browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Świerklaniec

do albumu zdjęć

Dom Kawalera

Rzut kamieniem od Nakła Śląskiego była, chyba najbardziej znana posiadłość rodu Henckel von Donnersmarck – Świerklaniec. A znany był z „Małego Wersalu” oraz własnej kurtyzany o międzynarodowej sławie. W bardzo wielkim skrócie było to tak: w 1848 r., osiemnastoletni Guido Henckel von Donnesmarck, syn Karola z linii tarnogórsko-świerklanieckiej, przejmuje majątek po ojcu. Choć był młody, miał smykałkę do interesów i z przyjemnością pomnażał rodzinny majątek, inwestując głównie w przemysł, głównie na Górnym Śląsku. Praca, pracą ale odrobina przyjemności w życiu się się należy. Oprócz Górnego Śląska, Guido miał też swoje rezydencje w Berlinie i Paryżu. W tym ostatnim, kilka lat później, poznał i zakochał się w Blance de Païva – najsłynniejszej damie lekkich obyczajów w tamtych czasach. Blanka, a właściwie Blanche de Païva, urodzona w Moskwie jako Esther Pauline Blanche Lachmann, córka krawca, polskiego żyda, była tak barwną postacią, że powstało o niej kilka książek. Darujemy sobie przepisywanie Internetu, wspomnimy tylko że miłość pary musiała być silna, bowiem Blanka była kochanką Guida przez długie 17 lat, aż do uzyskania rozwodu ze swoim drugim (!) mężem. Dopiero po tym czasie mogli wziąć ślub. W międzyczasie Guido zdążył jej kupić pałac Pontchartrain i wybudował jej kamienicę, a właściwie rezydencję, w Paryżu na Champs-Élysées, gdyż chciała mieć gdzie przyjmować gości. Sielanka nie potrwała przesadnie długo, gdyż około 1871 r., po wojnie francusko-pruskiej, podejrzani o szpiegowanie na rzecz Prus, oboje musieli opuścić Francję. Miejscem docelowym był Świerklaniec (Neudeck).
Zamek w Świerklańcu

Zamek w Świerklańcu

Dotychczasowa siedziba rodowa – Stary Zamek (Schloss Neudeck), proweniencji jeszcze piastowskiej – nie wydawał się wystarczająco luksusowym miejscem dla pani Donnesmarckowej, Guido zabrał się zatem za budowę nowej siedziby – pałacu inspirowanego Wersalem (choć i tu są opinie odrębne), stąd jego późniejsza nazwa. Blanka mieszkała w Świerklańcu do swojej śmierci w 1884 r. Ponoć zmarła na skutek wypadku podczas przejażdżki konnej – szal zaplątał się w gałęzie i udusił ją. Jest to obecnie podawne w wątpliwość, gdyż Blanka cierpiała na reumatyzm i chore serce, a rzekoma przejażdżka miała mieć miejsce 21 stycznia i to w godzinach nocnych, sądząc po odnotowanej godzinie zgonu. To samo dotyczy historyjki o tym, że Guido miał zapakować ciało żony do akwarium, zalać formaliną i trzymać w jednym z pałacowych pokojów, aż do odkrycia jej lata później przez swoją drugą żonę. W to również powątpiewają historycy, bowiem po kwerendzie w dokumentach historycy znaleźli informację o pochówku. W każdym razie ród Donnesmarcków nie wygasł, a zamek i pałac pozostawały w ich rękach do 1944 r., aż do ucieczki przed frontem rosyjskim. Po czym nastąpił pożar obu budowli w Świerklańcu, przypisywany Armii Czerwonej, co również bywa podawane w wątpliwość. Pewne jest, że w drugiej połowie lat 50′ rozebrano ruiny pałacu, a rzeźby, fragmenty ogrodzenia, oraz bramę główną można zobaczyć w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym. Około 10 lat później wysadzono ruiny Starego Zamku, przypominamy – proweniencji piastowskiej. To ostatnie uczyniono wbrew konserwatorowi zabytków, a rękę przyłożył do tego ceniony na Śląsku Jorg, czyli późniejszy wojewoda Jerzy Ziętek. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, te decyzje wydają się co najmniej nietrafione. Niemniej, te budynki należały wcześniej do germańskich i – co gorsze – ewangelickich obszarników, a Mały Wersal w latach 50′ – 60′ nie liczył nawet stu lat. Co ciekawe, sąsiednie pałace należące przed wojną do katolickiej linii bytomsko-siemianowickiej przetrwały. Można się zastanawiać czy Jorg nie miał jakichś prywatnych zatargów z tamtejszymi Donnesmarckami, jako że w latach dwudziestych był sekretarzem Wydziału Powiatowego w Tarnowskich Górach i mógł mieć jakąś styczność z Donnesmarckami. Tego się nie dowiemy.
Co zostało z posiadłości?
Całkiem przyzwoicie utrzymany park z elementami architektury krajobrazu, jeziorkiem z wysepką, z rzeźbami, mostami i fontannami, dawne stajnie zajęte obecnie przez firmy handlowe oraz Dom Kawalera (niem. Kavaliershaus) zwany również pałacem. Zgodnie z nazwą, mieszkali w nim nieżonaci członkowie rodziny, jak również goście, a jednym z nich był ostatni cesarz niemiecki Wilhelm II. Po wojnie był tu ośrodek szkoleniowy górnictwa, jak również hotel i restauracja. Hotel co prawda już nie funkcjonuje, ale miejscowi wciąż pamiętają, że nocowała tu kadra polska w piłce nożnej. Podobno nieźle imprezowali
Obecnie w pałacu można nienajgorzej zjeść, a w weekendy o 15:00 spotkać się z przewodnikiem (nas oprowadzał p. Robert Piontek z Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim, chociaż według Internetu zazwyczaj oprowadzają członkowie stowarzyszenia WRAZIDLOK), który z pasją opowiada o Świerklańcu i jego dawnych mieszkańcach. Świerklaniec wciąż ma swoje tajemnice, które pomału wychodzą na światło dzienne.
poprzedni
następny

6 odpowiedzi na Świerklaniec

  1. Pudelek

    Przypisywanie Ziętkowi przyłożenie ręki do wysadzenia jest – moim zdaniem – nadużyciem. Tę haniebną decyzję podjęły władze lokalne, a nie wojewódzkie Jorga, jak sugerują niektórzy autorzy. Możliwe, że mógł to powstrzymać, choć to też nie jest pewne.
    Ostatnio jednak jest bardzo duży wysyp „czarnej legendy” Jorga, zupełnie jakby pojawiło się polityczne zlecenie, aby nieustannie podkreślać, że nie ważne co budował, lecz ważne co zniszczył…

    • Erynia

      Sądzisz? Bo miejscowi mają do niego autentyczny żal o to, przy czym nie odejmują mu innych zasług.

    • W.

      Nie mamy dostępu do dokumentacji tego procesu. Przekazaliśmy to co usłyszeliśmy w ramach oprowadzania po pałacach. A co do „władz lokalnych”, to pokazały, że dało się uchronić pałac przed zniszczeniem.

      • Pudelek

        Lokalne legendy żyją własnym życie i niekoniecznie mogą odpowiadać prawdzie. Łatwiej zrzucić winę na Ziętka w Katowicach niż przyznać, że to miejscowi politycy podjęli decyzję o zniszczeniu (a zazwyczaj, niestety, tak bywało). A dokumentacji pewnie żadnej nie ma, bo często takie działania robiono na gębę…

        • w.

          Czy uważasz, że w „tamtych czasach” coś mogło się odbyć bez wiedzy (i zgody) „góry”?
          Chociaż wygląda na to, że możesz mieć rację:
          https://www.google.com/search?q=„kto+wydał+decyzję+o+wysadzeniu+pałacu+w+Świerklańcu%3F”

          • Pudelek

            Stawiam piwo, że w tamtych czasach lokalne władze w wielu kwestiach były znacznie bardziej samodzielne niż obecnie, zwłaszcza, jeśli ktoś miał dobre plecy w KW

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.