browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

stolica

Ogród botaniczny i Monte

Kwiaty to była domena W. ale tym razem to Erynia zaproponowała kierunek na ogród orchidei i botaniczny a przy okazji Monte (“parafię na górce”). W. przemyślał kolejność i wyszło mu, że najlepiej zaparkować przy ogrodzie z orchideami, następnie przejść przez ogród botaniczny kolejką linową pojechać na Monte, zjechać saniami i wrócić do samochodu pieszo (drogi nie znalazł ale co tam). Niestety trasy nie dało się zrealizować bo Ogród Orchidei spalił się dwa lata temu. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Madera

Tym razem sprawcą dzieł wszelakich była Erynia. Kilka miesięcy po zmianie pracy, doszła do jedynie słusznego wniosku, że na trzeźwo to ona tego nie przeżyje. Praca dobra acz wymagająca umożliwia skorzystania jedynie z tygodniowego wyjazdu – W. nazywa to “zamianą czasu na pieniądze”. Mimo to, po rzuceniu okiem na mapę i notatki “co bym jeszcze chciała zobaczyć”, Erynia wybrała Maderę. Z założenia wyszło jej, że co prawda wszystkiego i tak nie zobaczymy ale przynajmniej smacznie … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Hattusza (Hattuşa)

Po przejechaniu 900km dotarliśmy do do Hattuszy – starożytnej stolicy Hetytów – tak, tych z którymi wojował faraon Ramzes II. To był (przed)ostatni z pomysłów Erynii, które W. “upchnął” w trasę. A miejsca trochę było bo pierwszy zarezerwowany nocleg mieliśmy dopiero z 26 na 27 sierpnia. Coś trzeba było zrobić z tym ‘dodatkowym’ urlopem. Na miejsce dotarliśmy około 14. i od razu natrafiliśmy na Abdullacha Kekilli (Kurda pełniącego funkcję Muhtara … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Bruksela i nasz przyjaciel Murphy

Wszystko co dobre kończy się za wcześnie, więc i pobyt u francuskiej rodziny także skończył się za wcześnie. W planach mieliśmy jeszcze Brukselę, Antwerpię i Akwizgran (Achen) a czasu było coraz mniej. Z Sedanu wyjechaliśmy dosyć wcześnie, by było więcej czasu na zwiedzanie. Około 11. stanęliśmy na parkingu podziemnym przy Grand-Place (W. wybrał taki z największą ilością miejsc – ponad 900). Początkowo rozważaliśmy “model wiedeński” czyli park&ride na obrzeżach miasta … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Luksemburg

Trasa z Trewiru do Luksemburga przebiegła prawie bez dodatkowych doznań. Ponieważ jednak “prawie” czyni różnicę to i tym razem uczyniło. Na początek, W. nie dogadał się z GPSem i trochę kręcąc wyleciał na trasę biegnącą brzegiem Mozeli. Nie wiemy czy to była trasa planowana ale opłaciła się i widokowo, chociaż chwilami kropiło, i degustacją wina – W. nie był w stanie nie skręcić w bok na widok winiarni Winzerhof Löwener Mühle. Tym razem szczęście mu dopisało. Bardzo miła … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Valetta

Motto dla Valetty wymyśliła Erynia: “Nie musimy pędzić z wywieszonym jęzorem odhaczając kolejne punkty programu, możemy się powłóczyć uliczkami Valetty tam gdzie nas oczy i nogi poniosą”. I poniosły, a właściwie “ponosiły” bo zwiedzaliśmy ją na raty, częściowo z własnej winy a częściowo z powodu świeżo przygotowywanych wystaw, które otwierano ‘w przyszłą sobotę’. Przy pierwszych odwiedzinach, W. stwierdził po wyjściu z autobusu “jak wszyscy idą … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Erywań

Po doznaniach estetyczno-duchowych przyszedł czas na poszukanie noclegu. Dotarliśmy do Erywania i zaczęliśmy szukać. Mieliśmy co prawda wytypowanych parę hosteli w centrum ale żaden nie chciał zapewnić nam miejsca do spania (jeden ‘od jutra’ inny ‘na 5 piętrze bez windy’ jeszcze inny ‘z przesiadkami z pokoju do pokoju’ a jednego nawet nie udało się znaleźć). Wkurzony W. (nienawidzi wielkich miast a stolic w szczególności), zupełnie przypadkiem zahamował przed motelem Van (Tumanyan St. … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Wiedeń

Po przekroczeniu granicy Erynia natychmiast zaczęła porównania z Danią: płasko, dużo wiatraków, czysto ale trawa przed domami niewykoszona i zachwaszczone ogródki. Do tego remont drogi na trasie wymusił na nas objazd trzeciorzędnymi drogami – zupełnie porównywalne z trzeciorzędnymi “polskimi drogami”. Albo im ten ordnung nawala albo u nas nie jest aż tak źle… W końcu wylądowaliśmy na Erdburg, gdzie za 3€ można było zostawić samochód na cały dzień i przesiąść się na metro. Tak też … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Bratysława i okolice

Erynia wymyśliła sobie jakiś czas temu odwiedzenie stolicy Słowacji – Bratysławy. A jak już to wymyśliła to zaraz potem doszła do wniosku, że jest to w sumie takie małe miasteczko i jak już się jest w Bratysławie to trzeba by odwiedzić Wiedeń. Niemały wpływ na tę decyzję miał węgierski kolega z jej pracy, który na hasło “Bratysława” niemiłosiernie się skrzywił i rzekł: “ale tam nic nie ma”. Erynia postanowiła to sprawdzić osobiście. No … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Tbilisi

Ukontentowani estetycznie świątynią Dżwari, dotarliśmy wreszcie do Tbilisi, i nawet (z drobnymi perturbacjami – ponieważ zmieniono nazwę ulicy i /nie/używane są obie) do hotelu polecanego nam przez Giorgiego. Tym razem wybór był dobry. Guesthouse Zaira Star znajduje się w starym Tbilisi, rzut beretem od placu Wolności, ale jako że wejście jest od podwórza, w pokojach jest cicho. Właścicielka włada mową Puszkina i Szekspira, tak że nie było problemów z komunikacją. Pokoje wygodne, … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Budapeszt

Wyjechaliśmy z domu ok 1:50 bo W. nie lubi jeździć w dzień. Na Słowacji lało – i to chyba od dawna, bo wiele pól stało pod wodą – i dlatego nie wstąpiliśmy do Vac, tylko pojechaliśmy od razu do Budapesztu. Budapest Hostel przywitał nas wymeldowującą się polską wycieczką. Miła Pani recepcjonistka mówiąca głównie po niemiecku, oprócz węgierskiego oczywiście, poprosiła o pomoc „młodszą siłę”, która potrafiła porozumiewać się po angielsku. Ta “siła” przekazała nam wiele ciekawych informacji. … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Skopje i kanion Matka

Skopje to chyba najdziwniejsze miasto, jakie zwiedziliśmy. Budowa goni remont. Niby jest kryzys, a stawiane są tu potężne budynki (nie)użyteczności publicznej, o arcyordynaryjnej urodzie. I nie tylko budynki, ale również pomniki i to w takiej ilości, że Skopje można nazwać miastem pomników. Na samym głównym placu (rzecz jasna Placu Macedonii), jest ich chyba z siedem. W okolicy jeszcze więcej. A wszystko to jako realizacja celów rządzącej partii. Przywódcy Macedonii próbują, dla … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Mołdawia

Od początku planowaliśmy powrót przez Mołdawię z pominięciem Naddniestrza. Naczytaliśmy się trochę ostrzeżeń na różnych forach internetowych i doszliśmy do wniosku, że nie musimy być aż tak odważni. W Rumunii spotkaliśmy Polaków, którzy pogratulowali nam rozsądku. Jeden z nich wracał w czerwcu z Krymu via Tyraspol. Panowie celnicy odebrali mu paszport i pokazali (w centymetrach) ile banknotów powinien dostarczyć by otrzymać dokument z powrotem. Poszło jakieś 150 euro. Później w Polsce, kolega z pracy W. „pochwalił … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Praga

Firma wysłała W. na delegację w okolice Pragi. Erynia aż zawyła z nadziei na odwiedzenie stolicy Czechów. Nie można jej było zawieść. Wyjechaliśmy w czwartek tak by ‘obowiązki’ załatwić w piątek i weekend mieć na zwiedzanie. Oczywiście nie obyło się bez przygód na starcie. Po przejechaniu 50km zaczęło lekko padać a wycieraczki odmówiły posłuszeństwa. Sprawdziliśmy bezpieczniki, były w porządku a wycieraczki nie działały. No to powrót do firmy i po drobnych przebojach z wymianą samochodu służbowego, w drogę – z parugodzinnym opóźnieniem. … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Serbia i Macedonia

4500km po Bałkanach (1) W drogę wyjechaliśmy, jak zwykle wieczorem, wybierając pośród wielu dróg, drogę przez Słowację, Węgry i Serbię. Nocą przejechaliśmy trasę aż do Serbii, tak że do samego Belgradu nie działo się nic godnego uwagi.Za to w stolicy wypatrzyliśmy mały targ tuż przy trasie — Rolnicze Targowisko “Dusanovac”. No może nie był on taki mały. Odruchowo skręciliśmy, parkowanie, wymiana 10 euro w pobliskim kantorze i idziemy „zaszaleć” owocowo-warzywnie (melony, … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz

Litwa

Litwa – to cała epopeja. Odwiedziliśmy ją parę razy, w końcu było blisko, a granicy brak. Bardzo ciekawy kraj. Gdy jedzie się drogą to widać ciekawe, i inne niż w Polsce, rozmiary i rozmieszczenia wsi. Przy drogach, zazwyczaj, jest pusto, a wokół, co górka to parę budynków – i to cała wieś. Miasta były bardziej zwarte. – Druskienniki Druskienniki – kurort wypoczynkowy ze źródłami solankowymi – bardziej przypominał … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz