browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Stawy Milickie i Trzebnica

do galerii Picasa

Stawy Milickie

Z miastem Milicz, stawami i Baryczą Erynia zetknęła się ‘literacko’ wiele lat temu – we wspomnieniach Zofii Krauzowej („Rzeki mojego życia”). Kiedy w ostatnie święta dostała w prezencie wspomnienia Marii hrabiny von Maltzan („Bij w werbel i nie lękaj się”), doszła do jedynie słusznego wniosku, że musi tam pojechać i na własne cztery oczy obejrzeć miejsca tak pięknie opisywane przez obie autorki. I tak zagnało nas w dolinę Baryczy – według informacji z internetu – ostoi ptactwa wszelakiego.
Początkowo, szukając Stacji Ornitologicznej Uniwersytetu Wrocławskiego, miny nam zrzedły – trafiliśmy na staw cokolwiek wyschnięty, ptaków też nie było widać. Pustką wiało również z budynków Stacji – może wszyscy poszli na mszę i zostawili tylko, na otwartej bramie, tabliczkę „Zakaz wstępu…”. Za to ptasie trele towarzyszyły nam przez cały czas. Im dalej w las… tym więcej stawów. Spacerujących i cyklistów, niestety, było więcej niż ptaków – nawet tych śpiewających. Istne zatrzęsienie. Może dlatego ptaki nie chciały współpracować i trzymały się z dala, ale widoki i tak były cudne.
Kościół Łaski

dawny(!) Kościół Łaski

Kolejnym przystankiem na trasie był Milicz. Na pierwszy ogień poszedł dawny Kościół Łaski, podobno wzorowany na świdnickim Kościele Pokoju. Z zewnątrz nawet podobny, wnętrze – już nie ta liga. Później nie odmówiliśmy sobie obejrzenia ruin zamkupałacu Maltzanów.
Budynek szczęśliwie przeżył zawieruchę wojenną i w nieco zużytym stanie służy uczniom Zespołu Szkół Przyrodniczych.
opactwo cysterek

Opactwo Cysterek


Z pałacowego parku jest zejście nad rzekę. Tam trafiliśmy na pierwszy w tym roku spływ kajakowy Baryczą. Wzięliśmy namiary – może skorzystamy za jakiś czas, bo okolica piękna.
 
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Trzebnicy i rzuciliśmy okiem oraz obiektywem na sanktuarium św.Jadwigi Śląskiej.

Poprzedni
Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.