browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

wybrzeża

Wyspy Książęce

Erynia może nie śniła o księciu z bajki ale Wyspy Książęce – czemu nie?! Nadszedł więc czas i na te wyspy (Prens Adaları), zwane również Wyspami Czarownymi (Kızıl Adalar). Są one podobno ulubionym miejscem wypadów weekendowych Stambulczyków. Skąd nazwa? Ano stąd, że w czasach bizantyjskich było to “wygodne miejsce zsyłki” książąt i królowych, którzy popadli w niełaskę. A że na wyspach były klasztory, to cóż prostszego jak zamknąć delikwenta bądź -tkę w powyższym? … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Stambuł [6]

Galata, promy i Meczet Sulejmana. Galata i Galata przewijało się ostatnio w wypowiedziach Erynii. Mniejsza o “G”, ale jak chce polatać, to czemu nie. Wybraliśmy się więc w miarę wczesnym rankiem na spacer przez most Galata, na wzgórze Galata i wieżę Galata. Do mostu prowadziła nas już mniej więcej znana droga przechodząca obok Bazaru Egipskiego. Tym razem jednak przeszliśmy na drugą stronę turecko-bardzo-ruchliwiej trasy przelotowej przejściem podziemnym i stanęliśmy przed dylematem: … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Stambuł [1]

  Dojazd do Stambułu i wieczorny spacer. Po dennym, jak na warunki tureckie, śniadaniu zebraliśmy się szybko, by za dnia obejrzeć TEN most. Znowu przejechaliśmy przez cały most i po zaparkowaniu na drugim jego końcu poszliśmy obejrzeć przepływ wody pod paroma przęsłami – pozostałe miały co prawda prześwit ale służyły raczej za sypialnię dla psów. I te, jak wszystkie psy tureckie, były bardzo pozytywnie nastawione do ludzi. Po obejrzeniu mostu z dołu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Oliwa i Gdynia

Dzień rozpoczęliśmy od wizyty w Katedrze Oliwskiej, by zobaczyć TE organy. Trafiliśmy już na końcówkę mszy, więc doczekaliśmy do końca, mając przy okazji darmowy minikoncert odegrany jako ostatni utwór na wyjście z kościoła. Tak, te organy zdecydowanie warto było obejrzeć, a i warto byłoby trafić na jakiś koncert. Podobno większe koncerty odbywają się końcem sierpnia. Ale nie tylko organy są interesujące w tym przybytku kościelnym. Interesująca jest i historia tego miejsca … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Stary Gdańsk

…czyli muzealne szaleństwa W. Zaczęło się, jak zwykle w dużym mieście, od szukania parkingu, najlepiej bezpłatnego i jak się dobrze poszukało to się i taki znalazło całkiem blisko starego miasta w Gdańsku. Kilkaset metrów od Długiego Targu to żadna odległość a można było pooglądać zmiany, które zaszły tu przez ostatnich kilkadziesiąt lat. W. co prawda był w okolicach Trójmiasta w latach 80′ i 90′ XXw. ale tak bardziej szczegółowo zwiedzał te … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Jachty, bazylika i Josselin

Na chwilę wstąpiliśmy do Carnac bo Erynia podczas poprzedniej wizyty zoczyła antykwariat i po dłuższym namyśle postanowiła jednak kupić parę książek – namysł nie dotyczył sprawy “czy kupić?” ale “gdzie to w domu postawić?”. Miłość do literatury zwyciężyła “się gdzieś upcha”. Po drobnych zakupach pojechaliśmy dalej mijając Trinité z powodu braku miejsc parkingowych, a i miasteczko, po porcie Le Bono, wydawało się takie sobie. Przejeżdżając, jednokierunkową drogą, przez cypel … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Auray i Le Bono

Wreszcie udało nam się dotrzeć do Auray, najbliższego kwaterze większego i również średniowiecznego miasteczka. Po drodze stanęliśmy na chwilę przy Bar Mont Salut. Ktoś miał świetny pomysł na rzeźby z korzeni starych drzew. Wyśmienita wyobraźnia i dużo pracy, ale efekty wspaniałe. W samym Auray wylądowaliśmy na darmowym parkingu le Loch, jakieś pięć minut na piechotę od placu przy l’Hôtel de Ville (ratusza). Szczerze, trudno nam było … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Vannes

Zaczęło się od problemów parkingowych. Parking wskazany przez GPS w porcie, w pobliżu IT, był zastawiony białymi namiotami w stanie montażu. Nic to, zignorowaliśmy dalsze komendy automatu, kierując się na drogowskazy i wyczucie. To nas zawiodło ciut na ubocze, na darmowy parking Saint Joseph. Udało się tam trafić na ostatnie wolne miejsce. Po krótkim spacerku ponownie wylądowaliśmy w porcie, gdzie przypomnieliśmy sobie, że przecież to dzisiaj zaczyna się la Semaine … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Na południe do Erdeven

Nadszedł czas na zmianę lokalizacji. Po zdaniu kluczy pojechaliśmy na południe. Pierwszym przystankiem był Port de Bélon, słynący z hodowli ostryg. Praktycznie co kawałek można napotkać coś pomiędzy sklepem a restauracją, w której można było skosztować ostryg z muscadetem lub dań rybnych. Można też było kupić skorupiaki na wynos. My skorzystaliśmy z pierwszej opcji – plates (płaskie) numer 3, do tego spożywane na tarasie z widokiem na port, były … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ogrody i wybrzeża

Piątek upłynął nam pod znakiem flory. Zaczęliśmy od parku botanicznego (Parc Botanique de Cornouaille) połączonego z muzeum mineralogicznym. Obie odwiedzone części dały nam wiele przyjemności swoim bogactwem. Może i muzeum mineralogiczne nie było zbyt obfite ale jakość zbiorów była na tyle bogata, że zaciekawić potrafi większość zwiedzających – W. czuł się tam wyśmienicie mimo że z Polski był tylko jeden eksponat (galena z Olkusza). W. to ma wymagania… W samym zaś … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Pont-l’Abbé, Loctudy i Haliotika

… czyli dzień całowania klamek. W Pont-l’Abbé trafiliśmy na targ, gdzie W. znalazł porządnie wypieczone chleby (czyli takie jak lubi), porządne wędliny (znowu te kiełbasy suszone same zawędrowały nam do rąk) a i sery wyglądały podejrzanie – trzeba było spróbować. Były jadalne a nawet zjadliwe. (Erynia: Francuzi zrobili mi z Chłopa potwora!). Na drogach było pełno – bardzo ciekawie zmodyfikowanych znaków drogowych. W IT … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Punkt Raz, miasteczka dwa

Wypadło nam obijać się tego dnia o punkty widokowe. Trochę przez przypadek wstąpiliśmy do Pors Loubous ale i tak urocze widoki tylko pobudziły smak na kolejny Pointe du Raz en cap Sizun – prawie najdalej wysunięty na zachód kontynentalny punkt Bretanii. To ‘nie prawie’ leży trochę bardziej na północ w okolicy Pointe de Corsen – parę metrów różnicy, a jednak. A jednak to ten punkt jest standardowo oblegany przez Francuzów, którzy z kijkami … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Quimperlé i okolice

Jak większość szanujących się bretońskich miast, Quimperlé posiada swoją legendę założycielską. Jakoby już w VI wieku, niejaki święty Gurthiern (a zarazem książę walijski) miał założyć pustelnię u zbiegu rzek Isole i Ellé. Pięć wieków później, w tym samym miejscu zdarzył się cud: Alainowi Canhiart diukowi Cornuailles objawił się złoty krzyż. Diuk tak się poczuł pokrzepiony na zdrowiu, że z wdzięczności nadał te ziemie benedyktynom, … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Concarneau

Spacer po starym Concarneau zaczęliśmy, jak zwykle, od Informacji Turystycznej gdzie W. zaczął się dopytywać o “te inne” miejsca i po wyjściu z biura zamiast skręcić w lewo skręcił w prawo by obejrzeć église Saint Guénolé. Kościół, budowany w pierwszej ćwiartce XX wieku, miał być wzorowany na Hagii Sofii ale miał pecha i po kilkudziesięciu latach poszedł do rozbiórki a w jego miejscu postawiono szopę ze szkła i metalu – oczywiście zamkniętą. Wróciliśmy do portu a przy … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Pays Bigouden: menhiry, kaplice i latarnia

Wyszło na to, że dzień ten spędzimy pod przewodem naszej francuskiej rodziny oddając się w pełni (no prawie w pełni) w ich ręce. W efekcie mieliśmy przyjemność zwiedzenia rejonu Pays Bigouden.     Uzbierało się parę ciekawych miejsc: Menhir Lehan – stoi samotnie w polu (na podmokłej łące) otoczony wodą. W pobliżu jest plaża i chroniona wydma a na łące obok rośnie sobie koper jadalny(!). Chyba nie był obeliskiem … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Spacer po Saint Malo

Po niecałej godzinie dotarliśmy do Saint Malo – miasta odkrywcy i korsarza. Parkingi tym razem były ‘raczej zajęte’, szukając więc wolnego (płatnego) parkingu padło na ten przy porcie promowym. Będąc w pobliżu W. nie mógł sobie odmówić zejścia na nabrzeże, a właściwie na ponton cumowniczy, i obejrzeliśmy port przy odpływie. Swoją drogą bardzo ciekawie rozwiązana była kwestia pomostów podnoszących się (i opadających) wraz z przypływami (i odpływami) o parę metrów. O ile … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Mont Saint-Michel

Kolejnym punktem miał być Etretat, ze szczególnym uwzględnieniem klifów. Cóż, po chwili jazdy, oczy same zaczęły nam się zamykać. W. szybko zjechał na francuski MOP (Aire) i na dwie godziny odpłynęliśmy. Trzeba było nadrobić poprzednią noc w trasie. W sumie wyszło nam to na dobre, bo gdy samochód jadący przed nami na autostradzie najpierw wyhamował a następnie stanął, W. miał odpowiedni refleks, by go ominąć. Blisko było… Godzina przyjazdu do Etretat zmieniła … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Na wschód i południe Salento

W. nie lubi spraw niedokończonych i planów nie zrealizowanych, siedział więc cały wieczór i dłubał w GPSie by poustawiać trasy tak, by można je było zrealizować. W konsekwencji rano ruszyliśmy na południe półwyspu salentyńskiego. Jako pierwszą ciekawostkę W. ustawił dwa Alimini: Grande i Piccolo – jeziora w obszarze chronionym. W pobliżu pachnące sosnowe (według Erynii piniowe) lasy i brzeg morza. Zdążyliśmy wczuć się w zapachy rozgrzanego lasu i obejrzeć oba jeziorka, niestety niezbyt … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Włoski “dzień lenia”

Niedziela, tym razem na nią wypadł nam “dzień lenia”. Z łóżka zwlekliśmy się późno a i potem tak nam się jakoś nie chciało ruszać. W końcu, około 11., pojechaliśmy na plażę. W. miał ochotę potestować (na Erynii) maskę do snorkelingu. Dla niewtajemniczonych – Erynia z zasady podchodzi do snorkelingu oraz kąpieli w morzu jak pies do jeża (W. – ktoś tu nie widział psa z jeżem). Wysadziliśmy S.+M.+Z. po drodze (z małym dzieckiem preferują piaszczyste plaże) … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Na południe Apulii

Wieczorem dnia poprzedniego W. podjął decyzję – jedziemy na południe wzdłuż wybrzeża. Punkty wstukał w GPS i około 10. (po zakupach) ruszyliśmy w trasę. Na początek rzuciliśmy okiem na jeziorko w pobliżu – Nature reserve Salina dei Monaci – ponoć bywają tam flamingi… ponoć, my nie zauważyliśmy, ale też i nie obeszliśmy całego jeziorka dookoła. Szybko rzuciliśmy też okiem na plażę po przeciwnej stronie zarośniętych krzakami wydm – grupki ludzi … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz