browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Polska

regiony Polski

Czaszki, papier i bursztynowa komnata

W ostatni dzień weekendu postanowiliśmy pozwiedzać polską stronę Ziemi Kłodzkiej. Zaczęliśmy od Kaplicy Czaszek w Czermnej. W. uparł się by pokazać ją Erynii, więc tym razem Ona ustąpiła. Już z daleka widać było parking wypełniony samochodami i autokarami. Przeczucie nas nie myliło: przed kaplicą był tłum turystów, czekających na swoją kolej zwiedzania, rzecz jasna z bilecikiem w ręku. W końcu kaplica ma ograniczoną pojemność a business is business… Cóż, może … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

od Adršpachu do Kudowy

  Trudno zbyt długo usiedzieć na… miejscu więc spojrzawszy na listę odwiedzonych krajów zauważyliśmy pewne braki – Czechy odwiedziliśmy dotychczas tylko raz. Coś z tym trzeba było zrobić. Ponieważ nie dooglądaliśmy jeszcze Ziemi Kłodzkiej, Erynia wybrała Kudowę-Zdrój jako punkt bazowy trasy. Udało się jej odebrać wolne za nadgodziny – według jej szefa po raz ostatni (trzeba będzie jeszcze nad nim popracować…) – więc już … Kontynuuj czytanie »

8 komentarzy

Mała Panew

W rozmowach rodzinnych padło słowo “kajak” w połączeniu ze słowem “spływ”. Och te rozkoszne iskierki w Erynich oczach… Jako że Erynia nie ma zbyt dużo urlopu, poszukaliśmy trasy bliżej domu, zgarnęliśmy syna W. z dziewczyną i trafiliśmy na Małą Panew. Przy rzece funkcjonuje kilka wypożyczalni kajaków, oferujących spływy dzielone na odcinki w różnych konfiguracjach, od Krupskiego Młyna do Jeziora Turawskiego. Spływy odcinkami można ze sobą łączyć spędzając, w ten sposób, nawet … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Okolice Bolesławca

To był pierwszy dzień maja. Wszystkie atrakcje Bolesławca były więc zamknięte. Obsługa hotelu zasugerowała nam dwa ciekawe miejsca pod Bolesławcem. Niestety leżały one po dwóch różnych jego stronach. Jedno to był Zamek Kliczków – na północny zachód, a drugi Zamek Grodziec na południowym wschodzie. Postanowiliśmy zacząć od Zamku Kliczków i wczesnym rankiem, zaraz po śniadaniu – obfitym, nie do przejedzenia, w kilkadziesiąt minut dotarliśmy do zamku, w którego pobliżu trwały … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Orle Gniazda: Olsztyn

Remonty nie sprzyjają podróżom więc i nam niespecjalnie udawała się walka z przeciwnościami. W końcu jednak ulegliśmy przeznaczeniu i Erynia powiedziała: “jedziemy”. Tym razem zrealizowaliśmy początek (mamy nadzieję ) serii odwiedzin Orlich Gniazd. W. wymyślił sobie, że od najdalszego (tym razem – wcześniej już parę zwiedziliśmy) więc padło na Olsztyn pod Częstochową. Zamek z piękną historią, niestety dzisiaj już jedynie ruina nad wapienne ostańce wystaje. Trudno nazwać renowacją … Kontynuuj czytanie »

9 komentarzy

Muzeum Śląskie

Niby tak blisko, niby codziennie Erynia przejeżdża obok ale “jakoś się nie składało”. W końcu jednak przyszedł czas i na Muzeum Śląskie w Katowicach. Jest to jeden z niewielu w Polsce, i rodzący się w bólach, projekt przekształcenia dawnej architektury przemysłowej w budynki “użyteczności nowoczesnej”. I to co już zrobiono wygląda na dobrą robotę, a będzie więcej! Co prawda Erynia kręciła nosem na “szklane pudełka” wystające spośród starej zabudowy i zupełnie do niej … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Woda i Afryka cz.2.

  …a właściwie Hydropolis i Afrykarium we Wrocławiu. Afrykarium – nowa część wrocławskiego ZOO. Buda z wierzchu i od wejścia nie robi szalonego wrażenia (z tyłu wygląda lepiej). Jednak już od wejścia wrażenia nabierały kolorytu. Na początek dobrowolna szatnia i… pod wodę. Co prawda to nie Hydropolis, które odwiedziliśmy dzień wcześniej, ale i tak chyba połowa ekspozycji miała coś wspólnego z wodą. Jak nie pod, to nad ale i część ‘prawie’ pustynna także … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Woda i Afryka cz.1.

  …a właściwie Hydropolis i Afrykarium we Wrocławiu.Jak zazwyczaj o tej porze roku, jesteśmy we Wrocławiu. Przy okazji Świąt, staramy się, jak tylko jest to możliwe, dooglądać miejsca, w których nas jeszcze nie widzieli. Tym razem Erynia wynalazła te dwa ciekawe miejsca. Zaczęliśmy od Hydropolis – a cóż to takiego? Hm, zgrzeszylibyśmy ciężko używając w odpowiedzi słowa „muzeum” w tradycyjnym jego znaczeniu. Już sama nazwa wskazuje na “miasto-państwo wody”. … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Jarmark na Nikiszowcu

Katowice obiektywnie nie słyną z urody, mają wszakże kilka magicznych miejsc. Do jednego z nich zaliczamy (nie tylko my) Nikiszowiec, zwany przez mieszkańców Nikiszem. Kilka lat temu odwiedziliśmy już to osiedle latem. Tym razem wróciliśmy tam by zajrzeć na organizowany w sposób przemyślany od 2008r. jarmark barbórkowy. Co prawda nie lubimy tłumów ale ciekawość zwyciężyła. A poza tym tegośmy jeszcze nie widzieli. Gdy dotarliśmy na Nikiszowiec, ludzi było już co prawda … Kontynuuj czytanie »

11 komentarzy

Droga Kaszubska

Na sobotę Erynia zaplanowała Szwajcarię Kaszubską – 100km w jedną, 100km w drugą – drobiazg, nawet ładnie dało się ustawić trasę jadąc najpierw najdalej na północ do Garcza a następnie Drogą Kaszubską na południe. Oczywiście “po drodze”, w Węsiorach nad jeziorem Długim, odwiedziliśmy tajemnicze kręgi kamienne oraz kurhany przypisywane Gotom, ale któż to wie?!? W. nie czuł przy kamieniach żadnych energii (jak by je tutaj przyniesiono z innego miejsca) ale w miejscu … Kontynuuj czytanie »

8 komentarzy

Chojnice i Człuchów

Dalej nie przeszło już tak ulgowo. W końcu trzeba było coś w okolicy zobaczyć. Padło na Chojnice. Kiedyś jedna z większych twierdz zachodniej granicy państwa krzyżackiego dzisiaj także nie najmniejsze miasteczko. Z murów co nieco zostało i baszt też parę a do tego nastawienie do turystów było więcej niż wzorowe. Za zgodą obsługi zaparkowaliśmy przy stacji benzynowej i po kilkudziesięciu metrach dotarliśmy do Bramy Człuchowskiej. Szczęśliwym trafem znajduje się … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sery, ryby, jagody i obżarstwo

Kolejny dzień minął nam pod znakiem obżarstwa. Jeszcze w domu Erynia wyszukała Kaszubską Kozę w Robaczkowie. Jest to gospodarstwo produkujące kozie sery i powiedzmy sobie szczerze, Kaszubska Koza nie potrzebuje naszej reklamy – te sery regularnie zdobywają nagrody w konkursach gastronomicznych i rankingach slow food a większość produktu ląduje bezpośrednio w kuchniach lepszych (a na pewno droższych) polskich restauracji w całym kraju. Na nasze szczęście zaanonsowaliśmy się dzień … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Parszczenica roboczo

Znów trafił nam się dłuższy weekend, którego rzecz jasna nie mogliśmy nie wykorzystać. Wybór padł na Kaszuby i Parszczenicę, gdzie mamy już stałe zaproszenie. Tym razem Erynii nie bolało gardło ale, jak mawiają, natura próżni nie znosi a “klątwa Parszczenicy”, zamiast ordnungu, muss sein. W sobotę wieczorem zadzwonił Gospodarz z dobrą i złą wiadomością: są już grzyby i szlag trafił pompę głębinową od studni. Pan T. całą sobotę … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Okolice Solca – powodzenia i niepowodzenia

Następnego dnia ustawiliśmy ostatnie zabiegi tak wcześnie by po zabiegach móc pojechać na zwiedzanie okolicy. Tym razem trasę wymyślał W., Erynia jedynie zażyczyła sobie serów z Farmy Jaga. No to poszło. Najpierw były Bejsce z kościołem, w którym “niejacy” Firleje ufundowali piękną kaplicę. Kaplica była akurat w renowacji ale grupa konserwatorów zwróciła nam uwagę na trzynastowieczne freski właśnie odrestaurowane i zabezpieczone. W Bejscach jest jeszcze drugie ciekawe … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Szydłów i Kurozwęki

Po południu, po zabiegach, wyskoczyliśmy do Szydłowa, nazywanego mocno na wyrost “polskim Carcassonne”. Jedna brama, resztki czegoś co nawet na zamek nie wygląda, szczątkowa fosa i kilometr murów, kilka kościołów, z czego jeden w ruinie, oraz synagoga to trochę za mało by porównać mieścinę, którą można obejść spacerkiem w niecałą godzinę, do francuskiej twierdzy. Same mury wyglądają bardzo przyjemnie, ale przy wjeździe do miasta, spory ich fragment zasłania duża reklama centrum ogrodniczo-budowlanego. … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy

Dzień (i pół) SPA

  Niedzielę postanowiliśmy uczynić dniem SPA. (z łaciny: “Sanus Per Aquam”, czyli ‘zdrowy dzięki wodzie’) Ale, jak zwykle u nas ta ‘woda’ to nie do końca, i nie tylko, była woda. Zaczęliśmy jak co dzień od kąpieli borowinowej w Malinowym Raju – W. z każdym dniem lepiej rozumie świnie taplające się w błotku. Następnie odwiedziliśmy lekarza-konsultanta, który zezwolił nam na taplanie się w siarkowodorze (no dobrze, wodzie siarkowodorowej … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Zalipie i Nowy Korczyn

By jednak kuracja tak całkiem nie przeszła nam obok nosa, rankiem dnia następnego dotarliśmy do basenów mineralnych i przystąpiliśmy do działań leczniczych. Zaczęliśmy od kąpieli borowinowych, całe piętnaście minut w za krótkiej i zbyt wąskiej wannie. Zakup i montaż tych wanien (według W.) był wybitnie bez pomyślunku. W sumie ta opinia nie zdziwiła Erynii – Chłop do mikrych chucher nie należy. Zapytaliśmy przy okazji o kąpiele wysoko siarkowe ale tutaj okazało się, … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Ćmielów i Święty Krzyż

Ostatnie przeboje z eryninymi kolanami sprawiły, że postanowiliśmy pobawić się przez chwilę w kuracjuszy i pomoczyć się w leczniczych wodach. W., narzekający ostatnio na kręgosłup i kontuzję nadgarstka, wyjątkowo nie protestował. Starość, nie radość. Nasz wybór padł na Solec-Zdrój, z najsilniejszymi w Polsce (o ile nie w Europie) źródłami siarkowymi. Do Solca-Zdroju dotarliśmy późnym wieczorem więc zdążyliśmy się tylko zakwaterować w pensjonacie Relax a pierwsze wrażenia zaczęliśmy zarejestrować dopiero dnia następnego. Komfort pensjonatu odpowiadał cenie, dodatkowo … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

dookoła Zalewu Szczecińskiego

W dzień kolejny W. odwaliło: postanowił objechać Zalew Szczeciński dookoła (w prawo). Co prawda wyjechaliśmy z hotelu dosyć późno – sobotnie śniadanie jest o godzinę późniejsze, ale droga wydawała się wystarczająco ‘prosta’ by się tym nie przejmować. Niestety droga może i była łatwa ale W. zapomniał o czasie. Dzień był wybitnie zbyt krótki na drogę i zwiedzanie, pozostało więc ‘zwiedzanie samochodowe’. Zresztą opuszczanie samochodu nie należało do najprzyjemniejszych doznań (-8C i mocny … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Krzywy Las i Szczecin

Przyjemny wieczór z winem sprawił, że nazajutrz zaliczyliśmy “dzień lenia”. W naszym przypadku objawiło się to tym, że wojaże pozamiejskie ograniczyliśmy do Krzywego Lasu koło Gryfina. Jest to ciekawostka przyrodnicza, powstała niewątpliwie na skutek działalności człowieka, tyle że do tej pory nie odkryto celu tej działalności. Zresztą nie jest do w Polsce osamotniony przypadek. Po powrocie do Szczecina skierowaliśmy się tradycyjnie do Informacji Turystycznej, tym razem na Zamku Książąt Pomorskich. Po drodze, pod estakadami Erynia … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz