browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Spiski Gród wraz z okolicami

do galerii Picasa

Spiski Gród

Na pierwszy ogień poszedł Spišský Hrad.
(W. używa słowa “gród” w jego pierwotnym znaczeniu jako twierdza lub zamek, a poza tym zauważył, że w języku słowackim polska litera [g] wymienia się na [h])
Trasa łatwa, szybka i przyjemna, oprócz ostatniego odcinka od parkingu (bezpłatnego!) pod Hradem do samego Hradu. Dla W. była nudna — bo musiał iść ceprostradą zamiast kozią ścieżką, za to Erynia już układała co będzie opowiadać ortopedzie, który zabronił jej nadwyrężania nogi. Ale jakoś dotarliśmy na Hrad. Tam po opłaceniu wejścia (5€/osobę) można już było nadwyrężać i nogi, i oczy, i aparaty. Górę z zamkiem widać prawie z każdego punktu w okolicy i nawzajem — prawie każdy punkt w okolicy widać z Hradu. Wyśmienicie wybrane miejsce. Zagospodarowanie użytkowe, było, i owszem, ale stonowane i nienachalne. Pierwszy raz spotkaliśmy się z możliwością strzelania nie tylko z łuku czy kuszy (0,5€) ale i z arkebuza (pistola) czy z armatki (1€). Nie skorzystaliśmy z oferowanego audioprzewodnika (kaucja 10€) bo słowacki da się rozumieć
Kaštieľ Hodkovce

pałac Csákich

a wiele wycieczek chodziło z przewodnikami — podsłuchiwaliśmy.
Po obejściu górnego i dolnego zamku ‘niechcący’ zrezygnowaliśmy z obejścia podgrodzia i znowu ceprostradą wróciliśmy do samochodu. W planach mieliśmy, co prawda, Spiską Kapitułę i Spiskie Podgrodzie ale W. na krzyżówce zobaczył drogowskaz na Kaštieľ Hodkovce i skręcił w prawo. Droga doprowadziła go wprost do zakładu dla umysłowo chorych (dla nas jak znalazł) urządzonego w dawnym pałacu zimowym ostatnich właścicieli zamku Spiskiego — rodziny Csáky. Ciekawa to była rodzina i równie ciekawie opisywała ją, mówiąca całkiem nieźle po polsku, przewodniczka. Pałac jest barokową siedzibą rodu Csáky. W XVIIw. po spaleniu Spiskiego Hradu przez zbuntowanych żołnierzy Rakoczego wybudował go Stefan Csáky. Przez 300 lat pozostawał we władaniu tej rodziny, aż po wojnie ostatnia właścicielka wyniosła się do Anglii. W 1959r. prawie całe wyposażenie przeniesiono do Pałacu w Markuszowcach, (ponoć jakiś “oficjel” wymyślił sobie muzeum umeblowania) a pałac przejęto na dom opieki nad osobami umysłowo upośledzonymi. Oprócz pałacu pensjonariusze pod wodzą opiekunów zajmują się parkami francuskim i angielskim, oraz destylarnią — zmienioną w oborę dla świń i stajnię dla koni i osłów. Cóż za marnotrawstwo!
Opieka nad zwierzyną wszelaką i roślinami może nie działa terapeutycznie na osoby pozbawione praw obywatelskich — nie posiadają nawet dowodów osobistych — ale niewątpliwie zajmuje im czas i umila życie. Od dwóch lat pałac (kilka jego sal) jest udostępniony dla zwiedzających, a pracownicy starają się o zwrot mebli z Markuszowic. Od przewodniczki dowiedzieliśmy się również o pobliskim, ładnym kościele w Żechrze. Miał być otwarty — nie był, ale przez zakratowane wejście udało nam się dostrzec i jego urodę, i to, że był właśnie poddawany renowacji.
do galerii Picasa

Spiskie Podgrodzie

Po tych zboczeniach (sic!) z trasy, czas był najwyższy ruszyć do Spiskiego Podgrodzia. Zaparkowaliśmy w centrum i ruszyliśmy w drogę na poszukiwanie Informacji Turystycznej. Tam przemiła obsługa poinformowała nas o ciekawostkach miasta i po zabraniu kluczy zaprowadzeni zostaliśmy najpierw do synagogi a później do kościoła ewangelickiego. Zarówno jeden jak i drugi przybytek wymagają renowacji ale, o ile synagoga jest już restaurowana — ponoć podnoszona z ruiny, o tyle kościół ewangelicki — bardzo pięknie zdobiony — wymaga szybkiego zabezpieczenia (bo dach przecieka) i rozpoczęcia renowacji — jest tego wart. Miasteczko także jest urocze — niska zabudowa, częściowo odrestaurowana chociaż zdarzają się ‘spróchniałe’ kamienice w ciągu ulicy.
Spišská Kapitula

Spiska Kapituła

Skierowani do Kapituły musieliśmy poczekać na wejście do Katedry św. Marcina bo wpuszczają, jedynie z przewodnikiem, co pół godziny. Mieliśmy więc trochę czasu na obfotografowanie samej kapituły i kościoła z zewnątrz. Niestety wewnątrz kościoła robić zdjęć nie wolno — i tu żałość z oczu Erynii wypływała strumieniami. Żałość była wzmocniona faktem, że przy staniu kolano “rąbało” najbardziej… (kostka związana opaską ósemkową nawet nie śmiała pisnąć). Bezwzględnie warto jednak obejrzeć ten kościół bo zawiera on w sobie wielką ilość zabytków snycerskiej i szklarskiej roboty. Snycerskiej — bo nie tylko ołtarze ale nawet i ławki rzeźbione są scenami z nowego testamentu, szklarskiej — bo cały kościół wypełniony jest przepięknymi witrażami roboty mistrzów z Innsbrucku w Tyrolu.
Spišský salaš

Spiski Szałas

Po wspinaczkach na wyżyny obronne, pałacowe i duchowe przyszedł czas na wzmocnienie sił witalnych. Postanowiliśmy odwiedzić Spiski Szałas, na którego reklamy natykaliśmy się co rusz. Warto było(!) za ok.15€ zjedliśmy kapuśniak z grzybami warzony na baraninie, rosół z baraniny z kluskami, coś w rodzaju kopytek polanych masłem i tartą bułką zmieloną z cukrem (bardzo ciekawy smak) oraz pieczeń baranią z kluseczkami. Wszystko to zapiliśmy Kofolą (po pół litra na głowę). To było coś więcej niż jedzenie — to była uczta dla ciała! Należy również wspomnieć o ludowej muzyczce o wyraźnie węgierskich wpływach, przygrywającej do przysłowiowego kotleta, wróć – bryndzowych haluszków, bynajmniej nie raniąc decybelami klientów. Chwała im za to!
Po tej rozpuście pozostało już tylko wracać na kwaterę, no może nie zupełnie. Po drodze odwiedziliśmy przydrożny sklep reklamujący się kozimi i owczymi serami i “kolbaszą”. I rzeczywiście sery były — i to jakie, kiełbasy były — i to jakie, a na dodatek zakupiliśmy wędzonki i wina — bo tych też wybór był niewąski.
Po takim dniu pozostało nam już tylko uzupełnić płyny ustrojowe piwem — mieli czeskiego Popowickiego Kozla — i pójść spać.
 
 

Poprzedni
Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.