browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

La Port

W sierpniu święto państwowe przypadło na sobotę, zgodnie z prawem pracy dostaliśmy dzień do odbioru, dołożyliśmy do tego dzień urlopu i długi weekend na Morawach zrobił się sam. Tym razem dogadaliśmy się w kwestii Dolnych Moraw z M. i jego synem P. Decyzja o wspólnym wyjeździe zapadła dość późno,
do albumu zdjęć

La Port

miejsca noclegowe były dość przebrane, padło więc na hotel la Port jakieś 7 km od Znojma. Jako że tradycyjnie wyjeżdżaliśmy po pracy, na miejsce dotarliśmy przed 20., co dało nam czas na szybką kolację w hotelowej restauracji z piwem w towarzystwie Chłopaków. Karta nie była przesadnie rozbudowana, ale golonka smakowo w pełni ukontentowała W., choć wolałby lepszy stosunek mięsa do kości.
Za pokój to była poezja.
Tuż po po otwarciu drzwi W. stwierdził: „nora”.
Po chwili dodał, „ekskluzywna nora”.
A jeszcze chwilę później „ale niezupełnie”.
  • Dlaczego „nora”?
    – bo miała szerokość około 3 m długość około 6 m na jednym końcu drzwi na drugim toaleta z łazienką, a obok nich okno. Pomiędzy drzwiami, a łazienką dwa łóżka, szafa, telewizor na ścianie, stolik z krzesłem, którego rozstawienie blokuje przejście do okna. I to wszystko w tej długiej „norze”;
  • Dlaczego „ekskluzywna”?
    – bo wszystko czyściutkie, jaśniutkie, łazienka i toaleta w pełni funkcjonalne, z ciepłą wodą regulowaną temperaturowo na kranie, oraz oczywiście, wielki telewizor na ścianie i w miarę szybkie Wi-Fi;
  • Dlaczego „niezupełnie”?
    – bo z powodu braku miejsca brak było lodówki, stolik co prawda stalowy, ale malusi, klimatyzacji brak – tak że po pierwszej nocy zastanawialiśmy się czy nie przenieść by się na noc na piękne, stylowe kanapy stojące na klimatyzowanym korytarzu. Co prawda okno otwierało się bez problemu, a nawet była na nim zewnętrzna roleta, ale nie wystarczyło to do wymiany powietrza. I nie pomógł nawet dostępny w pokoju wentylator, który po postawieniu go na stoliku zmniejszył powierzchnię dostępną stoliczka o trzy czwarte.
    Aby usprawiedliwić to bardzo minimalistyczne podejście do tematu, pokoje były stylizowane na kajuty marynarskie. Przy czym trzeba było uważać na koje, bo gdy z półki nad jedną z nich spadło cokolwiek za obramowanie tejże to w żaden sposób nie szło ani tam się dostać, ani tego łóżka odsunąć, bo zahaczało o szafę, a szafa była nie do ruszenia. Telewizor był co prawda duży i wyposażony we własny dekoder z wielości kanałów, ale wszystkie były czeskie (co też miało swój urok – szczególnie że na wyjazdach staramy się nie włączać obecnych w pokojach telewizorów. Oczywiście W. „musi” wszystkie wypróbować czy działają (i jak).
    Wi-Fi – ogólnodostępne, bez jakiegokolwiek hasła zabezpieczającego.
Widać, że jest to bardziej hotel na jedną noc, niż na jakiś dłuższy pobyt, chociaż są w nim i pokoje obszerniejsze („oficerskie”?). Niestety, wszystkie takowe były zajęte. Ale coś za coś, co prawda (jak wyżej) i na totalnym zadupiu parę kilometrów od miasta, ale za to cenowo był atrakcyjny, a i restauracja dobrze karmiła i śniadaniowo (jak ktoś wykupił śniadania), i obiadowo / kolacyjnie – gdy wybrało się stołowanie na miejscu, a nie „na mieście”. Przy tym trzeba przyznać, że i część restauracyjna, i ogólna wyłamują się z oceny pokoju. Są przestronne, przewiewne i dobrze wyposażone. Jest nawet stół do ping-ponga i wydzielona przestrzeń zabaw dla dzieci. O akwarium i wolierze z papużkami nie wspominając. Te zalety przyciągają do hotelu nawet rodziny z dziećmi. I to nawet z Polski.
poprzedni

Jedna odpowiedź na La Port

  1. Pudelek

    Przynajmniej nie groziło wam zgubienie się w pokoju!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.