browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

pałace

Dwór Czarne i Łomnica

O ile Staniszów nas zniesmaczył, o tyle dawno nie widziana Łomnica zachwyciła. Nim jednak tam dotarliśmy, W. zatrzymał się w Jeleniej Górze przy Czarnym Dworze. Niby w renowacji pomogły fundusze unijne, i ponoć nawet jest zamieszkały (nie sprawdzaliśmy mimo rozpadającego się dzwonka u bramy), sprawiał – przynajmniej na razie – nieciekawe wrażenie. Jego otoczenie również. Za to w pięknie odrestaurowanym głównym pałacu w Łomnicy zorganizowano muzeum ze stała wystawą … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Kuźnia, zamek i pałace

Poranek spędziliśmy w kuźni, podziwiając olbrzymie, wciąż działające palenisko, przez komin którego św.Mikołaj, wraz z worem prezentów, wszedłby bez najmniejszych problemów. Poza paleniskiem, w kuźni zachowało się jeszcze tyle wyposażenia (kowadło, sztance, etc.), że można tu urządzać warsztaty kowalskie, co zresztą miewało już miejsce. Przez 300 lat (od 1751r.) przewinęło się tu wiele rodzin, w tym rodzina Hauptmannów, do której należał Gerhart Hauptmann” – niemiecki dramaturg i powieściopisarz, laureat … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Dwór i Sami Swoi

Znad zapory planowaliśmy przejechać prosto do Lubomierza, do muzeum Kargula i Pawlaka, ale W. dał po hamulcach w Maciejowcu, bo rzucił mu się do oczu budynek sprawiający wrażenie kamiennego zamku. Zamek to co prawda nie był, ale zabudowania renesansowego dworu także robiły wrażenie. Teoretycznie Dwór jest w remoncie ale jakoś specjalnie nie widać by coś się tam działo. Zupełnie inaczej sprawa się ma z pobliskim pałacem. Tam roboty może nie idą pełną … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Okolice Wlenia

Mieszkając w gminie Wleń, wypadało chociaż rzucić okiem na tutejsze atrakcje. Zanim jednak dotarliśmy do Wlenia, w samej Przeździedzy mieliśmy okazję obejrzenia pałacu. Został on kupiony przez mieszkańca Niemiec, który co prawda nie wie (do końca) co chciałby z nim zrobić, ale chce być właścicielem pałacu – i akurat to jedno mu się udaje. W samym Wleniu zaczęliśmy od okolicy Góry Zamkowej, gdzie przemiły Belg (poznaliśmy Pana) zakupił … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Huta Julia

Po tak mile rozpoczętym dniu, wpadliśmy do Jeleniej Góry zasilić portfele gotówką (dobre jedzenie kosztuje) i W. zoczył tam drogowskaz na hutę szkła w pobliskich Piechowicach. Pomysł był dobry, ale razem z nami wpadło na niego wielu turystów – aura nijak nie sprzyjała górskim wycieczkom. No nic, w tłumie wypiliśmy kawę w kawiarni przy hucie i w tłumie zwiedzaliśmy. A było co zwiedzać. Obiekt ma historię prawie dwustuletnią, najpierw niemiecką (Huta … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Stambuł [2]

  Hagia Sofia, grobowce sułtanów, pałac Topkapi, Cysterna Bazyliki, Wielki Bazar i parę meczetów. Dzikim wakacyjnym świtem (czytaj po 9.) przeszliśmy się do niegdyś bizantyjskiego kościoła Mądrości Bożej, następnie meczetu, a obecnie muzeum Hagia Sofia (tur. Ayasofya). W kasie muzealnej kupiliśmy kartę pozwalająca zobaczyć 12 (14) muzeów w pięć dni. Wszystkich nie zobaczymy, ale chodziło nam bardziej o unikanie kolejek. Sama Hagia Sofia ciut … Kontynuuj czytanie »

13 komentarzy

Melk i Artstetten

Erynia zadecydowała Melk – OK niech będzie Melk – pojechaliśmy, dojechaliśmy, obejrzeliśmy i… niesmak pozostał. Pogoda była ‘z przelotnymi deszczami typu mżawka’ ale nie to było powodem niesmaku. Może najlepiej będzie porównać do dzień wcześniej oglądanego Opactwa Benedyktynów w Göttweig. Dojazd i parking podobnie na wysokim poziomie. Ilość zwiedzających Melk znacznie przewyższała Göttweig (minus – nie lubimy tłumów). Obsługa – porównywalna. Zabytki – porównywalne … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Spitz

Pojedzeni ruszyliśmy dalej… do Spitz, bo W. spodobały się widoczne z drogi ruiny zamku i “trzeba by je zobaczyć”. Tylko jak do nich dojść? Nie było widać żadnej drogi prowadzącej. Poszukując drogi, trafiliśmy na Muzeum Żeglugi Rzecznej, z bardzo ciekawym i szeroko (od czasów rzymskich) poprowadzonym tematem żeglugi po Dunaju – z burłaczeniem włącznie (ponoć nawet wybijano dziury w skałach by na wbitych w nie belkach położyć deski po których szli ciągnący barki). Pomijając samą ekspozycję, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Nowy Wiśnicz – Zamek

  Ilekroć przejeżdżaliśmy przez jego okolicę kusił nas swoją sylwetką. Za każdym razem, solennie obiecywaliśmy sobie, że tam zajrzymy. Tam, czyli na zamek w Nowym Wiśniczu. W. nie byłby jednak sobą, gdyby trochę nie pokręcił z punktami na trasie. Pierwszym miał być kościół św.Bartłomieja w Łapanowie. Miał być, ale nie był, gdyż W. nie dogadał się z GPS-em. Za to przejechaliśmy się drogami gruntowymi, mając piękne widoki na wiosenne lasy, aż wylądowaliśmy pod czyjąś bramą. Zamkniętą, gwoli … Kontynuuj czytanie »

13 komentarzy

Francavilla Fontana

Tym razem miejsce docelowe wyniuchał W. Parę razy przejeżdżaliśmy obok Francavilla Fontana i W. w końcu zażyczył sobie rozeznania co tam jest. W przewodnikach nie ma prawie nic, w internecie można coś tam znaleźć ale można by to streścić pięcioma słowami “dużo pałaców i dużo kościołów”. W sumie według opisów nic szczególnego – chyba każda miejscowość w Apulii szczyci się warownią i co najmniej jednym kościołem ale W. się uparł. Rzecz … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Beskid Niski – słonecznie

Śniadanie przeszło nasze oczekiwania, wprost wyśmienite, na poziomie wielkopolskim, a dalej to już było szaleństwo. W. w swej złośliwości przeszedł samego siebie. Erynia co prawda zasugerowała wcześniej by wybrał kilka cerkiewek na Szlaku Architektury Drewnianej ale nie spodziewała się jedenastu punków nie licząc tego “po drodze”. Tym razem mieliśmy wiele szczęścia bo była akurat niedziela i wiele z kościołów i cerkwi było otwartych – już lub jeszcze. Zaczęliśmy … Kontynuuj czytanie »

1 komentarz

Rogalin

Kolejnym punktem programu był Rogalin. Zawsze kojarzył nam się on z owianymi legendą Dębami Rogalińskimi, ale Rogalin, przede wszystkim, chlubi się pałacem Raczyńskich. Pięknie posadowiony „pomiędzy dziedzińcem i ogrodem” uchroniony w czasach II wojny światowej od zniszczenia bo “gościł” w swych podwojach szkołę Hitlerjugend, stracił jedynie znaczną część wyposażenia. Podczas działań renowacyjnych część dóbr udało się odnaleźć a część wyposażenia, na przykład bibliotekę, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kórnik

Po zakwaterowaniu się w Willi Nestor zdążyliśmy jedynie obejrzeć najstarsze w Polsce arboretum. Co prawda ma 32 hektary, ale da się je obejść w godzinę – nie to, co Wojsławice. Może i zapalony botanik spędził by tam więcej czasu, gdyż różnorodność szaty roślinnej jest ponoć największa w Polsce, ale dla przeciętnego zjadacza chleba “wszystko jest zielone, oprócz paru odcieni brązu”. My plasujemy się gdzieś pośrodku, więc spacer sprawiał … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Tarce, Radlin i Klęka

Kolejny punkt programu był nieplanowany ale bardzo malowniczy, na mapie “uratowanych zabytków”, w miejscowości Tarce, W. zoczył, niedawno odremontowany pałacyk, w zadbanym parku, pełniący obecnie rolę domu weselnego. Wnętrza pałacyku nas zauroczyły. Chociaż nie jest on zbyt stary, raptem 150 lat, to ma ciekawe dzieje a w swojej historii gościł nawet szkołę dla dziewcząt. Po zadbanym pałacyku zobaczyliśmy pierwsze ruiny w Wielkopolsce, tak że aż W. wcisnął hamulce, zaciekawiony “o … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Gołuchów

W. po kądzieli pochodzi z Wielkopolski, więc kiedy nadarzyła się okazja kolejnego przedłużonego weekendu, zaproponował wycieczkę sentymentalną w rodzinne strony. Erynia przyklasnęła, gdyż tam jej za często nie widzieli. Na pierwszy ogień poszedł niedooglądany zamek/pałac w Gołuchowie. Jest to co prawda pałac ale zbudowany dla księżnej Działyńskiej (de domo) Czartoryskiej, w stylu zamków nad Loarą, na podwalinach rezydencji obronnej, trudno więc o jednoznaczną nazwę. Kilka lat temu mieliśmy okazję być już w Gołuchowie, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

od Pieskowej Skały do Tenczynka

W ostatni dzień zwiedzania Polski z Daro rzuciliśmy okiem na parę miejsc położonych bliżej Chrzanowa. Pierwszym z nich był zamek Pieskowa Skała. Pogoda piękna, ludzi jeszcze niewiele, z przyjemnością weszliśmy na zamek i zwiedziliśmy, w niezbyt wielkim towarzystwie, pomieszczenia zamkowe. Ciekawe, że ‘papucie’ filcowe były wymagane tylko do adidasów. Niestety we wnętrzach zdjęć robić nie było można – prawo gospodarza. Po drobnym spacerze po piętrach przyszedł czas na spacer po lesie, krótki, … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Powtórka z Dolnego Śląska

Kolejny wypad na Dolny Śląsk postanowiliśmy zacząć od miejsc niedooglądanych. Kilka lat temu byliśmy już w Mosznej, niestety zamek oglądaliśmy wtedy tylko zewnątrz. W środku znajdował się ośrodek leczenia nerwic i nie było szansy dokładniej zwiedzić dawnej siedziby rodu Thiele-Winkler. Jakiś czas temu doszły nas jednak słuchy, że ośrodek się wyprowadził (czy też zakończył działalność) a zamek można obejrzeć również od wewnątrz. Nie można było przepuścić takiej … Kontynuuj czytanie »

13 komentarzy

Kraków z Przewodniczką

Kolejne dni przeznaczyliśmy na Kraków ale, na pierwszy ogień, poszedł skansen w Wygiełzowie – leży po drodze do Krakowa (to był to już nasz ‘kolejny raz‘). Właściwe zwiedzanie zaczęliśmy dopiero w Krakowie i to w sposób dla nas nietypowy – z przewodnikiem. Powodem takiego podejścia do zwiedzania była pochodząca z Gruzji Daro i nasza znajomość języka rosyjskiego – zbyt słaba, by móc oprowadzać Gruzinkę po tak bogatym w historię mieście jak Kraków. Mogliśmy mu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Przed Majówką

Na dłuuuugi weekend majowy przyjechała do nas Daro, nasza przyjaciółka z Gruzji. Postanowiliśmy jej pokazać jak najwięcej się da w ciągu tych kilku wolnych dni. Wiemy, że nawet południa Polski nie da się pokazać pobieżnie w tak krótkim czasie, ale spróbowaliśmy. Pierwszego dnia pobytu Daro w Polsce przeszliśmy się tylko po Chrzanowie, bo brak wiz do Unii Europejskiej dla Gruzinów spowodował ‘dłuższą odprawę’ na lotnisku. Następny dzień zarezerwowaliśmy na Muzeum Auschwitz oraz Pszczynę. Do Muzeum puściliśmy Daro z przewodnikiem, my … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Şanlıurfa – miasto

Rankiem pyszne, proste, domowe śniadanie w ogrodzie: gorący, świeżo upieczony przez żonę właściciela chleb przypominający ormiański lawasz, domowe sery, masło, jajecznica na swojskich jajach, pomidory i ogórki z własnego ogródka, miód z własnej pasieki i tylko oliwki ze słoika ze sklepu, uff… Wegetarianie, i ci co jedzą tylko naturalne, mieli by radochę. Weganie pluli by na zabite “życie poczęte” – nam jajecznica smakowała! Pod koniec śniadania podeszła do nas grupka dzieci a dziewczynka, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz