem Kazimierza Wielkiego oraz opacykowanymi reklamami budynkami, a także Bazylika św. Mikołaja. Bazylika też była swego rodzaju ‚monotematycznym’ muzeum i, mimo monotematyczności, równie jak inne muzea ciekawie wyposażona. Idąc dalej drogą do szybu Campi, Erynia zachwycała się starą zabudową, niestety miejscami zaniedbaną. Za to włodarzom miasta na plus trzeba zaliczyć bardzo dobre oznaczenie ulic i kierunkowskazów do najciekawszych zabytków.
maszynownia

maszynownia

W budynku głównym Kopalni Soli Bochnia przy szybie Campi kupiliśmy bilety i… Erynia dostała amoku na widok parowej maszyny wyciągowej. W. nie był też obojętny na jej wdzięki ale Erynię wprost trudno było wyprowadzić z maszynowni. Do wejścia do kopalni mieliśmy wiele czasu, wróciliśmy do szybu Sutoris na piechotę. I tutaj nam się znowu fuksło. Ponieważ kupiliśmy trasę z płynięciem łódką, to dostaliśmy ‚prywatnego’ przewodnika, tylko dla nas dwojga. Byliśmy jedynymi w tej turze ochotnikami łodzi. A z łódkami jest ciekawa sprawa: zgodnie z polskimi przepisami, do rejestru statków musi być wpisane wszystko co pływa po wodach słonych, a te łódki pływają po nasyconej solance.
Kopalnia Soli w Bochni

…i kopalnia

Tak więc pływaliśmy statkiem morskim w Małopolsce 200m pod ziemią. A oprócz pływania pochodziliśmy po korytarzach kopalni, z zainteresowaniem obejrzeliśmy ‚trójwymiarowe’ pokazy multimedialne i parę komór a, przede wszystkim, porozmawialiśmy z przewodnikiem. A była to ciekawa rozmowa.
Zwiedzanie kopalni trwało trochę ponad trzy godziny i na koniec doszliśmy do wniosku, że w porównaniu do Wieliczki jest to obiekt ‚niewyszlifowany’ – niby przygotowany dla turystów, z przewodnikami ale ani nie jest w pełni surowy (ponoć taka jest trasa historyczna), ani w pełni ekspozycyjny za to na pewno bardziej kameralny. Ma to swój urok.

Poprzedni
Następny

4 odpowiedzi na Bochnia

  1. Erynia

    Ha, będzie dobry pretekst by tam jeszcze zajrzeć. Dzięki Bejotko za linkę.
    NS z okolicami brzmi kusząco 🙂

  2. W.

    KIrkut – może kiedyś, też żałujemy, że czasu nam w ten krótki jesienny dzień zabrakło. A co do Nowego Sącza to… chętnie, ale raczej wiosennie.

  3. bjk

    A w ogóle, to mogliście wybrać się do NS i okolic, też jest ładnie i ciekawie, a i mielibyście przewodniczkę miejscową, znającą wszelkie wertepy 😉

  4. bjk

    Fajna wycieczka 🙂 W Bochni warto także odwiedzić ciekawy kirkut, jeden z najlepiej zachowanych i utrzymanych w Polsce http://www.kirkuty.xip.pl/bochnia.htm tu więcej informacji o nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.