browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Gruzja

Batumi – wśród przyjaciół

  Ani opuszczaliśmy przygnębieni a przed nami było 300km drogi do Batumi. Początkowo droga była szeroka i prosta ale później najpierw zbzikowała nawigacja a później zaczęły się górki i serpentynki. Erynia zaczęła pełnić funkcję pilota biorąc dane z nawigacji w telefonie (ta działała bez pudła choć jest typu freeware), zresztą Automapa nie zalicza Gruzji do Europy i nie zamierza udostępniać jej na swoich mapach. Żeby było śmieszniej cała Turcja … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Sanayi Sitesi w Niksar

Poranek w Batumi rozpoczęliśmy od ablucji (wreszcie prysznic z ciepłą wodą), drobnych napraw samochodu i wstępnego pakowania. Można powiedzieć, że słodkie lenistwo wreszcie nas dopadło… przebomblowaliśmy cały dzień, co najwyżej wychodząc na podwórko do samochodu czy powiesić drobne pranko. Na obiad była haszlama – wywar na żeberkach gotowany z kolendrą, szczypiorem, czerwonym pieprzem cebulą z ziemniakami i żeberkiem na talerzu – dobre to było! Późnym wieczorem Gospodynie przygotowały chaczapuri aczma, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Apnia, Wardzia i Jedwabny Szlak

Za Achalkalaki skręciliśmy na płaskowyż a nim, w miarę przyzwoitą drogą gruntową, dotarliśmy do Apnii w pobliży Wardzii. To pobliże było bardzo ciekawe: 1500m w poziomie i 500m w pionie – wzdłuż krętej dróżki około 10km. W Apnii już czekali na nas znajomi Anny i Artura z kolacją i kwaterą. Rozmowy przy stole ciągnęły się długo, szczególnie że stół był przygotowany na znacznie większą ilość biesiadników a i wina na nim nie zabrakło. Z kronikarskiego obowiązku nadmienimy, … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Dolna Kartlia nietypowo

Schody zaczęły się już w Tbilisi. Niezapowiedziani, nie znaleźliśmy noclegu w centrum, Na dodatek, chyba inna właścicielka hostelu Zaira doprowadziła Erynię do szału, w bardzo niesympatyczny sposób zabraniając nawet na chwilę zaparkować samochód pod hostelem, byśmy mogli poszukać czegoś w pobliżu. Guesthouse w porządku, właścicielka już NIE – o ile poprzednim razem polecaliśmy ten hostel to teraz… W. utargował pół godziny, ale to było za mało, więc w końcu wylądowaliśmy w dormitorium hostelu Opera. … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

przez południową Gruzję

Rankiem, po pożegnaniu z Gospodyniami, ruszyliśmy w drogę do Achalciche. Z początku droga była asfaltowa o bardzo sympatycznym dla autka standardzie. W. rozglądając się po bokach zobaczyliśmy 2 mosty z XI czy XIIw., choć nie do końca te, o które nam chodziło. W Informacji Turystycznej, w jednej z wiosek ‘po drodze’, zaopatrzyliśmy się w mapki i folderki o adżarskim interiorze. W Khulo trafiliśmy na kolejkę linową, na oko pochodzącą z czasów ex-Sowietskowo Sojuza, ale wciąż działającą. Mieliśmy się … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

herbaciane okolice Batumi

Na pierwszy ogień poszło rzecz jasna Batumi. Nie mogliśmy sobie darować wizyty oraz noclegu u Daro i Iriny. Mieliśmy również ochotę na wizytę w polskim barze Reggae w Gonio – niestety zastaliśmy zastawione drzwi i żadnej kartki z informacją o godzinach otwarcia. Dopiero później, dowiedzieliśmy się od Anny z Oblicz Gruzji, że bar zaczyna działalność po południu i działa do wczesnych godzin rannych. Kiedyś ludzie muszą odsypiać… Po krótkim spacerku po plaży, wróciliśmy do Batumi. … Kontynuuj czytanie »

8 komentarzy

Batumi, Gonio i Ureki (Adżaria i Guria)

Do Batumi dojechaliśmy około 00:15. Chcieliśmy uprzedzić nasze Gospodynie o porze przyjazdu, ale — wstyd się przyznać — zgubiliśmy numery telefonów. Brama otwarła się z hukiem, ale z domu nikt nawet nie wyjrzał. Dom Gospodyń był otwarty, ale nikt nie reagował na delikatne pukanie. Wymarli czy co? Dobijać się, ani wyrywać ludzi ze snu nie chcieliśmy. Nolens volens, wyjęliśmy poduchy i ułożyliśmy się do snu w samochodzie. Rano Gospodynie przyjęły nas bardzo ucieszone … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz

Klasztor i miasto w skałach (Kachetia i Kartlia Wewn.)

Zbliżała się pora powrotu. W planach mieliśmy powrót południem Gruzji, jednak wszyscy zapewniali nas, że dołem od Dawid Garedży do Wardziji ‘normalnym’ samochodem dojechać się nie da. Nasz samochód był bardziej ‘normalny’ od kierowcy, więc jakoś bez większych problemów udało się Erynii ustalić trasę przejazdu. Niewątpliwym punktem podróży, który musiał być zrealizowany, był monaster Dawid Garedża. GPS co prawda, kończył swoje możliwości na Udabnie, ale od … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Signagi (Kachetia)

Do Signagi, zwanego Miastem Zakochanych, dotarliśmy wieczorem. W polecanym na forach domu Polaków “Wino i Chleb” nie było już miejsca. Dodzwoniliśmy się tam stojąc na placu Erekle II i rozejrzawszy się dookoła dostrzegliśmy Central Hostel. Tam znaleźliśmy lokum za 25 lari od osoby bez śniadania. Nie dogadaliśmy się bo ponoć śniadanie też oferują, ale nic to, jedliśmy na mieście — niedaleko hostelu był całkiem miły, domowy wyrób chaczapuri. Pokoik … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Gruzińska Droga Wojenna (Mccheta-Mtianetia)

Rankiem nastąpił ciąg dalszy kontaktów polsko-izraelskich, równie symaptycznych acz w innym składzie. Tym razem na towarzystwo składali się ludzie pochodzący z terenów byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (od Rygi po Ukrainę), którzy jako dzieci wyjechali do Izraela. Między sobą porozumiewali się po rosyjsku. Po śniadaniu ruszyliśmy do Mcchety, dooglądać katedrę Sweti Cchoweli i klasztor Samtawro. Przy samych zabytkach nie można parkować, a strzałki wywiodły nas na oddalony o kilkaset … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Tbilisi

Ukontentowani estetycznie świątynią Dżwari, dotarliśmy wreszcie do Tbilisi, i nawet (z drobnymi perturbacjami – ponieważ zmieniono nazwę ulicy i /nie/używane są obie) do hotelu polecanego nam przez Giorgiego. Tym razem wybór był dobry. Guesthouse Zaira Star znajduje się w starym Tbilisi, rzut beretem od placu Wolności, ale jako że wejście jest od podwórza, w pokojach jest cicho. Właścicielka włada mową Puszkina i Szekspira, tak że nie było problemów z komunikacją. Pokoje … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

droga do Tbilisi

No i przyszła kolej na Tbilisi, nieco okrężną drogą — W. bardzo chciał zobaczyć monaster Katskhi zbudowany na samotnej, czterdziestometrowej skale. Można do niego wejść tylko po drabinie. Taka mini-Meteora. Do cerkwi prowadziła nieco kręta i niezbyt dobra droga. W jej pobliżu dostrzegliśmy inny domek na podobnie wysokiej i stromej skale (może trochę większej) ale wejście po drewnianej drabinie było zamknięte na kłódkę i ogrodzone drutem kolczastym. Na “parkingu” pod monasterem, już … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kutaisi (Imeretia)

Pojedzeni, ruszyliśmy do Kutaisi. GPS ‘ogłupł’ i chciał nas wyprowadzić drogą dla 4×4 via Uszguli. Nie daliśmy się namówić – pojechaliśmy do Kutaisi drogą którą przyjechaliśmy, przez Zugdidi. Droga przebiegła w dużo gorszych warunkach: osuwiska kamieni i błota, które powstały w międzyczasie po deszczach, zmuszały do zwracania większej uwagi na drogę i tak już śliską a miejscami stromą. Hotel “Gora” w Kutaisi, który zamówił nam Giorgi, zrobił na nas dobre pierwsze … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

przez Zugdidi do Mestii (Megrelia i Górna Swanetia)

Rankiem, acz nie tak wczesnym, po pożegnaniu z Gospodyniami, ruszyliśmy do Zugdidi — dawnej stolicy Księstwa Magrelii. Znajduje się tam kompleks pałacowy należący niegdyś do rodziny Dadiani (niestety we wnętrzach nie wolno było robić zdjęć). Ku naszemu zdziwieniu znajdowało się tam trochę pamiątek napoleońskich. Otóż okazało się, że jedna z księżniczek — Salome Dadiani — wyszła za mąż za Achillesa Murata — wnuka Joachima, marszałka i adiutanta Napoleona I. W pierwszym pałacu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

na drogach Gruzji

Kilka słów o gruzińskich drogach: główne oraz te prowadzące do atrakcji turystycznych są wylane asfaltem i dobrze utrzymane. Natomiast boczne, to zupełnie inna historia. Przydrożne rowy na obrzeżach miast i we wsiach są betonowe, bez jakichkolwiek zabezpieczeń, wąskie i głębokie — tak około 40cm na 50cm. I nikt jakoś nie walczy z tym “bo to niebezpieczne i ktoś w to może wpaść”. Jak nie będzie uważać to jego wina! A na tych drogach można znaleźć … Kontynuuj czytanie »

13 komentarzy

Batumi i okolice (Adżaria)

Po rzuceniu okiem na kamienne plaże Sarpi pojechaliśmy w kierunku Batumi (oczywiście zabierając oko ze sobą – jeszcze się przyda). Parę kilometrów od granicy zatrzymalismy się na drobny sen. Świtkiem dzikim, około 6. (to znaczy 8. czasu gruzińskiego) wyszliśmy z samochodu rozprostować kości przed dalszą jazdą i W. zakochał się w Gruzji. Zaraz za stacją, szumiącą kaskadą strumyk opadał spod drzew, a nad nim były schodki. Czego mu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

droga do Gruzji

Zaczęło się, jak zwykle, niewinnie. Przeglądając oferty tanich lotów Erynia stwierdziła “O! Tani lot do Kutaisi, w Gruzji — tam nas jeszcze nie było”. No tak, pomyślał W., jak by się wykręcić — “No dobrze, możemy jechać do Gruzji, ale samochodem”. Nie dało rady, zafiksowana na Gruzję Erynia przełknęła nawet i tę drobną niedogodność (tak około 3000km w jedną stronę), szczególnie że W. ‘nieopatrznie’ użył argumentu o możliwości przewiezienia większej … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze