browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

2013

Rok 2013

parę chwil w Krakowie

Erynia postanowiła odwiedzić z aparatem Kraków. Niby to siedziba naszego województwa, miasto warte odwiedzin w najwyższym stopniu, w jeszcze większym uwiecznienia godne ale… wiele razy tam bywaliśmy, wszyscy tam jeżdżą i wielu więcej (i artystów, i nieartystów) o uwiecznienie go zadbało. Niemniej jednak sobie ku pamięci, a znajomym by nie mieli nam za złe, ruszyliśmy w odwiedziny do Krakowa. Tym razem za kierownicą zasiadła Erynia a W. robił za pilota. Jak … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Oradea i Tokaj

Kolejny przystanek zaplanowaliśmy w Oradei, gdzie spotkaliśmy się z Bratem Erynii. W Oradei mieszają się nacje rumuńska z węgierską co jest słyszalne na ulicy oraz widoczne w kartach restauracyjnych. Miasto znane jest z secesyjnej architektury. Przyznajemy, że nas zachwyciła i to pomimo dużej liczby remontów. Trzeba tam będzie wrócić za jakieś 3 do 5 lat i pozachwycać się jeszcze bardziej. Inny rodzaj zachwytu przeżyliśmy w restauracji Cyrano (kuchnia rzecz … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Timişoara

Po przekroczeniu granicy z Bułgarią, szczęśliwy W. zatankował paliwo – w Turcji było znacznie droższe niż gdziekolwiek indziej – i chyba z tego szczęścia skierował się ponownie do granicy z Turcją. Szczęśliwie dla nas, wyrozumiali celnicy puścili nas bez żadnych problemów. Nocą przelecieliśmy przez Bułgarię i część Serbii, przesypiając kilka godzin na parkingach, a następnie w strugach deszczu skierowaliśmy się do granicy z Rumunią – Erynia Rumunii nie odpuści! Początkowo mieliśmy plan … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Amasra i Safranbolu

W końcu dotarliśmy do Amasry – dawnej kolonii greckiej. Miasto jest przepięknie położone, widoki z murów miejskich na wodę urocze, muzeum archeologiczne pełne pamiątek z okresu greckiego i bizantyjskiego, ale… to jest już kurort pełną gębą – i to w złym znaczeniu tego słowa. Na przykład: gdziekolwiek pytaliśmy o toaletę, byliśmy odsyłani do płatnych, w samym centrum, „bo u nas nie ma” – dla nas to nie problem, ale jak by trafiło na rodzinę … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sinop i trasa nadmorska

Dalsza droga była bardzo przyjemna, nowiutką dwupasmową drogą wdłuż brzegu morza (według GPS jechaliśmy po morzu) a na dodatek się rozpogodziło. Kolejny punkt trasy wymyślił W. Oglądając kiedyś mapę Turcji, wskazał na Sinop i rzekł: „Tam muszą być piękne widoki”. I były. Według legendy miasto to założyły Amazonki, a nazwę nadano mu na cześć ich królowej Sinope. Żródła mówią, że początkowo była to osada Hetytów a później, … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Monaster Sumela

Na granicy było ciekawie. O ile z gruzińskimi celnikami nie było problemu (wybałuszyli tylko oczy na polskie „blachy” na samochodzie, zapytali o trasy i skwitowali krótko: „maładcy”), o tyle przejście granicy tureckiej było sporo dłuższe: więcej budek do kontroli na trasie, sprawdzenie bagaży (tu W. zastosował sprawdzone metody z Krymu: worek cebuli, warkocz czosnku i celowy artystyczny nieład w bagażniku — celnik nie dokopał się kartonika win). Od samego Batumi padał deszcz, po stronie … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Batumi, Gonio i Ureki (Adżaria i Guria)

Do Batumi dojechaliśmy około 00:15. Chcieliśmy uprzedzić nasze Gospodynie o porze przyjazdu, ale — wstyd się przyznać — zgubiliśmy numery telefonów. Brama otwarła się z hukiem, ale z domu nikt nawet nie wyjrzał. Dom Gospodyń był otwarty, ale nikt nie reagował na delikatne pukanie. Wymarli czy co? Dobijać się, ani wyrywać ludzi ze snu nie chcieliśmy. Nolens volens, wyjęliśmy poduchy i ułożyliśmy się do snu w samochodzie. Rano Gospodynie przyjęły nas bardzo ucieszone … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz

Klasztor i miasto w skałach (Kachetia i Kartlia Wewn.)

Zbliżała się pora powrotu. W planach mieliśmy powrót południem Gruzji, jednak wszyscy zapewniali nas, że dołem od Dawid Garedży do Wardziji ‚normalnym’ samochodem dojechać się nie da. Nasz samochód był bardziej ‚normalny’ od kierowcy, więc jakoś bez większych problemów udało się Erynii ustalić trasę przejazdu. Niewątpliwym punktem podróży, który musiał być zrealizowany, był monaster Dawid Garedża. GPS co prawda, kończył swoje możliwości na Udabnie, ale od … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Signagi (Kachetia)

Do Signagi, zwanego Miastem Zakochanych, dotarliśmy wieczorem. W polecanym na forach domu Polaków „Wino i Chleb” nie było już miejsca. Dodzwoniliśmy się tam stojąc na placu Erekle II i rozejrzawszy się dookoła dostrzegliśmy Central Hostel. Tam znaleźliśmy lokum za 25 lari od osoby bez śniadania. Nie dogadaliśmy się bo ponoć śniadanie też oferują, ale nic to, jedliśmy na mieście — niedaleko hostelu był całkiem miły, domowy wyrób chaczapuri. Pokoik … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Gruzińska Droga Wojenna (Mccheta-Mtianetia)

Rankiem nastąpił ciąg dalszy kontaktów polsko-izraelskich, równie symaptycznych acz w innym składzie. Tym razem na towarzystwo składali się ludzie pochodzący z terenów byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (od Rygi po Ukrainę), którzy jako dzieci wyjechali do Izraela. Między sobą porozumiewali się po rosyjsku. Po śniadaniu ruszyliśmy do Mcchety, dooglądać katedrę Sweti Cchoweli i klasztor Samtawro. Przy samych zabytkach nie można parkować, a strzałki wywiodły nas na oddalony o kilkaset … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Tbilisi

Ukontentowani estetycznie świątynią Dżwari, dotarliśmy wreszcie do Tbilisi, i nawet (z drobnymi perturbacjami – ponieważ zmieniono nazwę ulicy i /nie/używane są obie) do hotelu polecanego nam przez Giorgiego. Tym razem wybór był dobry. Guesthouse Zaira Star znajduje się w starym Tbilisi, rzut beretem od placu Wolności, ale jako że wejście jest od podwórza, w pokojach jest cicho. Właścicielka włada mową Puszkina i Szekspira, tak że nie było problemów z komunikacją. Pokoje … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

droga do Tbilisi

No i przyszła kolej na Tbilisi, nieco okrężną drogą — W. bardzo chciał zobaczyć monaster Katskhi zbudowany na samotnej, czterdziestometrowej skale. Można do niego wejść tylko po drabinie. Taka mini-Meteora. Do cerkwi prowadziła nieco kręta i niezbyt dobra droga. W jej pobliżu dostrzegliśmy inny domek na podobnie wysokiej i stromej skale (może trochę większej) ale wejście po drewnianej drabinie było zamknięte na kłódkę i ogrodzone drutem kolczastym. Na „parkingu” pod monasterem, już … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kutaisi (Imeretia)

Pojedzeni, ruszyliśmy do Kutaisi. GPS ‚ogłupł’ i chciał nas wyprowadzić drogą dla 4×4 via Uszguli. Nie daliśmy się namówić – pojechaliśmy do Kutaisi drogą którą przyjechaliśmy, przez Zugdidi. Droga przebiegła w dużo gorszych warunkach: osuwiska kamieni i błota, które powstały w międzyczasie po deszczach, zmuszały do zwracania większej uwagi na drogę i tak już śliską a miejscami stromą. Hotel „Gora” w Kutaisi, który zamówił nam Giorgi, zrobił na nas dobre pierwsze … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

przez Zugdidi do Mestii (Megrelia i Górna Swanetia)

Rankiem, acz nie tak wczesnym, po pożegnaniu z Gospodyniami, ruszyliśmy do Zugdidi — dawnej stolicy Księstwa Magrelii. Znajduje się tam kompleks pałacowy należący niegdyś do rodziny Dadiani (niestety we wnętrzach nie wolno było robić zdjęć). Ku naszemu zdziwieniu znajdowało się tam trochę pamiątek napoleońskich. Otóż okazało się, że jedna z księżniczek — Salome Dadiani — wyszła za mąż za Achillesa Murata — wnuka Joachima, marszałka i adiutanta Napoleona I. W pierwszym pałacu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

na drogach Gruzji

Kilka słów o gruzińskich drogach: główne oraz te prowadzące do atrakcji turystycznych są wylane asfaltem i dobrze utrzymane. Natomiast boczne, to zupełnie inna historia. Przydrożne rowy na obrzeżach miast i we wsiach są betonowe, bez jakichkolwiek zabezpieczeń, wąskie i głębokie — tak około 40cm na 50cm. I nikt jakoś nie walczy z tym „bo to niebezpieczne i ktoś w to może wpaść”. Jak nie będzie uważać to jego wina! A na tych drogach można znaleźć … Kontynuuj czytanie »

13 komentarzy

Batumi i okolice (Adżaria)

Po rzuceniu okiem na kamienne plaże Sarpi pojechaliśmy w kierunku Batumi (oczywiście zabierając oko ze sobą – jeszcze się przyda). Parę kilometrów od granicy zatrzymalismy się na drobny sen. Świtkiem dzikim, około 6. (to znaczy 8. czasu gruzińskiego) wyszliśmy z samochodu rozprostować kości przed dalszą jazdą i W. zakochał się w Gruzji. Zaraz za stacją, szumiącą kaskadą strumyk opadał spod drzew, a nad nim były schodki. Czego mu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

droga do Gruzji

Zaczęło się, jak zwykle, niewinnie. Przeglądając oferty tanich lotów Erynia stwierdziła „O! Tani lot do Kutaisi, w Gruzji — tam nas jeszcze nie było”. No tak, pomyślał W., jak by się wykręcić — „No dobrze, możemy jechać do Gruzji, ale samochodem”. Nie dało rady, zafiksowana na Gruzję Erynia przełknęła nawet i tę drobną niedogodność (tak około 3000km w jedną stronę), szczególnie że W. ‚nieopatrznie’ użył argumentu o możliwości przewiezienia większej … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Spiski Czwartek, Kieżmark i Czerwony Klasztor

Ostatni dzień zaczęliśmy od kościółka św.Władysława w Spiskim Czwartku (Spišský Štvrtok), nie obiecując sobie za wiele. I tu czekała nas miła niespodzianka: był odpust na którym obkupiliśmy się słodyczami made in Slovakia, a i kościół był otwarty. Uczciwie trzeba przyznać, że zatkało nas z zachwytu. Sam kościółek może z zewnątrz wygląda niepozornie, ale dla kaplicy rodu Zapolya warto było tu wrócić. Przy okazji – z okolic Spiskiego Czwartku … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Lewocza wraz z okolicami

Dzień następny przeznaczyliśmy przede wszystkim na Lewoczę. Parkowanie w centrum jest płatne w sposób bardzo ciekawy, pierwsza i druga godzina po 0,75€, a za cały dzień 2€. Opinię Erynii co do miasta można streścić jednym słowem „perełka” — może z uzupełnieniem ‚za parę lat’. Gdy odrestaurowane zostaną nie tylko budynki przy głównym placu ale i te w bocznych uliczkach będzie to bowiem miasto typu „must see”, jak bombonierka opakowana w celofan … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Spiski Gród wraz z okolicami

Na pierwszy ogień poszedł Spišský Hrad. (W. używa słowa „gród” w jego pierwotnym znaczeniu jako twierdza lub zamek, a poza tym zauważył, że w języku słowackim polska litera [g] wymienia się na [h]) Trasa łatwa, szybka i przyjemna, oprócz ostatniego odcinka od parkingu (bezpłatnego!) pod Hradem do samego Hradu. Dla W. była nudna — bo musiał iść ceprostradą zamiast kozią ścieżką, za to Erynia już układała co będzie opowiadać … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz