browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

alkohole

Trapiści z Orval i zamek w Bouillon

Tym razem mieliśmy przyjemność być pasażerami obwożonymi po miejscach ciekawych. Co prawda nasi szanowni gospodarze wytłumaczyli nam, że we Francji dopuszczalna ilość alkoholu we krwi kierowcy to 0,5promila(!) ale i tak nie chcieliśmy ryzykować jazdy po piwie trapistów. A właśnie tego dnia postanowiliśmy odwiedzić ich klasztor w Orval słynący z produkcji piwa. Klasztor jest stosunkowo duży ale do zwiedzania (płatnego) przeznaczona jest jedynie część którą potraktowano … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Trewir

Marzec upłynął nam głównie na zmaganiach z prawem Murphiego, tak że o podróżach nawet nie myśleliśmy. Kiedy wreszcie udało nam się względnie opanować sytuację, minął miesiąc a my postanowiliśmy zmienić otoczenie. Tym razem o kierunek zadbał Syn W., który zakochał się, ze wzajemnością, w pięknej Francuzce. Dzięki temu zostaliśmy zaproszeni na kilka dni do Francji przez, tym samym, Naszą Francuską Rodzinę. Takiej okazji nie mogliśmy przegapić … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

powrót przez Galati, Bicaz i Ratkę

Następny dzień miał być dniem przejazdu przez całą Rumunię z noclegiem na Węgrzech. Oczywiście ‚po drodze’ postanowiliśmy z obejrzeć wąwóz Bicaz. By mieć czas na wszystko, wyjechaliśmy w miarę wcześnie. Droga była wygodna i malownicza (aczkolwiek miejscami z dziurami i ekipami je reperującymi – 1 maja!?!), i przez tę jej malowniczość z godziny na godzinę łapaliśmy opóźnienie. Erynia, zachwycona Rumunią, co rusz sugerowała postój na robienie zdjęć. Po drodze … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ringkøbing Fjord – ‚w lewo’

Piątek zaczęliśmy od długiego spania a później od długiego wybierania miejsc do zobaczenia. I wybraliśmy. Wypadło na kierunek odwrotny od wczorajszego. Na pierwszy ogień poszła Duńska Destylarnia Whisky – Stauning Whisky. Whisky tu produkowana zdobywa medale bo firma produkuje ją zwracając baczną uwagę na dotrzymywanie warunków tradycyjnej technologi amerykańskiej i szkockiej – Erynia przetestowała trzy rodzaje, w tym jedną z aktualnie nalewanej serii ‚smoked’. Prowadzący degustację opisał … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kutaisi (Imeretia)

Pojedzeni, ruszyliśmy do Kutaisi. GPS ‚ogłupł’ i chciał nas wyprowadzić drogą dla 4×4 via Uszguli. Nie daliśmy się namówić – pojechaliśmy do Kutaisi drogą którą przyjechaliśmy, przez Zugdidi. Droga przebiegła w dużo gorszych warunkach: osuwiska kamieni i błota, które powstały w międzyczasie po deszczach, zmuszały do zwracania większej uwagi na drogę i tak już śliską a miejscami stromą. Hotel „Gora” w Kutaisi, który zamówił nam Giorgi, zrobił na nas … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Spisz – Spiš

Pod koniec maja Erynia idąc po prostej podłodze padła jak sznyta usiłując przy okazji zrzucić sobie na głowę stary duży monitor. Monitor udało się W. złapać ale lewa noga nie oparła się talentowi Erynii. Pęknięta torebka stawowa oraz zerwane więzadła w kostce, uszkodzona łękotka i ścięgna w kolanie uruchomiły proces częstych a niezbyt przyjemnych kontaktów z NFZ. Rekonwalescencja trwała dosyć długo i chociaż nie dobiegła końca … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Budapeszt

Wyjechaliśmy z domu ok 1:50 bo W. nie lubi jeździć w dzień. Na Słowacji lało – i to chyba od dawna, bo wiele pól stało pod wodą – i dlatego nie wstąpiliśmy do Vac, tylko pojechaliśmy od razu do Budapesztu. Budapest Hostel przywitał nas wymeldowującą się polską wycieczką. Miła Pani recepcjonistka mówiąca głównie po niemiecku, oprócz węgierskiego oczywiście, poprosiła o pomoc „młodszą siłę”, która potrafiła porozumiewać się po angielsku. Ta „siła” … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Zamek na Szczęśliwej Skale

Dzień drugi rozpoczął się, dzikim świtem około siódmej. Po lekkim śniadaniu opuściliśmy Koszyce. Trasa zapowiadała się spokojnie, niebo niebieskie, chmurek kilka – i gdyby nie zimny północny wiatr byłoby uroczo. I tu nagle, parę kilometrów za granicą (winieta 10dni/12,5€), W. zjechał z trasy na Miszkolc – oczywiście musiał wymyślić jakąś niespodziewajkę. Po kilkunastu kilometrach sprawa się wyjaśniła. Poczytał relację o Morelowej Warowni i postanowił … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Koszyce

Słowacja zawsze była dla nas krajem ‘przelotowym’ lub ‘przystankowym’ w trasie pomiędzy Polską a kolejnymi ‚krajami wakacyjnymi’. Postanowiliśmy to zmienić. W pracy Erynia podpytała koleżankę Słowaczkę czy warto jechać do Koszyc. Koleżanka prawie się obraziła: drugie miasto na Słowacji (nie tylko pod względem wielkości) po Bratysławie, a ta zadaje głupie pytania… Erynia po raz drugi popełniła faux-pas, pytając inną koleżankę po wiadomej filologii, czy mogłaby jej … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

przez granice

Nasze przejazdy przez granicę były dosyć szybkie i proste, a mimo to ciekawe. Dlatego też postanowiliśmy je opisać oddzielnie. Przejazd z Polski na Ukrainę. Wieczorem późnym tak ok.1:00, jak to my zwykle, zajechaliśmy na granicę w Korczowej. Na podjeździe do granicy był znak informujący, że kierunek jazdy jest albo w lewo, albo w prawo bez żadnych innych komentarzy. Ponieważ wszyscy jechali w prawo to W. pojechał w lewo – nie lubi … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Praga

Firma wysłała W. na delegację w okolice Pragi. Erynia aż zawyła z nadziei na odwiedzenie stolicy Czechów. Nie można jej było zawieść. Wyjechaliśmy w czwartek tak by ‘obowiązki’ załatwić w piątek i weekend mieć na zwiedzanie. Oczywiście nie obyło się bez przygód na starcie. Po przejechaniu 50km zaczęło lekko padać a wycieraczki odmówiły posłuszeństwa. Sprawdziliśmy bezpieczniki, były w porządku a wycieraczki nie działały. No to powrót do firmy i po drobnych przebojach … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

od Bunratty po Kinsale

Nie samą wodą człowiek żyje, zanurzyć się trzeba i w historii. Znowu W. i jego archeologiczne ciągotki. Usłyszał od G., że w Irlandii jest sporo kamieni, mniej lub bardziej megalitycznych. Poszukaliśmy w przewodniku, i pojechaliśmy w kierunku Limerick. W. chciał się zobaczyć grób gigantów, był taki w przewodniku, ale z żaden sposób nie można było tego zlokalizować. W końcu pojechaliśmy przez Adare – urocze miasteczko z bardzo uprzejmymi aptekarkami(!!!) … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

pod Olimpem i na Skiathos

Po jednym dniu na plaży nie chcieliśmy się zbyt wystawiać na słońce. Postanowiliśmy więc pozwiedzać okolicę, zalesione zbocza gór Ossy. Nie chodziliśmy zbyt daleko bo nazajutrz mieliśmy pojechać na Skiathos, a wyjazd miał być wcześnie rano. Niestety wieczorem dowiedzieliśmy się, że wycieczka odbędzie się w późniejszym terminie bo na południu jest sztorm. Następnego dnia obudziliśmy się więc bladym świtem koło południa, a tu słońca zza … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy