browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

wyspy

Latarnia na zachodzie

Zanim dojechaliśmy do latarni Ponta do Pargo (najdalej na zachód położonego punktu wyspy), w wiosce Lombada Velha, Erynia zoczyła inny miradour, z białą (a jakże) kaplicą (Capela Nossa Senhora da Boa Morte), gdzie musieliśmy najpierw dojechać a później jeszcze trochę zejść ścieżką wśród łąk. Wiosenny odcień zielonych pastwisk bardzo przypominaa nam Irlandię, a widok białych ścian kościoła na tym tle pobudzał ośrodki odczuwania piękna … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

ER110 – Centrum Madery

Trudno było zdecydować czy przeznaczyć dzień na testowanie i zakupy alkoholu w Blandy’s czy też pojeździć po centrum wyspy. Wygrało to drugie i ruszyliśmy do Paúl da Serra. Pogoda była nawet ładna, bez deszczu, chwilami słoneczna, jedynie szczyty gór chwilami czesały chmury. Widoki, które nam te góry oferowały, były warte grzechu nieopilstwa. Wzdłuż drogi częste punkty postojowe o tyleż zwiększały ilości zdjęć, co spowalniały jazdę. W końcu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Cabo Girão i Câmara de Lobos

Pogoda wciąż była dla nas łaskawa, wróciliśmy więc w okolice niedooglądane. Pierwszym punktem był Cabo Girão (przylądek Girao) – jeden z najwyższych klifów Europy (nigdzie nie znaleźliśmy listy takowych). Widoki stamtąd były oszałamiające (zwłaszcza gdy się stało na szklanej platformie), niemniej wiatr urywający głowę sprawił, że czym prędzej stamtąd zwialiśmy. Miejsce to związane jest legendą o królu Władysławie Warneńczyku. Według Portugalczyków, król nie poległ po Warną … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Santo Da Serra i Dolina Zakonnic

Informacje uzyskane wczoraj od dwóch Polek zaowocowały naszą dzisiejszą marszrutą, a przynajmniej początkowym jej kierunkiem. Postanowiliśmy obejrzeć targ w Santo Da Serra (Mercado do Santo da Serra) odbywający się akurat w tę niedzielę (może i we wszystkie niedziele). Daleko nie było więc niezbyt się spieszyliśmy a i tak dotarliśmy o całkiem przyzwoitej porze. Po zaparkowaniu i starcie programu “kontakt z miejscowymi”, dowiedzieliśmy się, że z piekarzem bolo de caco to jesteśmy prawie rodziną, bo … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ogród botaniczny i Monte

Kwiaty to była domena W. ale tym razem to Erynia zaproponowała kierunek na ogród orchidei i botaniczny a przy okazji Monte (“parafię na górce”). W. przemyślał kolejność i wyszło mu, że najlepiej zaparkować przy ogrodzie z orchideami, następnie przejść przez ogród botaniczny kolejką linową pojechać na Monte, zjechać saniami i wrócić do samochodu pieszo (drogi nie znalazł ale co tam). Niestety trasy nie dało się zrealizować bo Ogród Orchidei spalił się dwa lata temu. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Wschód i północ Madery

Z samego rana odwiedziliśmy wypożyczalnię by wynająć samochód. Aby nie przesadzać z ceną, zaplanowaliśmy Opla z klasy A. Po uzgodnieniu cen i innych warunków, pan zaoferował nam “coś z klasy B za tę samą cenę, bo klasa A ‘się wypożyczyła’” – pojazdem okazał się Fiat Panda (a miał to być samochód!). Cóż, jak się nie ma co się lubi… Szczęśliwie pogoda nam sprzyjała, tak że mogliśmy zrobić sobie dłuższy spacer … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Funchal – zabytki

Kolejnym przystankiem była pierwsza szkoła na Maderze czyli Kolegium Jezuitów, a obecnie Uniwersytet, gdzie bardzo miła wolontariuszka ze Szwajcarii oprowadziła nas po terenie, opisując ciekawostki. Ona sama była jedną z nich – córka Portugalki z Madery i Hiszpana urodzona w Szwajcarii, a i nazwisko miała też śliczne “Bueno”. (Erynia: Tyle Chłop zapamiętał z oprowadzania). Erynia zapamiętała jeszcze fortepian sprzed ponad stu lat, należący niegdyś do Karola I – … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy

Funchal – ‘sklepy’

Człowiek pojedzony traci czujność, co dało się odczuć gdy w końcu dotarliśmy na targ (Mercado dos Lavradores). Stoiska zajmują dwa zadaszone piętra, a na patio rośnie sobie drzewo. Sprzedawcy ryb, na parterze, już się co prawda zwinęli, ale część kwiatowo-owocowa jak najbardziej funkcjonowała. Tu W. miał okazję kupić nasionka, cebulki i sadzonki kwiatów – Erynia starała się ze spokojem przeżyć szaleństwo Chłopa, nawet gdy zabrał się … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Funchal – spacer

Rzec można, że plan naszego spaceru ułożyła pogoda. Przy śniadaniu (brytyjskim – w końcu Anglików była tu większość) zastanawialiśmy się co począć z tak “miłym dniem”. W nocy była burza a niebo szare co rusz obdarzało ziemię deszczem bardziej lub mniej drobnym. Brak planów to dobry punkt startu, więc bez wielkich obciążeń i oczekiwań wybraliśmy zwiedzanie miasta. Do centrum Funchal było mniej niż trzy kilometry a i deszcz … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Madera

Tym razem sprawcą dzieł wszelakich była Erynia. Kilka miesięcy po zmianie pracy, doszła do jedynie słusznego wniosku, że na trzeźwo to ona tego nie przeżyje. Praca dobra acz wymagająca umożliwia skorzystania jedynie z tygodniowego wyjazdu – W. nazywa to “zamianą czasu na pieniądze”. Mimo to, po rzuceniu okiem na mapę i notatki “co bym jeszcze chciała zobaczyć”, Erynia wybrała Maderę. Z założenia wyszło jej, że co prawda wszystkiego i tak nie zobaczymy ale przynajmniej smacznie … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

La Palma – praktycznie

Pierwsza rzecz, która przychodzi nam na myśl po powrocie: Kanary Kanarom nierówne. Wbrew obiegowej opinii krążącej o wyspach, La Palma faktycznie jest cicha (bez dyskotek), spokojna, dla nas wręcz sielankowa. Czy tak kameralnie będzie zawsze? Nie sądzimy. Świat się zmienia, w popularnych jeszcze niedawno krajach arabskich trwają wojny albo istnieje groźba ataków terrorystycznych. Co gorsza, ataki terrorystyczne zdarzają się również w stolicach czy większych miastach Europy Zachodniej. … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy

Muzea La Palmy

Dzień przywitał nas mżawką, coś nietypowego! A akurat wstając wcześniej, mieliśmy nadzieję na ładny wschód słońca. “Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia…”. W zamian dostaliśmy tęczę nad hotelem. Ostatni dzień pobytu na La Palmie przeznaczyliśmy na naukę czyli objazd po muzeach. Akurat dzień wybraliśmy idealnie, mżawka to nie jest to co lubimy najbardziej. Zwialiśmy więc tradycyjnie na zachód – ku słońcu. Trasę wyznaczyliśmy może wbrew logice … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Region Garafía

Na przedostatni dzień zwiedzania wyspy, Erynia przewidziała jej północny zachód. Nawigacja wyznaczyła trasę ‘przez góry’ więc przejechaliśmy drogą z dnia pierwszego, opuszczając jedynie wjazd na szczyt kaldery de Taburiente, ale i tak zahaczyliśmy o 2300m.n.p.m. Pierwszym punktem trasy była Informacja Turystyczna w Las Tricias. I to znowu był wyśmienity wybór. Zostaliśmy w nim ‘zaopiekowani’ i ‘dopieszczeni’ zarówno ciepłem obsługi jak i ilością informacji przekazanych nam, gdy spytaliśmy, jak zwykle, “co … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Lawa

Coraz częściej pojawiające się sugestie “dnia lenia” zaowocowały poniedziałkowym dniem bez zwiedzania (muzea zamknięte), co nie oznaczało jednak całkowitego nieróbstwa – trzeba w końcu amortyzować wynajęty samochód. Erynia zajrzała do swoich notatek i wskazała drogę pomiędzy San Nicolas a Todoque jako interesujący jęzor lawy z 1949r., powstały na skutek wybuchu wulkanu San Juan, a w ramach rekompensaty dla W. – plażę w Puerto Naos. Chmur co prawda … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Barranco de las Angustias

Przyszła kryska na Matyska, czyli kolej na Kalderę Taburiente (część trasy PR LP 13). Konkretnie zagnało nas na parking przy wejściu do Wąwozu Strachów czyli po ichniemu Barranco de las Angustias. Tu udało nam się złapać taryfę, która za jedyne 12,25€ ode łba (51€ za cały samochód – zabraliśmy się z dwojgiem Hiszpanów) zawiozła nas jakieś 10km w dal (zakosami) i 800m wzwyż do punktu zwanego Los … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Szkło i targowiska pod Palmą

Następnego dnia chmurki były mniejsze ale były. Nie pozostało nam więc nic innego jak powtórnie narazić się na szok termiczny i pojechać znów na zachód. Tym razem wyjechaliśmy o 11:00, gdyż permanentnie niedospana Erynia ogłosiła dzień lenia. Niemniej jednak dała się zwlec z łóżka (o metodach wspominać nie będziemy) i pojechaliśmy oglądać kanaryjskie targowiska. Zanim jednak dotarliśmy do pierwszego, zaraz po wyjeździe z tunelu mieliśmy przyjemność wielką i niespodziewaną obejrzeć chmury … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Od Tazacorte do La Cumbrecita

Sala restauracyjna była “z widokiem na Teneryfę”. Tym razem jedząc śniadanie, widzieliśmy na horyzoncie ścianę deszczu. Lało na Teneryfie albo pomiędzy wyspami. Nad nami chmury. Tylko gdzieniegdzie nad oceanem widać było drobne przebłyski słońca. Jadąc na zachodnią stronę wyspy przejeżdża się tunelem pod granią kaldery. Na drugim końcu tunelu przywitało nas słońce i świeciło bez jednej chmurki aż wróciliśmy na wschodnią stronę tunelu – prosto w chmury skraplające się … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Sanktuarium Las Nieves i plaże

Na dzień następny Erynia zaplanowała powrót na północ a po drodze drobny wyskok w bok do Sanktuarium Virgen de Las Nieves. To ostatnie indywidualnie zwiedzać można jedynie do południa, więc ustawiliśmy plany tak, by był to “pierwszy punkt programu”. I był! Co prawda figurka wygląda dosyć nieciekawie (widać jedynie twarz) a nawet na filmie pokazywanym w muzeum nie jest to wzór urody kobiecej, za to sukienki były piękne, zdobione haftem i kamieniami. Wota srebrne wyglądają … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Na południe, do wulkanów i wina

Mimo raptem paru godzin snu zerwaliśmy się ‘prawie’ rześcy ale na pewno gotowi na drogę na południe, do Fuencaliente. Dalej na południe już się nie da a na dodatek są tam słynne saliny i latarnia morska. O słynnych na całą wyspę winiarniach też zapomnieć nie można. A że przy okazji: w tamtym rejonie miała miejsce ostatnia na wyspie erupcja wulkanu (1971r.), to tylko ubarwiło plany. Wyglądało na to, że plan jest bardzo napięty więc W. wykreślił z niego manufakturę … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Los Tilos

No tak, skończyło się spanie, 7:30 i na śniadanie! Ale i tak na nasz start trasy PR LP 06 dotarliśmy około 10. W. chciał co prawda ‘zrobić’ tę drogę w odwrotnym kierunku ale mapa którą mieliśmy była tak dokładna (a innej nie udało nam się dostać, nawet w punkcie IT w Centrum Obsługi Turystów los Tilos), że w sumie poszliśmy ‘w lewo’ a nie ‘w prawo’. I to była przednia zabawa. Jeżeli opuścić wszystkie słowa niekoniecznie nadające … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy