browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Bura (Bora) i powrót

Całą noc duło, a rankiem, gdy szliśmy na śniadanie, wiatr za oknem – Bora (po chorwacku Bura)
Solin

Bora/Bura

, według mapy, wiał z prędkością do 75 km/h. Będzie śmiesznie – w Omišu tylko 44 km/h, może da się przeżyć.
Po powrocie ze śniadania mieliśmy wrażenie, że wiatr jeszcze przybrał na sile – jednogłośnie zapadła decyzja: „dzień lenia”, Omiš poczeka na lepsze czasy!
Decyzja ugruntowała się jeszcze bardziej, gdy w ostatecznej desperacji W. wyszedł przed hotel, by spróbować odrobinę chociaż poprawić ustawienie świateł i ostrzejszy podmuch wiatru próbował mu takie pomysły wybić z głowy pokrywą silnika.
Cóż było robić, W. domknął klapę i po powrocie do pokoju zgodził się (wreszcie) na otwarcie Malvaziji Istarskiej. No, to teraz już na pewno nigdzie dzisiaj nie pojedziemy! Jak wszechświat daje znaki, wszechświata należy słuchać!
do albumu zdjęć

Bura w Breli


Słuchać nie słuchać, sprawdzić warto, więc po paru godzinach „nicnierobienia” W. zasugerował spacer nadbrzeżną promenadą. Poszliśmy więc, z lekka walcząc z podmuchami wiatru – wśród drzew trochę mniej wiało. Wszystkie przyplażowe budki pozamykane i zabezpieczone, parę osób w kurtkach z kapturami spacerujących i jedynie parę otwartych lokali – sklep, pizzeria i restauracja. Z tej ostatniej postanowiliśmy skorzystać i zajeść, i zapić domowym winem jesienny wiatr. Było nawet smacznie i miło, tylko do hotelu trzeba było wracać pod wiatr.
Bura trwa zazwyczaj dwa do trzech dni i dlatego w dniu wyjazdu do domu pogoda była prawie bezwietrzna. Ponieważ mieliśmy do przejechania ponad 1200 km to zerwaliśmy się świtkiem dzikim i po śniadaniu oraz rozliczeniem się z hotelem (parking 63 €) już o 8:45 ruszyliśmy w trasę. Nawigacja sugerowała dojazd na miejsce na 21:55 i mimo paru tankowań, objazdów i jazdy na bardzo krótkich światłach udało się W. dowieźć nas do domu o 22:05.
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.