browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Arkoza kwaczalska

do galerii Picasa

Kwaczała i arkoza

Przez wiele lat W. przechodził lub przejeżdżał w pobliżu tego interesującego geologiczniebiologicznie miejsca nie wiedząc co tam można zobaczyć i znaleźć. A dla większości ludzi jest to rów, miejscami z piaszczystymi brzegami, i zielskiem tu i ówdzie. Tymczasem jest to miejsce o ciekawej historii geologicznej, godnej wielu publikacji. „Zielsko” też niejedno ma imię, a jedna z paproci występująca w tym miejscu jest na tyle rzadka, że już samo to mogłoby uzasadnić stworzenie tam obszaru chronionego krajobrazu. W. łażąc po piargach wygrzebał jeden maleńki kawałek araukarytu. Nie tylko on miał szczęście. Mniej szczęścia ma sama arkoza. Wpadła w zakręty krąg – nikt jej nie zwiedza bo nie ma szlaków, a szlaków nie wyznaczono bo nikt tam nie chodzi. A przecież araukaryty z tej arkozy są znane w świecie. Można je oglądać nie tylko w Muzeum w Chrzanowie ale i w Muzeum Geologicznym Państwowego Instytutu Geologicznego
domy w Kwaczale

dawna zabudowa w Kwaczale

w Warszawie, a ponoć nawet w Wiedniu…
Kwaczała, w pobliżu której występuje arkoza, też jest godna uwagi, bo jeszcze nie unowocześniła się do końca. Można w niej zobaczyć domy mieszkalno-gospodarcze budowane według starej zasady „dla ludzi część drewniana, część kamienna dla bydła”. Nowoczesne już nie są budowane z drewna…
Za arkozą, po przejściu paruset metrów z widokami na pradolinę Wisły, obejrzeliśmy ciekawe źródło, oraz najszybciej erodujący glebę strumień – Zmornicę. W ciągu paru lat wyrzeźbił w lessowym podłożu kilkunastometrowy parów.
Dalej już nie było tak ślicznie. Co prawda opowieści dwóch prowadzących Panów: Piotra Grzegorzka (biologia i historia) i Marka Szuwarzyńskiego (geologia i historia) nadal skupiały uwagę grupy, ale w okolicach kościoła w Babicach już okazów araukarytów nie było – pewnie ktoś posprzątał. „Pod kościołem” też, jakiś domorosły architekt krajobrazu, obłożył kawałkami dolomitu jeden z niewielu już występujących na terenie gminy głaz narzutowy, likwidując tym samym cały jego urok.
Pozostało już tylko pożegnać się i wrócić po samochód do Kwaczały, zresztą zaczęło padać.

2 odpowiedzi na Arkoza kwaczalska

  1. W.

    …dobre skojarzenia!

  2. Małgośka

    Zdjęcia arkozy, kojarzą mi się z ciszą, spokojem i ….dostojnością. Pewnie głupio ale właśnie takie odniosłam wrażenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.