browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Żagań – miasto

Rano, ku naszemu zdumieniu, okazało się, że w recepcji leci TVN. Zapytaliśmy kelnera, skąd taka rozbieżność w poglądach między parterem, a piętrem. Otóż niedawno stacje zmieniły sygnał, telewizory w pokojach już nie odbierają tego nowego, a serwis się spóźnia. Mieliśmy pecha, ale w końcu nie przyjechaliśmy tu oglądać telewizji.
do albumu zdjęć

Żagań - miasto

Rankiem chcieliśmy się przede wszystkim dostać do Informacji Turystycznej, zaopatrzyć w informacje o mieście, jakieś mapki i pospacerować. Oboje byliśmy święcie przekonani, że mieści się ona w pałacu, tyle że nie przewidzieliśmy, że pałaców czy bywszych pałacyków jest w Żaganiu kilka, o ile nie -naście. My trafiliśmy w pierwszej kolejności na ten, w którym mieści się Żagański Pałac Kultury, w sobotę oczywiście zamknięty. IT ludzkiej nie było, za to przy pałacyku po drugiej stronie ulicy znajdowała się duża tablica z mapą miasta, zaznaczonymi zabytkami i trasami spacerowymi, zaś przed budynkiem tabliczka z opisem w czterech językach (PL, EN, FR, DE). Toż to prawie jak w Złotowie! Pokrzepieni na duchu podeszliśmy do wieży widokowej – niestety jest otwarta od maja do końca września. Trochę za wcześnie nas tu przywlokło. Zresztą, nie wiemy czy wychodzenie na górę byłoby najlepszym pomysłem, pomimo niby słonecznej pogody, wiał silny i lodowaty wiatr, może dlatego otwierali „od maja”. Dalej zaniosło nas okolice poczty i do Poaugustiańskiego Zespołu Klasztornego, obecnie w remoncie. Kościół niby był zamknięty, ale krata była uchylona, więc Erynia dostała się do środka bez większego problemu. Tu po chwili panie sprzątające poinformowały, że krata jest zamknięta, ale zostawiają otwarte drzwi do bocznego korytarza, którym można obejść kościół i dostać się do wyjścia. Niech im chwała będzie! W pierwszym korytarzyku ściany wyłożone były zdobionym płytami nagrobnymi z epitafiami, zaś drugi, dłuższy pokryty był w całości monochromatycznymi freskami. Zachowały się także oryginalne drewniane drzwi prowadzące między innymi do klasztornej biblioteki, którą można zwiedzać z przewodnikiem, a jakże, od maja do końca września. W. tę samą trasę odbył trochę wcześniej szukając toalet, a jak już był w rejonie kościoła to przez zakrystię dotarł do prezbiterium, a później i do nawy głównej. Dopiero opuszczając ten przybytek rozkoszy duchowej spotkał zakonnicę, która mu się dziwnie przyglądała. Aby nie być jej dłużny ukłonił się nisko z uśmiechem i pozdrowieniem, i poszedł szukać Erynii. Znalazł ją telefonicznie, uzgodnił trasę i poszliśmy już razem na Rynek.
Ostry wiaterek sprawił, że schroniliśmy się na chwilę w położonej na Rynku Restauracji Tropik, przenosząc się jednocześnie w czasie do lat dziewięćdziesiątych. Wystrój wystrojem, ale przy stoliku para emerytów wcinała obiad, obok inna pani czytała książę przy herbatce i nikt jej nie poganiał, co chwilę wpadali kolejni mieszkańcy biorąc na wynos krupnik, pierogi czy co tam jeszcze było w karcie, zamieniając przy okazji przyjacielskie uwagi z kelnerkami. Takie małomiasteczkowe klimaty to my lubimy. Trochę jeszcze powłóczyliśmy się po mieście, a jest ono dobrze utrzymane, z pięknymi muralami oraz pomnikami upamiętniającymi i astronoma i niedźwiedzia. Astronom, niejaki Kepler, był przez jakiś czas mieszkańcem miasta, a niedźwiedź – kapral Wojtek – nie. Za to kręcono w tym mieście kultowy serial „Czterej pancerni i pies”.
jarmark wielkanocny

jarmark wielkanocny


Wróciliśmy do auta, i przejechaliśmy pod Pałac Książęcy, na którego dziedzińcu miał miejsce jarmark wielkanocny, składający się z budek z wyrobami lokalnym. Czego tam nie było? Wędliny i kozie sery od lokalnych wytwórców, świeżo (niedo)pieczone chleby i wypieczone ciasta kół gospodyń wiejskich, gorące zupki oraz napoje. Do tego stoiska z kwiatami, ozdobami świątecznymi i szeroko pojętym rękodziełem. W. oczywiście musiał przetestować zakamarki pałacu i poszedł pooglądać jego pierwsze piętro. Zaciekawiła go strzałka do sali ślubów, nie koniecznie z powodów ślubnych. I tutaj się nie zawiódł – co prawda przeszedł się przy okazji przez całą amfiladę pomieszczeń, ale było warto. Właściwie oprócz jednego pokoju szmirowato wyłożonego lustrami (później dowiedzieliśmy się, że jest to sala ćwiczeń szkoły baletowej) większość sal tego skrzydła pałacu godna była uwagi. Drugie skrzydło mieściło dla równowagi salę kinową (zamkniętą) i piękną dużą salę koncertową. Niestety, właśnie skończyła grać tam orkiestra młodzieżowa, więc nie mógł ocenić akustyki sali, ale wielkość i wystrój wzbudzić mogą podziw. Na parterze pałacu można było wziąć udział w warsztatach tworzenia ozdób wielkanocnych, dzieciaki mogły poszukać ukrytych jaj w parku, był też koncert na podwórcu, w którym wzięli udział między innymi ukraińscy artyści. Ten ostatni sobie już odpuściliśmy bo zbliżała się pora umówionej degustacji i musieliśmy się zbierać.
poprzedni
następny

2 odpowiedzi na Żagań – miasto

  1. MT

    Bardzo przyjemny narracyjnie opis. Odniosłem wrażenie, jakbym tam był z Wami, jednakowoż oglądać doskonałą relację filmową. Pozdrawiam.

    • w.

      Zawsze można pomyśleć nad obejrzeniem z bliska. Niestety filmów raczej nie tworzymy (no czasami nam się udaje), ale niekiedy podajemy linki do cudzych – już myślimy o jednym z Żagania, ale to za parę dni.

Skomentuj w. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.