browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Turcja

wspomnienia o bazarach

  Natchniona jednym z blogów Erynia zaczęła wspominać… „Szaroburonijaki listopad nadchodzi, nasza karoca wzięła zwolnienie lekarskie i, po kontaktach z Turcją, ratuje zdrowie kolejno u elektryka i mechanika a ja myślami wracam w cieplejsze strony. Targowiska i bazary to temat-rzeka. Niby to samo ale każde miejsce wywołuje inne wspomnienia. Na pierwszym miejscu stawiam mały, kameralny, tatarski targ w Starym Krymie, gdzie można było zaopatrzyć się w owoce, warzywa i w przyprawy … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Amasya i… do domu

Do Amasyi było 115km i przejechaliśmy je w miarę sprawnie, tak że dotarliśmy tam około 20. Trochę nam miny zrzedły na widok miejsca w którym znajdowały się hotele znalezione w internecie – stara stylowa dzielnica pod fortecą. Wyglądały nie na naszą kieszeń. „Nic to, przejdziemy się po dzielnicy” zawyrokował W. zostawiając samochód pod wielkim meczetem. No i poszliśmy trochę pooglądać. Wstąpiliśmy tak z głupia frant do Simre Otel bo W. … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Sanayi Sitesi w Niksar

Poranek w Batumi rozpoczęliśmy od ablucji (wreszcie prysznic z ciepłą wodą), drobnych napraw samochodu i wstępnego pakowania. Można powiedzieć, że słodkie lenistwo wreszcie nas dopadło… przebomblowaliśmy cały dzień, co najwyżej wychodząc na podwórko do samochodu czy powiesić drobne pranko. Na obiad była chaszlama – wywar na żeberkach gotowany ze szczypiorem, kolendrą, czerwonym pieprzem cebulą z ziemniakami i żeberkiem na talerzu – dobre to było! Późnym wieczorem Gospodynie przygotowały chaczapuri aczma, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

trasa do Gruzji

W końcu nadszedł TEN dzień – dzień końca pracy i początku wakacji, początku trasy. Jak zwykle ruszyliśmy w drogę na noc i zostawiając za sobą Słowację oraz Węgry pojechaliśmy jednym ciągiem do Rumunii. Tym razem obyliśmy się bez winiety i e-matricy – nasza marszruta omijała drogi płatne. Wkrótce po przekroczeniu granicy z Rumunią, wyjęliśmy „rogale” i zapadliśmy w sen, zdaniem Erynii zbyt krótki, zdaniem W. wystarczający – dwie godziny. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Amasra i Safranbolu

W końcu dotarliśmy do Amasry – dawnej kolonii greckiej. Miasto jest przepięknie położone, widoki z murów miejskich na wodę urocze, muzeum archeologiczne pełne pamiątek z okresu greckiego i bizantyjskiego, ale… to jest już kurort pełną gębą – i to w złym znaczeniu tego słowa. Na przykład: gdziekolwiek pytaliśmy o toaletę, byliśmy odsyłani do płatnych, w samym centrum, „bo u nas nie ma” – dla nas to nie problem, ale jak by trafiło na rodzinę … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sinop i trasa nadmorska

Dalsza droga była bardzo przyjemna, nowiutką dwupasmową drogą wdłuż brzegu morza (według GPS jechaliśmy po morzu) a na dodatek się rozpogodziło. Kolejny punkt trasy wymyślił W. Oglądając kiedyś mapę Turcji, wskazał na Sinop i rzekł: „Tam muszą być piękne widoki”. I były. Według legendy miasto to założyły Amazonki, a nazwę nadano mu na cześć ich królowej Sinope. Żródła mówią, że początkowo była to osada Hetytów … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Monaster Sumela

Na granicy było ciekawie. O ile z gruzińskimi celnikami nie było problemu (wybałuszyli tylko oczy na polskie „blachy” na samochodzie, zapytali o trasy i skwitowali krótko: „maładcy”), o tyle przejście granicy tureckiej było sporo dłuższe: więcej budek do kontroli na trasie, sprawdzenie bagaży (tu W. zastosował sprawdzone metody z Krymu: worek cebuli, warkocz czosnku i celowy artystyczny nieład w bagażniku — celnik nie dokopał się kartonika win). Od samego Batumi padał deszcz, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

droga do Gruzji

Zaczęło się, jak zwykle, niewinnie. Przeglądając oferty tanich lotów Erynia stwierdziła „O! Tani lot do Kutaisi, w Gruzji — tam nas jeszcze nie było”. No tak, pomyślał W., jak by się wykręcić — „No dobrze, możemy jechać do Gruzji, ale samochodem”. Nie dało rady, zafiksowana na Gruzję Erynia przełknęła nawet i tę drobną niedogodność (tak około 3000km w jedną stronę), szczególnie że W. ‚nieopatrznie’ użył argumentu o możliwości przewiezienia większej … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze