browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

Węgry

Regéci Vár

No i przyszedł czas powrotu do Polski. By to nie było za proste W. musiał coś wykombinować. Najpierw skręcił na Boldogkőváralja bo ponoć tam można było znaleźć „coś ciekawego” zrobione z moreli. Niestety nic nie znaleźliśmy a ponieważ twierdzę już kiedyś zwiedziliśmy to ruszyliśmy dalej. Niewiele dalej, bo W. zoczył drogowskaz na Regéci Vár [En]. Zamek widać już było z daleka – także stoi na wysokiej skale, tym razem wśród … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Mezőkövesd

Żeby nie było, że na Węgrzech to my tylko pijemy wino i łapiemy promile, ruszyliśmy w trasę. Tym razem skusił nas Mezőkövesd, miasto zamieszkałe niegdyś przez jedną z mniejszości narodowych – lud Matyó, słynący z pięknie haftowanych strojów (i damskich, i męskich). Charakterystycznym motywem haftów jest tak zwana róża Matyó. A z haftami związana jest legenda.Zanim jednak dotarliśmy do Mezőkövesd, nasz wzrok przykuł kościół i rondo z bramą do miasta Szerencs. Okazało się, że wyczucie nas … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Trzy winnice i wioska

Ach ta nowa praca Erynii – ma swoje zalety, ma i wady. Niskie prawdopodobieństwo otrzymania urlopu dłuższego niż dwa tygodnie jest „wadą blogową”. W jej efekcie podejmujemy spacjalnie działania wykonywane normalnie „przy okazji”. Tak było i z wizytą na Węgrzech. Wygląda na to, że rok bez odwiedzenia Węgier jest rokiem straconym, więc postanowiliśmy tym razem Węgry (a właściwie rejon Tokaju) odwiedzić specjalnie. Przedłużyliśmy „łikend” o jeden dzień … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Tokaj i Sárospatak

Droga przez Rumunię i Węgry była leniwa, na granicy też prawie dwie godziny nudy, za to odrobinę adrenaliny dała nam jazda w deszczu po autostradzie węgierskiej, gdzie uprzejmy TIRowiec dając znaki światłami awaryjnymi zasugerował nam rezygnację z wyprzedzania, ponieważ pół lewego pasa zajmował rozbity ledwie co samochód osobowy. Reszta trasy przebiegła spokojne, choć Erynia coś mruczała o ciepełku miejscowym. W każdym razie około 17. … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

powrót przez Galati, Bicaz i Rátkę

Następny dzień miał być dniem przejazdu przez całą Rumunię z noclegiem na Węgrzech. Oczywiście ‚po drodze’ postanowiliśmy z obejrzeć wąwóz Bicaz. By mieć czas na wszystko, wyjechaliśmy w miarę wcześnie. Droga była wygodna i malownicza (aczkolwiek miejscami z dziurami i ekipami je reperującymi – 1 maja!?!), i przez tę jej malowniczość z godziny na godzinę łapaliśmy opóźnienie. Erynia, zachwycona Rumunią, co rusz sugerowała postój na robienie zdjęć. Po drodze załapaliśmy … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Siklós i Harkány

Na ostatni dzień zwiedzania okolic Villány wybraliśmy Siklós z jego zamkiem. Dojazd zajął nam kilkanaście minut. Zamek a właściwie, zdaniem W., pałac na podbudowie zamkowej, jest jeszcze w renowacji (400000000Huf w ramach programu Unijnego + fundusz norweski) ale już robi wrażenie. Może wyposażenie nie poraża ilością i zbytkiem ale i tak zamek jest godny uwagi. Zarówno przygotowane pomieszczenia jak i widoki z blanek są bardzo interesujące, a przede wszystkim jest … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

degustacje 1 stycznia

Poranek zaczął się niezbyt wcześnie za to miło, śniadanie podobne do wczorajszego zaspokoiło nasze potrzeby smakowo-żywieniowe, należało więc ruszyć po kolejne doznania. Po zakupieniu zaległego wina w piwnicy Ősi postanowiliśmy posmakować deserów w Hétfogás Fogadó. Erynia zoczyła je podczas obiadu ale miejsca już na nie nie starczyło. Tym razem, i owszem, starczyło. Zamówiliśmy trzy desery o wdzięcznych nazwach: „Winny pocałunek”, „Zabawny pomysł” i „Kasztanowe pure”. „Winny pocałunek” był … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Szigetvár i Pécs (Pecz)

Na początek musimy opisać śniadanie przygotowane przez Gospodarza. Bo to było Śniadanie(!) – nie do przejedzenia. Cztery typy kiełbasy (w tym dwa rodzaje salami) i ser. Do tego jajecznica na kiełbasie posypana słodką papryką (chyba z 8 jaj, no dobrze – może z 6), pomidory i (rzecz jasna) papryka, herbatki do wyboru i dwa typy chleba: jasny i ciemny. Pojedliśmy do rozpuku, nie dając rady serkowi i kiełbasom, choć były wyśmienite. Po … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Villány

Na skutek zmian organizacyjnych w firmie, od kilku miesięcy Erynia bywała gościem w swoim domu. Coraz częściej przy tym powtarzała, że nadaje się już tylko do sanatorium (w domu wariatów już jest stałym bywalcem) oraz że na trzeźwo tej pracy nie zniesie. Zrozumiałym więc było, że gdy udało jej się przypadkiem wyrwać kilka wolnych dni, wybór padł na krainę Bratanków. Wyjechaliśmy, tym razem, późno (tak około 5:45) bo W. doszedł do wniosku, … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

wspomnienia o bazarach

  Natchniona jednym z blogów Erynia zaczęła wspominać… „Szaroburonijaki listopad nadchodzi, nasza karoca wzięła zwolnienie lekarskie i, po kontaktach z Turcją, ratuje zdrowie kolejno u elektryka i mechanika a ja myślami wracam w cieplejsze strony. Targowiska i bazary to temat-rzeka. Niby to samo ale każde miejsce wywołuje inne wspomnienia. Na pierwszym miejscu stawiam mały, kameralny, tatarski targ w Starym Krymie, gdzie można było zaopatrzyć się w owoce, warzywa i w przyprawy … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Oradea i Tokaj

Kolejny przystanek zaplanowaliśmy w Oradei, gdzie spotkaliśmy się z Bratem Erynii. W Oradei mieszają się nacje rumuńska z węgierską co jest słyszalne na ulicy oraz widoczne w kartach restauracyjnych. Miasto znane jest z secesyjnej architektury. Przyznajemy, że nas zachwyciła i to pomimo dużej liczby remontów. Trzeba tam będzie wrócić za jakieś 3 do 5 lat i pozachwycać się jeszcze bardziej. Inny rodzaj zachwytu przeżyliśmy w restauracji Cyrano (kuchnia rzecz … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

droga do Gruzji

Zaczęło się, jak zwykle, niewinnie. Przeglądając oferty tanich lotów Erynia stwierdziła „O! Tani lot do Kutaisi, w Gruzji — tam nas jeszcze nie było”. No tak, pomyślał W., jak by się wykręcić — „No dobrze, możemy jechać do Gruzji, ale samochodem”. Nie dało rady, zafiksowana na Gruzję Erynia przełknęła nawet i tę drobną niedogodność (tak około 3000km w jedną stronę), szczególnie że W. ‚nieopatrznie’ użył argumentu o możliwości przewiezienia większej … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

jaskinia Baradla

Dzień zaczęliśmy dość wczesnym śniadaniem tak by wyjechać z Tokaju ok.9. i skierowaliśmy się do kompleksu jaskiń Baradla w Narodowym Parku Aggtelek leżących na granicy Węgier i Słowacji. Po stronie słowackiej jaskinie nazywają się Domica. Trochę zamieszania było z ich znalezieniem bo strzałki były niejednoznaczne. Jak później się okazało jaskinia ma parę wejść i wyjść a drogowskazy prowadziły do wszystkich. W sumie trafiliśmy na wejście bliższe Jósvafő gdzie miły … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

od Tura do Tokaju

Po wymeldowaniu się z hoteliku wybraliśmy się w drogę do Patriciusa przy Bodrogkisfalud. Po drodze wstąpiliśmy do pałacu rodziny Schossberger w Tura, który jest co prawda w opłakanym stanie, ale po restauracji może stać się perełką wśród zamków w pobliżu Budapesztu. A jak jeszcze odkryliby w pobliżu źródła lecznicze… 😉 Przy okazji: ściany pałacu wyklejone były zdjęciami popularnej aktorki Angeliny J. oraz równie znanego aktora Brada P. Po powrocie do domu … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Gödöllő – Pałac Sisi

W Gödöllő nie udało nam się znaleźć hostelu wyszukanego w internecie, zamieszkaliśmy więc w pobliskim (do tamtego adresu) Panzio (nomen omen) Nora. W recepcji panował język węgierski. Ponieważ jednak dostępna była sieć internetowa to porozmawialiśmy przez Google-Translatora, dało się nawet uzgodnić jadłospis na śniadanie. Pokój był wyposażony w minitoaleto-łazienkę 0.8×1,6m (kiedy On to mierzył?!), z prysznicem pamiętającym lata 60 – wysoki drąg z sitkiem. Wyposażenie pokoju było za to imponujące – składowisko … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Szentendre i skansen

Po opuszczeniu Wyszehradu drogą wzdłuż rzeki dotarliśmy do Szentendre. Miasteczko urokliwe, rzadko który dom ma więcej niż dwa piętra, uliczki w centrum wąskie kręte i wyłożone kostką brukową, klimatem przypomina Kazimierz Dolny. Okres „przed sezonem” było ‘widać i czuć’ wokół, ale nie przeszkodziło nam to specjalnie w oglądaniu architektury. Bardzo ciekawe były również sklepy z ceramiką. Rzadko gdzie można by znaleźć tak urokliwe wyroby z klasą, na dodatek wykonane … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

dwie stolice Węgier

Przyszedł w końcu czas opuścić Budapeszt drogą przez mękę. Drogę przez mękę zafundowaliśmy sobie sami, zanadto zawierzając GPS-owi. Mimo godzin porannych, ok.10. poruszaliśmy się żółwim tempem – od świateł do świateł. O zielonej fali tutaj też nie słyszeli. Mimo to o w miarę przyzwoitej porze dotarliśmy do Ostrzyhomia (węg. Esztergom) pierwszej stolicy Węgier i miejsca znaczącego w biografiach wielu węgierskich świętych. Za encyklopedią: Jedno z najstarszych miast na Węgrzech; zostało założone … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Budapeszt

Wyjechaliśmy z domu ok 1:50 bo W. nie lubi jeździć w dzień. Na Słowacji lało – i to chyba od dawna, bo wiele pól stało pod wodą – i dlatego nie wstąpiliśmy do Vac, tylko pojechaliśmy od razu do Budapesztu. Budapest Hostel przywitał nas wymeldowującą się polską wycieczką. Miła Pani recepcjonistka mówiąca głównie po niemiecku, oprócz węgierskiego oczywiście, poprosiła o pomoc „młodszą siłę”, która potrafiła porozumiewać się po angielsku. Ta „siła” przekazała nam wiele … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Szeged

Jakiś czas temu postanowiliśmy (czytaj: Erynia zarządziła), że będziemy zatrzymywać się na chwilę w miejscach które do tej pory omijaliśmy. W myśl tej zasady, kierując się na Bałkany zahaczyliśmy o Szeged (Segedyn). Miasto zdawało nam się interesujące zarówno kulinarnie jak i architektonicznie. — Kulinarnie, bo miasto to nazywane jest stolicą węgierskich: papryki i salami. (Stolica stolicą ale nawet tutaj, ani na targu, ani nawet w muzeum papryki – nie wiedziano … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Eger

No i znowu nie pospaliśmy. Pobudka na tyle wcześnie by zdążyć na otwarcie restauracji o 7., obfite, i smaczne!, śniadanie, spakować się i w drogę. Po opisanych wcześniej przypadkach z synagogą i kościołem ruszyliśmy dalej w drogę do Egeru. W. wymyślił drogę przez Góry Bukowe. Piękna droga przez piękne lasy, nie wiadomo dlaczego Erynia nie chciała prowadzić – takie urocze serpentyny… Nie zatrzymaliśmy się przy jaskiniach w Lillafüred, chociaż były otwarte i w miarę szybko dotarliśmy do Egeru. Miasto … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz