browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Antonin i Gołuchów

Od czasu do czasu trzeba odwiedzić groby rodzinne. W końcu powinniśmy pamiętać o tym skąd pochodzimy nie tylko w listopadzie – szczególnie że jesienią pogoda nastraja raczej depresyjnie niż retrospektywnie.
do galerii Picasa

odrobina Wielkopolski


Za to wiosna… też pogodą nie zachwyciła, mimo to pojechaliśmy do Wielkopolski. Po odwiedzeniu ‚rodzinnego’ cmentarza należało pójść w las… no dobrze – do pałaców. Na pierwszy ogień poszedł Pałac Myśliwski Książąt Radziwiłłów w Antoninie. Świetny sposób na miłe spędzenie czasu, a przy okazji – serwowali świetną kawę. Może to pogoda, a może za wczesna pora ale w całym pałacyku oprócz nas i obsługi nie było nikogo – za to poroża wszędzie wokół. Czyżby poprzednich właścicieli?

Zamek w Gołuchowie


Drugim w kolejności był Zamek w Gołuchowie. Też w parku, też angielskim, też pogoda nie zachęcała do spacerów, ale i tak trochę po parkach się powłóczyliśmy. Niestety Muzeum było akurat zamknięte – może kiedyś – zjedliśmy więc tylko maleńkie co nieco w restauracji w oficynie zamkowej. Nawet tanio, smacznie i w miłej atmosferze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.