browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Eger i Lajos Gál

Tym razem pojechaliśmy na Węgry we troje z M., kolegą W. Kwatera u Hanny Szobái w Tarcalu otwarła się przed nami mimo późnej pory (22:00) gwarantując właściwie wszystko, z łazienkami, klimatyzacją (w jednym pokoju) i wspólną kuchnię, a nawet więcej, ale o tym przekonaliśmy się rano – ruch samochodowy za oknami budził nas przed piątą nawet w niedzielę.
Jako że mieliśmy na Węgrzech spędzić prawie tydzień, a okolice Tokaju już wizytowaliśmy wielokrotnie, obopólnie zgodziliśmy się dorzucić parę miejsc, w którym dawno nas jeszcze lub dawno nie widzieli. Erynia podrzuciła W. niekrótką listę interesujących winnic, a ten poumawiał degustacje na każdy dzień. Wrócimy alkoholikami!
do albumu zdjęć

Eger


Na pierwszy ogień poszedł Eger. Jeszcze w Polsce, Erynia doczytała, że dużo się tam dzieje, a i można natknąć się na winiarzy z pasją i umiejętnościami. Mając trochę czasu przed umówioną degustacją, powłóczyliśmy się po placu Dobó, legendarnego obrońcy Egeru przed Turkami. Legendarna nazwa egerskiego, sztandarowego wina Egri Bikaver odnosi się właśnie do pierwszego oblężenia Egeru przez Turków w 1522r., choć sama nazwa jest trochę późniejsza. Niestety,
Obrona Egeru

Obrona Egeru

drugie oblężenie nie zakończyło się dla Węgrów już tak pomyślnie. W efekcie, w mieście, oprócz barokowej, skądinąd urokliwej zabudowy, można natknąć się na ładnie wyeksponowane pozostałości tureckiego hammamu, oraz minaret – jedyny który się ostał i teraz robi za wieżę widokową. Spora kolejka chętnych zniechęciła nas do wspinaczki po schodach. Nie zniechęciły nas za to schody do ruin zamku, szesnastowiecznego acz ślicznie (prze)budowanego. Akurat w ten weekend odbywały się imprezy związane z inscenizacją obrony przed Turkami, a po mieście i okolicy zamku, snuły się grupki stosownie odzianych ludzi w stroje z epoki. Niestety z powodów czasowych – umowa jest umową – obeszliśmy jedynie kawałek murów z widokami na Eger, do samego zamku nie wchodząc.
degustacja u Lajosa Gala

u Lajosa Gala

Zdążyliśmy jeszcze pojeść (w tej temperaturze wino na pusty żołądek to samobójstwo) i zaczęliśmy degustację u Lajosa Gálachemika i doktora enologii, wieloletniego szefa Instytutu Winorośli i Wina. Lajos Gál ma dość nietypowy sposób degustacji, gdyż każda otwarta butelka jest traktowana jako własność degustujących, oczywiście z wymogiem zapłaty. Tanio nie wyszło, ale dwie i pół godziny rozmowy przy dobrym winie a następnie wizyta w jego piwniczce, w bocznej uliczce, w Dolinie Pięknej Pani były tego warte. Same wina mile nas zaskoczyły, do tego stopnia, że W. nie chciał wierzyć, że pije Egri Bikaver. Po tym jak Arvayowie odczarowali dla nas furminta, Lajos Gál, zdecydowanie odczarował Egri Bikavera. Generalnie wszystkie degustowane wina, mimo różnic smakowo-węchowych opisać można dwoma słowami: zrównoważone i eleganckie. Mamy jednak nadzieję, że ten sposób pobierania opłaty za degustację szerzej się nie przyjmie bo głupio byłoby kupować byle jakie wina (u innych, niesprawdzonych winiarzy), a i na najlepsze nie każdego stać (musieliśmy zrezygnować z jednego bo nie mieliśmy tyle gotówki). Na dodatek otwarte wina, mimo późniejszego zamknięcia, stać dłużej nie powinny, a te droższe, najlepsze wina powinny móc trochę postać, a nie zostać wypitymi szybko. Z ciekawostek, wina Lajosa Gála spotkać można w lepszych z restauracji krakowskich.
{Opis win z degustacji}
Po degustacji pojechaliśmy do Doliny Pięknej Pani by pokazać M. jak wygląda atmosfera, za którą nie przepadamy…
Wieczór zakończyliśmy, bardzo przyjemnie, kolacją w restauracji Sárga Borház, urządzonej w dziewiętnastowiecznym budynku tłoczni przy winnicy Disznókő. W. delektował się kawałkami suma, zaś Erynia pieczonymi kaczymi nogami z mięciuteńkim mięsem w towarzystwie czerwonej kapusty. Miodzio!
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *