browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Wieczór w Ołomuńcu

Tym razem wyprawa zaczęła się “dzień wcześniej”. Z niewiadomych przyczyn (Erynia: “dobra, dobra!”) samochód był cokolwiek ubłocony – tak do poziomu klamek. Erynia ubrudziwszy sobie rączki przy otwieraniu drzwi (W. się nie postarał i nie zdążył jej drzwi otworzyć) zasugerowała umycie Drakula. I Drakul został umyty – już trzeci raz w przeciągu prawie roku. Słoneczko nie było tyle razy myte w ciągu 8 lat.
Następnego dnia ruszywszy w kierunku Czech natrafiliśmy na korek przy wjeździe do Oświęcimia (standard) więc W. z miną niewiniątka spytał Erynię czy nie zgodziłaby się na “boczne drogi”. Erynia zgodziła się i już po kilkudziesięciu metrach zaczęła żałować zgody. Trasa była dosyć “polna” a ponieważ ostatnio dosyć długo padało to… samochód po paru minutach wyglądał jak przed myciem. Szczęśliwie dla W., nasza chęć dotarcia do celu była silniejsza od chęci Erynii do zagryzienia W., tak więc bez problemu zawitaliśmy nawet o ludzkiej (jak dla nas) porze do Ołomuńca.
Ołomuniec

Ołomuniec

Przyznajemy szczerze, że do tej pory miasto kojarzyło nam się słabo z serkami, i silniej z pewną piosenką… a same Czechy leżały gdzieś na obrzeżach naszych tras i zainteresowań, przez to jakoś nigdy nie leżały nam na drodze. Pewien Hanys Pudelek zmobilizował nas jednak do zmiany kierunków. Tyle tytułem dygresji.
Po szybkim zameldowaniu w hotelu Garni, zrobiliśmy sobie wieczorny spacer na stare miasto, by się po nim powłóczyć, a może coś po drodze przekąsić. Dosyć szybko trafiliśmy na Horni Namesti, gdzie miny
Ołomuniec nocą

Ołomuniec nocą

nam zrzedły – ratusz w większości zastawiony rusztowaniami. Widok uratowała UNESCOwa Kolumna Trójcy Przenajświętszej oraz okoliczne kamieniczki i odsłonięty (acz za płotem) zegar astronomiczny. Ten ostatni, to ciekawostka na skalę światową. Sześćsetletni zabytek, uszkodzony w czasie drugiej wojny światowej, decyzją władz został odremontowany – w stylu socrealistycznym. Zamiast mieszczan i rzemieślników, możemy podziwiać postacie robotników, chłopów i urzędasów.
Ot, taki ewenement.
Humor poprawił nam się całkiem, gdy zapuszczając się w kolejne zaułki, zatrzymaliśmy się w małej winiarni Vinný šenk “U Zlatého Beránka”, gdzie spożyliśmy miejscowe trunki przegryzając nakládaným hermelínem i innymi serami. A wszystko to w przyjemnej atmosferze gdzie, co prawda popowa muzyczka, nie rozrywała jednak bębenków i trąbek Eustachiusza w strzępy. Panowie w wieku emerytalnym popijali tam wino na dzbany siedząc obok dwudziesto- i trzydziestolatków prowadzących półgłosem spokojne rozmowy z partnerkami, popijając równie spokojnie piwa z kufli. Podobnie było w innych, mijanych po drodze, miejscach spotkań. W. znowu przyszło na myśl stare “W Polsce chodzi się ‘na piwo’, a w Czechach (i nie tylko) do piwiarni/pubu” i dlatego W. pije piwo jedynie za granicą.
W błogiej atmosferze zakończyliśmy dzień.
 
Poprzedni
Następny

2 odpowiedzi na Wieczór w Ołomuńcu

  1. Pudelek

    No proszę, a więc miało sens pisać o Ołomuńcu, skoro kogoś do niego zachęciłem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.