browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Zalipie i Nowy Korczyn

By jednak kuracja tak całkiem nie przeszła nam obok nosa, rankiem dnia następnego dotarliśmy do basenów mineralnych i przystąpiliśmy do działań leczniczych. Zaczęliśmy od kąpieli borowinowych, całe piętnaście minut w za krótkiej i zbyt wąskiej wannie. Zakup i montaż tych wanien (według W.) był wybitnie bez pomyślunku. W sumie ta opinia nie zdziwiła Erynii – Chłop do mikrych chucher nie należy. Zapytaliśmy przy okazji o kąpiele wysoko siarkowe ale tutaj okazało się, że konieczna jest konsultacja lekarska – zapisaliśmy się więc na następny dzień i po
do galerii Picasa

Zalipe

przepakowaniu ruszyliśmy do Zalipia – małej, kwiatami malowanej, wioski. Droga nie była daleka i wiodła przez ciekawy prom na Wiśle. Metodą napędową promu jest właściwe jego ustawienie względem nurtu a służą do tego dwie liny ślizgające się po linie łączącej dwa brzegi Wisły. Ruch nie był zbyt wielki więc mimo małej wielkości promu (2 do 3 samochodów) przeprawiliśmy się szybko płacąc 6zł/samochód. A dalej już szybko zabraliśmy się za spełnianie marzeń Erynii.
Zaczęliśmy od muzeum ludowej malarki i działaczki Felicji Curyłowej.
do galerii Picasa

Zagroda-Muzeum

{zdjęcia z zagrody udostępniamy za zgodą dyr.Janusza Kozioła z Muzeum Okręgowego w Tarnowie} Bardzo miła obsługa nie tylko opowiedziała nam o tej zagrodzie przerobionej na muzeum ale i o wsi, i jej mieszkańcach. Wiedzę tę mieliśmy okazję pogłębić w pobliskiej zagrodzie Pani Marii Chlastawy i Pań Miś (Bogusławy, Magdaleny i Gabrieli) – Zalipie 75 – gdzie chyba wszystko jest pomalowane przez trzy pokolenia kobiet. W trakcie rozmowy dowiedzieliśmy się, że największym problemem wioski są kradzieże wzorów przez „turystów”, a w rzeczywistości „artystów”, którzy podają się potem za właścicieli tychże. Dodatkowym problemem przy ochronie wzorów jest to, że co rocznie, podczas konkursu, stare malunki są zabielane a na ich miejscu malowane są całkiem nowe wzory (malowidła) – takie są zasady konkursu.

u pań Miś

Poza tym problemem są stosunki wewnątrz wsi w efekcie których nie można się porozumieć w kwestii walki o ochronę własności intelektualnej (artystycznej) – a przydał by się dobry rzecznik patentowy. Dowiedzieliśmy się dlaczego są takie problemy ale kto ciekawy niech pojedzie do Zalipia i porozmawia z ludźmi. Tak, porozmawia, bo nawet tam da się odczuć, że ludzie (turyści) nie potrafią spotkać się z ludźmi (miejscowymi) by po prostu porozmawiać. Koreańczycy, których spotkaliśmy przy jednej z zagród, nie mają tych problemów. Łatwo integrowali się z gospodarzami mimo nieznajomości języka polskiego.

u pani Danuty

W tej wiosce to Erynia dostała amoku a W. jedynie ruszał i zatrzymywał samochód kawałek dalej. Domy są malowane w różne wzory na coroczny konkurs malowania domów. Zresztą nie tylko domy się tutaj maluje. Budy dla psów, stodoły, studnie czy kwietniki to już standard. W domu pani Danuty Dymon (Zalipie 175) mieliśmy okazję obejrzeć pomalowane nawet piec centralnego ogrzewania i pralkę „Frania”.
W powrotnej drodze postanowiliśmy obejrzeć Nowy Korczyn. Niestety Informacja Turystyczna ‚pracuje’ w dni robocze do 14. więc bardziej na czuja (i informacji z folderów) obejrzeliśmy ładnie malowany kościół Franciszkanów,
do galerii Picasa

Nowy Korczyn

Rynek z domem Jana Długosza, w którym działa piwiarnia ‚Alternatywa’ i kościelną farę przy rynku – stara ale mniej interesująca od ‚Franciszkanów’. Wreszcie ‚kiszki marsza grać nam zaczęły’ więc zaczęliśmy się oglądać za miejscem z jedzeniem. W Nowym Korczynie była jedynie Pizzeria a parę kilometrów dalej, w restauracji przydrożnej, obrzydzono nam próbę zamówienia czegokolwiek bo wszystko robione jest na oleju – nawet cebula do ruskich pierogów. W. tradycyjnie powtórzył, że olej leje się do silnika a nie do jedzenia i ruszyliśmy do Solca-Zdroju gdzie w Restauracji Magnolia wszystko gotowane i pieczone jest jak trzeba i z przyjemnością można zaspokoić głód. Niestety obżarstwo ‚dobrze’ wpływa na ociężałość więc, i tym razem na basen nie dotarliśmy.

 

Poprzedni
Następny

2 odpowiedzi na Zalipie i Nowy Korczyn

  1. cchali

    Jak zwykle – przepysznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.