browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Armenia

Noratus i północne monastery

GPS zrobił nam psikusa i W. tłukł się po nocy po wiejskich, dziurawych drogach gruntowych, aż zrezygnował z jazdy przy XIXw. kościółku. Tymczasem do interesujacego nas cmentarza wiodła piękna droga asfaltowa… Nic to – za to spaliśmy spokojnie aż do momentu gdy obudziły nas wychodzące na popas krowy. Z siedzeń zwlekaliśmy się powoli bo również po raz pierwszy w Armenii przywitało nas zachmurzone niebo. Powoli się jednak rozjaśniało … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

…na południe i nad Sewan

Tym razem wstaliśmy wcześniej, gdyż śniadanie zamówiliśmy na siódmą. Do wyboru była jajecznica, parówki, makaron z sosem i kotlet z ziemniakami. Do tego pomidory, ogórki, oliwki, ser, pieczywo i herbata. Bardzo ciekawy zestaw jak na śniadanie. Erynia poprzestała na jajecznicy a W. na kotlecie bez ziemniaków. Rzeczywistość jak zwykle różniła się nieco od zamówienia, gdyż kotlet okazał się mielonym a jajecznica pływała w tłuszczu. W efekcie, gdy dojechaliśmy do Garni, Erynia znów (pomimo leków) trzymała … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Erywań

Po doznaniach estetyczno-duchowych przyszedł czas na poszukanie noclegu. Dotarliśmy do Erywania i zaczęliśmy szukać. Mieliśmy co prawda wytypowanych parę hosteli w centrum ale żaden nie chciał zapewnić nam miejsca do spania (jeden ‚od jutra’ inny ‚na 5 piętrze bez windy’ jeszcze inny ‚z przesiadkami z pokoju do pokoju’ a jednego nawet nie udało się znaleźć). Wkurzony W. (nienawidzi wielkich miast a stolic w szczególności), zupełnie przypadkiem zahamował przed motelem Van (Tumanyan … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Armenia, do Erywania

W końcu dotarliśmy do granicy. Erynia miała okazję przeżyć przekraczanie granicy w „starym, dobrym, komusim” stylu. Prawie jak podczas wypadu na Krym, ale ‚prawie’ czyni różnicę. Na początek typowa kontrola paszportowa i papierów samochodu, potem kazano nam zatrzymać się przed szlabanem i przejść do budynku gdzie urzędowali celnicy. Tu zaczął się mały cyrk. Celnik chciał wprowadzić dane osobowe Erynii do swojej bazy, tyle że z alfabecie ormiańskim. Biedak … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze