browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

ER110 – Centrum Madery

do galerii Google+

Lewada PR17

Trudno było zdecydować czy przeznaczyć dzień na testowanie i zakupy alkoholu w Blandy’s czy też pojeździć po centrum wyspy. Wygrało to drugie i ruszyliśmy do Paúl da Serra. Pogoda była nawet ładna, bez deszczu, chwilami słoneczna, jedynie szczyty gór chwilami czesały chmury. Widoki, które nam te góry oferowały, były warte grzechu nieopilstwa. Wzdłuż drogi częste punkty postojowe o tyleż zwiększały ilości zdjęć, co spowalniały jazdę. W końcu jednak dotarliśmy na przełęcz Encumeada (1007m n.p.m.) i po wypiciu kawy w przydrożnej restauracji postanowiliśmy przejść się wzdłuż lewady PR17
ostrożnie!

ostrożnie!

(Caminho do Pinaculo e Folhadal). W porównaniu do tych z La Palmy była znacznie szersza i głębsza (miejscami metr na metr, lub więcej) przestał nas dziwić znak ostrzegający przed utopieniem się w lewadzie (był taki znak przy wejściu na trasę). Tak na oko były też lepiej utrzymane, widzieliśmy nawet brygadę “obsługującą” lewadę. Po kilku kilometrach bardzo malowniczej i przyjemnej trasy (przyjemność jest odwrotnie proporcjonalnia do ilości turystów napotkanych na trasie) postanowiliśmy wrócić. Niestety nie mieliśmy czasu na przejście całej drogi wróciliśmy więc na punkt widokowy Boca da Encumeada. Widoki byłyby ciut lepsze, gdyby jakiś prywaciarz nie zabudował szklanym zielonym dachem kawałka pod tarasem widokowym. Jak się nie ma co się lubi…
I tak widoki Madery o niebo przewyższają rodzime, brakiem reklam wielkopowierzchniowych zasłaniających góry, brakiem pstrokacizny i bezguścia w architekturze. No, da się – szkoda że nie u nas.
do galerii Google+

Paúl da Serra

Wracając do dalszej trasy, W. miał wielką ochotę przejechać drogą przez szczyty gór, a właściwie tunel(-e), ale po kilkudziesięciu metrach zatrzymał go biały znak z czerwoną obwódką. Na mapie droga miała numer ER110 a na GPSie ER105, i tylko w nawigacji była oznaczona jako nieprzejezdna. W rzeczywistości spora ilość kamieni na trasie przekonała nas o prawdziwości danych nawigacji GPS. Na płaskowyż Paúl da Serra pojechaliśmy więc drogą okrężna. Ostatnim razem jechaliśmy tamtędy w kompletnej mgle. Tym razem mgła była nieco mniejsza – widać było parking oraz tablicę z napisem “Miradouro” ale do namalowania samego widoku z tego punktu widokowego wystarczyłaby kartka papieru, białego papieru. Gdzieniegdzie, jak zjawy pojawiały i znikały we mgle wiatraki. Za to do woli oglądać mogliśmy “gąbkę” Madery. Miejscami przestrzenie, na ile nie zasłaniała ich mgła, były trawiaste, niekiedy podmokłe a niekiedy nawet wyglądały jak płytki jeziorka – głębokości nie sprawdzaliśmy. Od czasu do czasu, wśród skał, połyskiwały strumienie. Ponoć kiedyś, ze względu na problemy z miejscem “na dole”, padł pomysł by to na tym płaskowyżu zbudować lotnisko. Na szczęście zrezygnowano z tego pomysłu bo zniszczono by rezerwuar wodny wyspy. Oficjalnie zrezygnowano z powodu częstego zachmurzenia. Neptun (bóg chmur, deszczu i wód) wygrał (dla nas!).
Mgła i lekko zacinający deszcz sprawiły, że odpuściliśmy sobie trasę wzdłuż lewady 25 źródeł (25 Fontes), aczkolwiek ilość samochodów strojących przy wejściu na ten szlak wskazywała na wielu odwiedzających. Przyznajemy, nas to zniechęciło (dodatkowo – oprócz pogody). Ta miła świadomość mijania tłumów na wąskiej trasie, w deszczu… Tak to jest, gdy na ponad 2000 kilometrów lewad, w przewodnikach reklamuje się tylko kilka najbardziej charakterystycznych.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Erynia już mruczy pod nosem: ja tu jeszcze wrócę i dooglądam.
 

Podkład muzyczny “Nos Rios Dessa Boca - Cidade Bela Do Fado”
udostępniony przez archive.org

Poprzedni
Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.