browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Ukraina

Chocim

Rankiem zrobiliśmy jeszcze parę zdjęć jaru przy nowym moście w Kamieńcu Podolskim, których nie dało się zrobić z powodu deszczu dzień wcześniej i ruszyliśmy do Chocimia. Droga jak na warunki ukraińskie była całkiem znośna więc w miarę szybko dotarliśmy na miejsce i po kupieniu biletów przeżyliśmy drobne rozczarowanie. Jedna brama i nic więcej? czym się było podniecać? Oj, było, było czym! Pierwsza brama jest bowiem wejściem … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kamieniec Podolski

Ze względu na możliwości parkingowe wybraliśmy się na zwiedzanie Kamieńca Podolskiego na piechotę mimo obaw o kolana Erynii (nie przesadzajmy – prawe już miało się nieźle, a lewe… pomińmy ten temat milczeniem). Po drodze dostrzegliśmy tablicę ze zdjęciami “niebieskiej (niebiańskiej) sotni”, ludzi którzy zginęli na obecnej wojnie z Rosją, a następnie Katedralny Sobór Aleksandra Newskiego. Jak poprzednio dostrzegliśmy otwarte wszystkie wrota w ikonostasie – nawet carskie. Po cerkwi, zajrzeliśmy do Informacji … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Jaskinia Kryształowa

Na Jaskinię Optymistyczną nie czuliśmy się gotowi ale zwróciliśmy uwagę na inną z ukraińskich jaskiń – Jaskinię Kryształową w Krzywczach. Po drodze oczywiście nie obyło się bez ‘ukraińskich dróg’, gwałtownych hamowań gdy natrafiliśmy na “ekstraordynaryjny” pomnik czy wyskoku w bok gdy W. dojrzał jakąś zrujnowaną wieżę na szczycie wzgórza w Wysiczce (Висічка, Высечка, Wysuczka). Wjazd okazał się stromą drogą szutrowo-kamienistą a na górze nie tylko wieża była w ruinie. Przy drodze stał kościół z zawalonym … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Pokucie, Huculszczyzna i Bukowina

Hostel “Na kuti” (“on the corner”) {link przestał działać}, w którym mieszkaliśmy, prowadzi młode małżeństwo, dbając nie tylko o czystość pokojów ale przede wszystkim o ciepłą i domową atmosferę. Tam naprawdę czuliśmy się serdecznie ugoszczeni i wręcz “zaopiekowani”, co wcale nie musi być normą w takich miejscach. Rankiem, po obfitym śniadaniu, dostaliśmy od Gospodarzy propozycję udania się z innymi gośćmi do Muzeum Pisanki. Propozycja na czasie, bo akurat polska … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Zamki Zakarpacia

Kolejnego dnia opuściliśmy Użhorod, kierując się “na wschód – w końcu tam musi być jakaś cywilizacja!” (© Seksmisja). Po drodze zahaczaliśmy o karpackie zamki. Na pierwszy ogień miał pójść Szent Miklosz zwany Zamkiem Miłości. Najwyraźniej jednak albo my albo GPS się pomylił, bo wywiózł na do zamkowych co prawda ruinek ale w zupełnie innym miejscu – w Serednie. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Użhorod

Pomysł kolejnej majówki wpadł nam do głowy spontanicznie, po prostu oboje stęskniliśmy się za Ukrainą, a że to duży kraj, tradycyjnie postanowiliśmy pojechać tam, gdzie nas jeszcze nie widzieli – wzdłuż południowej jego granicy. Ze względu na kierunek wyznaczyliśmy trasę przez Słowację. Niby koniec kwietnia ale przez całą drogę padał deszcz, na wysokości powyżej 300m przechodzący w śnieg. Miejscami olbrzymie “ciapy” śniegu padały prosto na przednią szybę, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

wspomnienia o bazarach

  Natchniona jednym z blogów Erynia zaczęła wspominać… “Szaroburonijaki listopad nadchodzi, nasza karoca wzięła zwolnienie lekarskie i, po kontaktach z Turcją, ratuje zdrowie kolejno u elektryka i mechanika a ja myślami wracam w cieplejsze strony. Targowiska i bazary to temat-rzeka. Niby to samo ale każde miejsce wywołuje inne wspomnienia. Na pierwszym miejscu stawiam mały, kameralny, tatarski targ w Starym Krymie, gdzie można było zaopatrzyć się w owoce, warzywa i w przyprawy … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

przez granice

  Nasze przejazdy przez granicę były dosyć szybkie i proste, a mimo to ciekawe. Dlatego też postanowiliśmy je opisać oddzielnie. Przejazd z Polski na Ukrainę. Wieczorem późnym tak ok.1:00, jak to my zwykle, zajechaliśmy na granicę w Korczowej. Na podjeździe do granicy był znak informujący, że kierunek jazdy jest albo w lewo, albo w prawo bez żadnych innych komentarzy. Ponieważ wszyscy jechali w prawo to W. pojechał w lewo – nie lubi być „jak wszyscy”. W efekcie ominął … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

droga z Krymu

Odessa to milionowa aglomeracja niezbyt zachęcająca wyglądem przy wjeździe. Warto jednak było odstać swoje w korkach, by dostać się do centrum. Miasto powstało mniej więcej w tym samym czasie co Sewastopol, jednak jest między nimi spora różnica. Sewastopol to przede wszystkim port wojenny, turyści nawet tam jeżdżą ale jakoś ich nie widać. W Odessie, przed prawie każdym zabytkowym budynkiem, można było się natknąć na cudzoziemców i przewodnika … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sewastopol, Eupatoria i Tarchankut

Będąc na Krymie nie mogliśmy podarować sobie obejrzenia Chersonezu Taurydzkiego. W skrócie: to największe greckie ruiny na Krymie (tak, tak – nudy na pudy) leżące nad brzegiem morza w granicach administracyjnych Sewastopola. Całość wygląda dość podobnie do wykopalisk Dionu, tylko zamiast Olimpu, z każdego miejsca widać sobór św.Włodzimierza. Bo to w tym właśnie miejscu, w roku 988, kniaź Włodzimierz miał przyjąć chrzest, a następnie poślubić Annę – siostrę cesarza Bizancjum Bazylego … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Inkerman i Bałakława

Nazwa „Inkerman” historykom kojarzy się z Wojną Krymską, enologom z winem o nienajlepszej reputacji, a nam będzie kojarzyć się z kamieniołomami. W Inkermanie poszukiwaliśmy Monasterskiej Skały, gdzie (zgodnie z nazwą) można zwiedzić monastery wykute w skale. Pierwszy z monasterów, św.Klemensa, został założony w VIII wieku przez bizantyjskich uchodźców. Nad klasztorami, na skale znajdują się ruiny twierdzy Kałamita (Kalamita). Twierdza początkowo miała ochraniać port handlowy księstwa Mangupskiego, później przeszła … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Koreiz i massandryjskie wina

Po raz ostatni postanowiliśmy zapuścić się w rejon Wielkiej Jałty. Zachęciło nas zdjęcie pięknego pałacu na okładce przewodnika. Według opisu, miał to być pałac Jusupowa w Koreiz. Udaliśmy się grzecznie pod wskazane miejsce, a tu nic: z jednej strony wysoki mur, z drugiej krymski odpowiednik SANEPID-u. Bez zastanowienia weszliśmy do środka i grzecznie zapytaliśmy. Kierownik placówki wyszedł i pokazał nam furteczkę, gdzie miał być dzwonek. Po zadzwonieniu mieli nas … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Aj-Petri, Bachczysaraj i kamienne miasto

W. się zbuntował – “być nad ciepłym morzem i nawet nie popływać…” więc w końcu trzeba było iść na plażę. I tak przez dwa dni moczyliśmy się w Morzu Czarnym. Po tej przerwie postanowiliśmy pojechać do Bakczysaraju. Wybraliśmy drogę zwaną przez miejscowych „językami teściowej”. Składała się ona z krótkich acz stromych zakrętów, po czym przeszła w serię regularnych agrafek. Nie można powiedzieć, żeby była wredna, lecz niewątpliwie była… wymagająca. Oczywiście Erynia odmówić sobie tej przyjemności … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz

wulkany, błota i Teodozja

Ograniczeni czasem, chcąc obejrzeć wulkany błotne, nie zobaczyliśmy innych atrakcji Kerczu, coś za coś. Prawie prosto z Kerczu pojechaliśmy do Bułganackiej Grupy Wulkanicznej (tak brzmi ich oficjalna nazwa) a chociaż znajduje się ona kilka kilometrów od Kerczu, obok wsi Bondarenkowo z braku drogowskazów jechaliśmy nieco „na czuja”. Zaraz za Kerczem przejechaliśmy cmentarz pełen świeżych grobów. Czyżby cholera?   GPS nie był specjalnie przydatny, zwłaszcza że sami … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Stary Krym i Kercz

Efektem “głupich pomysłów” jest dosyć często ich nieprzygotowanie logistyczne. Tak było i tym razem – W. nie zapakował namiotu i śpiworów – więc, musieliśmy wrócić na noc do Rybaczie. Następnego dnia, już z pełnym ekwipunkiem, pojechaliśmy, z powrotem, na półwysep Kercz. Postanowiliśmy ominąć trasę nadbrzeżną i w Sudaku skręciliśmy na północ. W efekcie przy naszej drodze znalazła się historycznie pierwsza stolica Krymu. Postanowiliśmy więc ją odwiedzić. Przy głównej drodze … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

od Ałupki do Liwadii i Koktebel

Następnego dnia skoczyliśmy do Ałupki. Jako że Erynia przegapiła właściwy zjazd do miasta wylądowaliśmy, zupełnie niechcący, na starym cmentarzu. Nie stał się on ostatnim miejscem naszego pobytu między innymi dlatego, że naszym celem był pałac Woroncowa – gubernatora Kraju Noworosyjskiego. Przed odwiedzinami pałacu wstąpiliśmy na przystań obok której W. popływał sobie w Morzu Czarnym. Pałac ma szalony wygląd, każda część zbudowana w innym stylu. Pomimo tego, budowla … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Symferopol, Rybaczie i Sudak

Pierwszym postojem na Krymie był Symferopol – stolica Autonomicznej Republiki Krymu. Do tego miasta przyciągnęły nas 2 rzeczy: rezerwat archeologiczny Neapol Scytyjski oraz “staryj gorod” – dawna dzielnica tatarska, miejsce do której lepiej po zmroku się nie zbliżać. Co prawda, niektórzy mieszkańcy odradzali nam wizytę nawet w dzień, ale ciągotki archeologiczno-spelunkowate przeważyły… Obejrzeliśmy meczet i pobieżnie najbliższe mu uliczki. Ich stan był, delikatnie rzecz … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

droga na Krym

Droga na Krym upłynęła nam pod znakiem DAI: (Державна Автомобільна Інспекція). Trzeba przyznać, że funkcjonariusze tej formacji są niezwykle kreatywni w wynajdywaniu powodów do zdobycia łapówki.   Sposób pierwszy: „70 – 50 – 30”. Erynia prowadzi sobie autko po prostej, wyremontowanej drodze, nie ma najmniejszego powodu do zmniejszania prędkości, aż tu nagle wyrasta znak ograniczenia prędkości do 70 km na godzinę. Wyhamowała. Kilkadziesiąt metrów za nim wyrasta … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Lwów

Na pierwszy ogień pójdzie Lwów. Dotarliśmy tam bladym świtem około 6 rano, za wcześnie na zakwaterowanie się, za późno na sen. Ulice były pełne dozorców zamiatających posesje. Z marszu wybraliśmy się na Kopiec Unii Lubelskiej. Byliśmy święcie przekonani, że w sobotę, o tak młodej godzinie będziemy tam sami. Otóż nie. Po drodze mijali nas biegacze, młodzi ubrani “randkowo” – zaczynali czy kończyli dzień? – oraz maniacy fotografii. Masochiści czy co? … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz