browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

świątynie

Mezőkövesd

Żeby nie było, że na Węgrzech to my tylko pijemy wino i łapiemy promile, ruszyliśmy w trasę. Tym razem skusił nas Mezőkövesd, miasto zamieszkałe niegdyś przez jedną z mniejszości narodowych – lud Matyó, słynący z pięknie haftowanych strojów (i damskich, i męskich). Charakterystycznym motywem haftów jest tak zwana róża Matyó. A z haftami związana jest legenda.Zanim jednak dotarliśmy do Mezőkövesd, nasz wzrok przykuł kościół i rondo z bramą do miasta Szerencs. Okazało się, że wyczucie nas … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Czaszki, papier i bursztynowa komnata

W ostatni dzień weekendu postanowiliśmy pozwiedzać polską stronę Ziemi Kłodzkiej. Zaczęliśmy od Kaplicy Czaszek w Czermnej. W. uparł się by pokazać ją Erynii, więc tym razem Ona ustąpiła. Już z daleka widać było parking wypełniony samochodami i autokarami. Przeczucie nas nie myliło: przed kaplicą był tłum turystów, czekających na swoją kolej zwiedzania, rzecz jasna z bilecikiem w ręku. W końcu kaplica ma ograniczoną pojemność a business is business… Cóż, może … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Kuks

Dnia następnego Erynia zażyczyła sobie obejrzeć barokowy szpital – Hospital Kuks – w miejscowości Kuks. Początkowo W. się opierał, gdyż tym samym uciekło nam zwiedzanie browaru i degustacja piwa w Nachodzie, ale gdy kobieta się uprze… Historia Kuksu zaczyna się gdy hrabia František Antonín Špork (Franz Anton Sporck), przy okazji wizytowania dóbr odziedziczonych po ojcu, dotarł do źródeł w okolicy Łaby. Choć właściwości lecznicze … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

od Adršpachu do Kudowy

Trudno zbyt długo usiedzieć na… miejscu więc spojrzawszy na listę odwiedzonych krajów zauważyliśmy pewne braki – Czechy odwiedziliśmy dotychczas tylko raz. Coś z tym trzeba było zrobić. Ponieważ nie dooglądaliśmy jeszcze Ziemi Kłodzkiej, Erynia wybrała Kudowę-Zdrój jako punkt bazowy trasy. Udało się jej odebrać wolne za nadgodziny – według jej szefa po raz ostatni (trzeba będzie jeszcze nad nim popracować…) – więc już w czwartek … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Bolesławiec, fajans i ruiny

No to przyszedł czas na powrót. Nawet pogoda płakała. Zanim jednak ruszyliśmy w kierunku domu trzeba było zobaczyć to po co do Bolesławca przyjechaliśmy – bolesławiecką ceramikę, a właściwie fajans. W bardzo miłej rozmowie z właścicielką Pensjonatu Zielony Dom (który – i którą – wszyscy chwalą a i my możemy pójść za tymi opiniami) oprócz kwestii wakacyjnych (właśnie wróciła z wakacji w Izraelu) i doznań hotelowo-restauracyjnych poruszyliśmy kwestię zakładów ceramiki (a jest … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Akwizgran

Do Akwizgranu daleko nie było, w trochę ponad godzinę zjawiliśmy się w hotelu i… udało się załatwić nocleg. Jako że restauracji przy Ibis Budget nie ma (śniadania są całkiem smaczne), ruszyliśmy w kierunku miasta i pierwszym miejscem godnym zainteresowania (na burgery i inne świństwa nie patrzymy) była restauracja (przyhotelowa) Soers. Żeby było śmieszniej okazała się restauracją niemiecko-perską. Na szczęście jedzenie było na dobrym niemieckim poziomie więc opuściliśmy restaurację pojedzeni … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Bruksela i nasz przyjaciel Murphy

Wszystko co dobre kończy się za wcześnie, więc i pobyt u francuskiej rodziny także skończył się za wcześnie. W planach mieliśmy jeszcze Brukselę, Antwerpię i Akwizgran (Achen) a czasu było coraz mniej. Z Sedanu wyjechaliśmy dosyć wcześnie, by było więcej czasu na zwiedzanie. Około 11. stanęliśmy na parkingu podziemnym przy Grand-Place (W. wybrał taki z największą ilością miejsc – ponad 900). Początkowo rozważaliśmy „model wiedeński” czyli park&ride na obrzeżach … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Reims i szampany

Dzień ten przeznaczyliśmy na Reims i degustację szampanów. Zaczęliśmy od katedry (a jakże!) Notre-Dame – trzeba to przyznać wielkiej i z zewnątrz zdobieniami bogatej. W środku zdobień jest trochę mniej za to wrażenie robią witraże – niestety w większości (przez wojny) dosyć nowe, a za ołtarzem nawet nowoczesne (fuj!). Po obejrzeniu katedry powłóczyliśmy się trochę po pobliskich katedrze uliczkach, obejrzeliśmy ratusz i parę ciekawych architektonicznie domów, niestety większość starej zabudowy … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Crupet i Durbuy

W planach mieliśmy belgijskie miasto Namur, i nawet do niego dotarliśmy, nawet więcej: pojeździliśmy po nim a nawet znaleźliśmy twierdzę, tyle że po mieście jeździliśmy klnąc je w żywy kamień (W.) i szukając parkingu po jednokierunkowych uliczkach. Wszystko było zajęte a jedyny parking z którego wyjeżdżały samochody nie wpuszczał nowych bo papieru w drukarce biletów zabrakło. Po wyczerpaniu asteriksów zdecydowaliśmy olać Namur i pojechać do drugiego z zaplanowanych miejsc: miasteczka Durbuy. Po wyjechaniu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Szampański gotyk

Długo myśleliśmy nad następną trasą aż padło na Châlons-en-Champagne bo to i miasto stare (jakieś 2000 lat) i zabytków parę, i UNESCO też się na ten temat wypowiedziało, więc ruszyliśmy w drogę. Aby nie było tak zupełnie pod sznurek, Erynia przypomniała sobie w pewnym miejscu trasy, że jest tutaj-gdzieś inna bazylika z listy UNESCO – i była: La Basilique Notre-Dame de l’Épine. W. skręcił, znalazł i wóz zaparkował a Erynia stwierdziła: „warto było” … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Dinant

Dla równowagi kolejny punkt zwiedzania znalazł się po belgijskiej stronie granicy, było to Dinant. Małe miasteczko nad Mozą z twierdzą która dawnymi czasy broniła jedynego w promieniu kilkudziesięciu kilometrów mostu na rzece (Słowianie, do przeprawy wojsk, zrobiliby most tymczasowy lub przepłynęli rzekę – oczywiście przed czasami wielkich ciężkich armat). A miejsce to było wykorzystywane w tym celu od XIw. przez czasy Ludwików aż do I wojny światowej. Zawsze toczyły się tu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sedan

Sedan reklamuje się jako „Największa Twierdza Europy”. W Polsce znany jest raczej z bitwy pod Sedanem, a co do wielkości sprzeczać się nie będziemy. Historia fortecy zaczyna się w pierwszej połowie XVw., gdy Évrard de La Marck w sześć lat postawił pierwszy zamek. Kolejni spadkobiercy rozbudowywali fortecę a gdy jakieś dwa wieki później Sedan przeszedł w ręce Francji, swoją niewielką cegiełkę dorzucił również słynny Sébastien Le … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Charleville-Mézières

Dzień ten poświęciliśmy dwóm sąsiadującym a być może przez to rywalizującym ze sobą miastom: Charleville-Mézières i Sedanowi. Jak sama nazwa sugeruje, Charleville-Mézières powstała z dwóch miast. Leżą one po obu stronach Mozy, a połączone administracyjnie zostały dopiero w 1966r., choć między Bogiem a prawdą, oba miasta „wchłaniały” wcześniej pobliskie a często i starsze od siebie miejscowości. Z interesującej nas dwójki dużo wcześniejsze jest Mézières, które powstało już … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Trapiści z Orval i zamek w Bouillon

Tym razem mieliśmy przyjemność być pasażerami obwożonymi po miejscach ciekawych. Co prawda nasi szanowni gospodarze wytłumaczyli nam, że we Francji dopuszczalna ilość alkoholu we krwi kierowcy to 0,5promila(!) ale i tak nie chcieliśmy ryzykować jazdy po piwie trapistów. A właśnie tego dnia postanowiliśmy odwiedzić ich klasztor w Orval słynący z produkcji piwa. Klasztor jest stosunkowo duży ale do zwiedzania (płatnego) przeznaczona jest jedynie część którą potraktowano zgodnie … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Trewir

Marzec upłynął nam głównie na zmaganiach z prawem Murphiego, tak że o podróżach nawet nie myśleliśmy. Kiedy wreszcie udało nam się względnie opanować sytuację, minął miesiąc a my postanowiliśmy zmienić otoczenie. Tym razem o kierunek zadbał Syn W., który zakochał się, ze wzajemnością, w pięknej Francuzce. Dzięki temu zostaliśmy zaproszeni na kilka dni do Francji przez, tym samym, Naszą Francuską Rodzinę. Takiej okazji nie mogliśmy przegapić no i Erynia … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Od Tazacorte do La Cumbrecita

Sala restauracyjna była „z widokiem na Teneryfę”. Tym razem jedząc śniadanie, widzieliśmy na horyzoncie ścianę deszczu. Lało na Teneryfie albo pomiędzy wyspami. Nad nami chmury. Tylko gdzieniegdzie nad oceanem widać było drobne przebłyski słońca. Jadąc na zachodnią stronę wyspy przejeżdża się tunelem pod granią kaldery. Na drugim końcu tunelu przywitało nas słońce i świeciło bez jednej chmurki aż wróciliśmy na wschodnią stronę tunelu – prosto w chmury skraplające się … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Sanktuarium Las Nieves i plaże

Na dzień następny Erynia zaplanowała powrót na północ a po drodze drobny wyskok w bok do Sanktuarium Virgen de Las Nieves. To ostatnie indywidualnie zwiedzać można jedynie do południa, więc ustawiliśmy plany tak, by był to „pierwszy punkt programu”. I był! Co prawda figurka wygląda dosyć nieciekawie (widać jedynie twarz) a nawet na filmie pokazywanym w muzeum nie jest to wzór urody kobiecej, za to sukienki były piękne, zdobione haftem i kamieniami. Wota … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Santa Cruz de La Palma

Następny dzień postanowiliśmy spędzić trochę owocniej i świtkiem koło południa wyruszyliśmy w stronę Santa Cruz de La Palma – stolicy wyspy. Oczywiście mogliśmy poczekać na autobus, który dowiózł by nas tam w kilkanaście minut ale spacery uczłowieczają. Są również dobre na kondycję i samopoczucie – przynajmniej W. – ale tym razem to Erynia ruszyła żwawym krokiem na północ i już po mniej niż półtorej godzinie zawarliśmy znajomość z Panią w drugim … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Droga Kaszubska

Na sobotę Erynia zaplanowała Szwajcarię Kaszubską – 100km w jedną, 100km w drugą – drobiazg, nawet ładnie dało się ustawić trasę jadąc najpierw najdalej na północ do Garcza a następnie Drogą Kaszubską na południe. Oczywiście „po drodze”, w Węsiorach nad jeziorem Długim, odwiedziliśmy tajemnicze kręgi kamienne oraz kurhany przypisywane Gotom, ale któż to wie?!? W. nie czuł przy kamieniach żadnych energii (jak by je tutaj przyniesiono z innego miejsca) ale w miejscu … Kontynuuj czytanie »

8 komentarzy

Chojnice i Człuchów

Dalej nie przeszło już tak ulgowo. W końcu trzeba było coś w okolicy zobaczyć. Padło na Chojnice. Kiedyś jedna z większych twierdz zachodniej granicy państwa krzyżackiego dzisiaj także nie najmniejsze miasteczko. Z murów co nieco zostało i baszt też parę a do tego nastawienie do turystów było więcej niż wzorowe. Za zgodą obsługi zaparkowaliśmy przy stacji benzynowej i po kilkudziesięciu metrach dotarliśmy do Bramy Człuchowskiej. Szczęśliwym trafem znajduje się … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz