browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Hattusza (Hattuşa)

Hattusa/Hattusza/Hattuşa

Hattusza (Hattuşa)

Po przejechaniu 900km dotarliśmy do do Hattuszy – starożytnej stolicy Hetytów – tak, tych z którymi wojował faraon Ramzes II.
To był (przed)ostatni z pomysłów Erynii, które W. „upchnął” w trasę. A miejsca trochę było bo pierwszy zarezerwowany nocleg mieliśmy dopiero z 26 na 27 sierpnia. Coś trzeba było zrobić z tym ‚dodatkowym’ urlopem. Na miejsce dotarliśmy około 14. i od razu natrafiliśmy na Abdullacha Kekilli (Kurda pełniącego funkcję Muhtara – tureckiego sołtysa). Przemiły Pan poczęstował nas gorącym napojem z granatów i jabłek, i opowiedział nam o istniejącej w okolicy Turecko-Kurdyjskiej Kooperatywie Arinna, w której kobiety tkają kilimy i dywany. Wyrabiane są w niej również rzeźby w drewnie i biżuteria. Wszystko to można było obejrzeć i kupić w hali na rogu ulicy prowadzącej do ruin stolicy Hetytów. Ponieważ pan Abdullach mówi po angielsku (po włosku chyba też) mogliśmy porozmawiać nie tylko o tkactwie czy Hetytach. Było nam niezmiernie przykro, że nie kupiliśmy ani kilimu ani innej rzeźby ale w domu nie używamy a na prezent są (dla nas) trochę za drogie (cena w pełni uzasadniona nakładem pracy!). Przy okazji pan Abdullach polecił nam hotel ze śniadaniem, oraz kuchnią regionalną, tak że po zakwaterowaniu mogliśmy spokojnie ruszyć „w ruiny”. A 5000 lat to nie w kij dmuchał, doceniło to nawet UNESCO.
do galerii Google+

Hattusza (Hattuşa) album dla wytrwałych

Co prawda niektóre kamienie użyte do budowy były dosyć znaczne ale mimo pomocy egipskich architektów (pierwsza znana umowa między dwoma państwami, tak zwany Traktat z Kadesz, otwarła możliwość współpracy) wielkość miasta ocenić można było głównie po fundamentach – no dobrze, jeszcze po imponującym obwodzie murów. O ich rozmiarze może świadczyć fakt, że na miejscu można wypożyczyć rowery, by objechać całość. Jeżeli komuś bardzo się spieszy, lub nie chce mu się chodzić w upale pomiędzy zabytkami rozrzuconymi po obszernym terenie, może również objechać wykopaliska samochodem – droga liczy sobie około 6km – a doliczyć jeszcze trzeba to co „przechodzi się” zwiedzając.
W murach otaczających miasto znaleźć można było parę przejść z rzeźbami (niektóre odrestaurowane w sposób tak „ładny”, że aż komiczny).

Yerkapi

Odrestaurowywać za to (chyba) nie trzeba było Yerkapi – przejścia podziemnego o przekroju trójkątnym, ułożonego z wielkich, nieobrobionych głazów, przy budowie którego wykorzystano zasadę zwornika blokującego konstrukcję i przenoszącego obciążenia – zworniki świetnie widać patrząc w górę gdy przechodzi się 250-metrowym korytarzem. Współpracę Hetytów z Egipcjanami potwierdza również relief na jednej ze struktur budowlanych obiektu – jest on wybitnie ‚w formacie’ Egipskim.
Po obejrzeniu poszczególnych części miasta wróciliśmy do Hali Kilimów gdzie rozmowa

Hala Kilimów

z panem Abdullachem tym razem dotyczyła zmniejszenia się ilości zagranicznych turystów odwiedzających ten rejon (z 70tys. do 1tys. rocznie). Zachodni turyści się boją – a przecież bezpiecznie nie jest nawet w miastach europejskich. My się nie boimy – w końcu nikt nie da nam gwarancji, że rano się obudzimy – po co się więc bać! I może ze względu na takie nasze nastawienie spotyka nas raczej coś dobrego a zazwyczaj i interesującego. Rzecz jasna, to wcale nie oznacza, że nie nie sprawdzamy przed wyjazdem, czy aby nie ma zamieszek na terenach na które zamierzamy się wybrać. Aż takimi gierojami to my nie jesteśmy, a turystyka wojenna to jednak nie nasza bajka. Tutaj, na terenie składającym się z malowniczych wiosek w górach i malowniczych ruin trudno raczej o tego typu kłopoty (oj, naiwni…).
Hittite Trecking Routes

Hittite Trecking Routes

Wracając do Hetytów, Hattusza to niejedyny „ślad” ich pobytu na tych terenach. Jest nawet wyznaczona Hittite Trecking Routes a tras trekingowych wyznaczonych jest 17, o łącznej długości 236km. Niedaleko od Hattuszy znajduje się inne stanowisko archeologiczne: Yazılıkaya (można je zresztą zwiedzić na tym samym bilecie co Hattuszę 8TRY) a naskalne ryty z tego miejsca kopiowane są w setkach sztuk, sprzedawanych jako pamiątki, przez miejscowych artystów, na skałach z okolic.

święty nefryt

A ich typów jest wiele – nawet nefryt można tu znaleźć. Stał nawet jeden taki wielki, zielony dolmen w centrum dolnego miasta w okolicy wielkiej świątyni. I nie ma się co dziwić w końcu to teren o bogatej historii, również geologicznej. Miejsc związanych z Hetytami jest zresztą więcej, a wszystkie znajdują się na terenie utworzonego w 1988 roku Narodowego Parku „Hetyckie Drogi”. Artefakty wykopane z tych terenów, znajdują się w Boğazköy Müzesi oraz w Çorum (tam już nie dotarliśmy).
Gdy wróciliśmy do hotelu, poszliśmy od razu do restauracji, a ponieważ pora była późna i turystów było brak, obsługa kończyła pracę wspólnym posiłkiem – tak się złożyło że rodzinnym – ojciec, dwie córki i „przygarnięty” do rodziny Irakijczyk z Mosulu. Gdy tylko weszliśmy w drzwi restauracji, od razu zostaliśmy zaproszeni do wspólnego stołu, na którym królowały potrawy proste a smaczne, między innymi kozi biały kremowy ser manda (manda peyniri), chleb lavaş przypominający ormiański (a jakże) lawasz, manti (niby pierożki) z bardzo ciekawym sosem na bazie pul biper, dolma (Erynia rozpromieniała) i sałatki. Dodatkowo zamówiliśmy szisz kebab – taki jak powinien być: mięsny, ostry i z ryżem. Posiłek upłynął nam w miłej atmosferze mimo, że jedynie mężczyźni mówili po angielsku. Niestety o wieczorze nie możemy powiedzieć tego samego. Po paru dniach w trasie mieliśmy nadzieję na ciepłą kąpiel – niestety woda ciepła była jedynie o parę stopni cieplejsza od zimnej (Erynia nie dostrzegała różnicy). W efekcie kąpiel zmieniła się w szczękające zębami mycie. Na szczęście reszta pokoju pozytywnie odbijała od poziomu trzech gwiazdek.
P.S. Rano woda w kranie nadal była letnia.

Poprzedni
Następny

5 odpowiedzi na Hattusza (Hattuşa)

  1. W.

    Dostrzegają, ale nie jestem pewien czy widzą to przez pryzmat „reform” Erdogana czy zagrożeń terrorystycznych.

    • Pudelek

      czyli de facto nic nie dostrzegają 😉 Może myślą, że to przypadek??

      • W.

        Dostrzegają skutki, czy myślą o przyczynach nie wiemy – aż tak dużo i dogłębnie nie drążyliśmy tematu.

      • Erynia

        Pudelku,
        Za mało z nimi rozmawialiśmy, by wiedzieć to NA PEWNO. Zresztą i my nie jesteśmy zbyt chętni, by rozmawiać z „obcymi” o tym, co nas boli….

  2. Pudelek

    Ciekawe czy mieszkańcy Turcji dostrzegą fakt, że zmniejszenie ilości turystów potęguje się w miarę rządzenia Erdogana. Postępująca oficjalnie islamizacja, spadek bezpieczeństwa (związany z jednej strony ze wznowieniem walki z Kurdami, a z drugiej z flirtami z Państwem Islamskim), coraz gorsza opinia Turcji w Europie… Do tego pseudo-pucz z ubiegłego roku i ciągły stan wyjątkowy. To nie jest klimat sprzyjający masowej turystyce.

    Turcja zapewne nie podzieli losu Egiptu, ale ten spadek raczej będzie się nasilał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.