Już w czwartek wieczorem Erynia zaczęła szukać miejsc, które można by jeszcze zobaczyć. Postanowiła (za sugestią W.) nie uwzględniać miejsc z płatnymi parkingami i spacerami – jak część parkowa Pałacu w Lednicach (ta z przodu, tył obejrzeliśmy wczoraj). A i tak wyszło jej siedem punktów w Obszarze Lednicko-Valtickim – wpisanym na listę UNESCO. No to po śniadaniu – tym razem niespecjalnie udanym – ruszyliśmy w trasę. W. miał co prawda drobne problemy z poustawianiem kolejności punktów, bo mapy sugerowały mu dojazd do każdego z powrotem do Lednic, ale jakoś udało mu się ustawić „pętelkę”. Ustawić to jedno, z realizacją już było trochę trudniej, bo Czesi uwielbiają stawiać wszędzie znaki „zakaz ruchu, z wyłączeniem…”. Oczywiście do nas „wyłączenie” nie pasowało w żaden sposób.
Niemniej jednak udało nam się zobaczyć:
Chrám Tří Grácií – świątynia poświęcona trzem Charytom: Aglaji („Promienna”), Eufrozynie („Rozumna”) i Talii („Kwitnąca”). A na nie, spod kolumnady patrzyło, dziesięć rzeźb klasycznych – niestety nie wiadomo kogo przedstawiających. A wszystko to z pięknym widokiem na stawy rybne. W końcu była to budowla nie tylko piękna, ale służąca i administracji, i letniemu odpoczynkowi. I nawet dało się w jej pobliże dojechać samochodem.
Nový dvůr – tutaj już nie było tak pięknie. Co prawda widać było ślady hodowli koni, ale piękny (kiedyś) dwór okalający czworokątny podwórzec najzwyczajniej się sypie. Niby za zamkniętą bramą stoją samochody i jest znaczek informacji turystycznej i bufetu (dostępnych w sezonie), ale część okien była niezamknięta, część wybita, a część zabita (dechami) lub zamurowana. O obecności koni świadczyły jedynie pryzmy obornika. Szczególnie „uroczym” zagospodarowaniem obiektu był stojący prawie przy rotundzie transformator (można go było postawić na wcześniejszym słupie wtedy nie zasłaniałby części budowli), oraz „piękna” rozsypująca się drewniana buda, równie „uroczo” wkomponowująca się w widok pierzei z rotundą. A między tymi dwoma „malowniczymi” obiektami postawiono jeszcze syrenę alarmową.
„Ciud, mniód, kupa karaluchów”.
Apollonův chrám – ciekawie wyglądał podjazd do świątyni. Najpierw drobny spacer wśród domków z apartamentami dla turystów i domku z „ładnymi instalacjami”. Po dojściu pod świątynkę widać najpierw dom, z podwórkiem zawalonym wszystkim, otoczony siatką aż po same ściany świątyni (o które są oparte składy bierwion na opał). Nie znaleźliśmy informacji po co Liechtenstainowie postawili tę świątynię, z której jest co prawda piękny widok na staw Mlýnský, ale według opisu tylko mieszkał w nim strażnik.
Kolejnych dwóch punktów nie udało nam się obejrzeć, bo najpierw, na drodze, pokazał się nam piękny znak „zakaz ruchu, z wyłączeniem…”, a jak już wróciliśmy do Lednic i postanowiliśmy dotrzeć tam z drugiej strony to uśmiechnął się do nas… piękny znak „zakaz wjazdu pojazdów silnikowych i motocykli, z wyłączeniem…”. Spacerek miałby długość 2 km – w jedną stronę. W. postanowił objechać dookoła tę drogę – drogami polnymi wiodącymi wzdłuż wałów rzeki Dyji do mostu. Dojechał – Drakul nie po takich drogach jeździł – i zobaczyliśmy równie uśmiechnięty znak „zakaz wjazdu pojazdów silnikowych i motocykli, z wyłączeniem…”. Z mapy wyszło nam, że do Dworu Jana (Janův hrad, zvaný Janohrad) i Zameczku Łowieckiego (Lovecký zámeček) też mielibyśmy około 2 km – w jedną stronę. Niby nie jest to daleko, ale późna jesień nie zachęcała do spaceru.
Za to dwa kolejne, mimo drobnego krążenia, udało nam się zobaczyć. A były to:
Rybniční zámeček – postawiony jako domek myśliwski przy polowaniach na ptaki przy czym na stałe rezydował w nim gajowy. Obecnie jest własnością Uniwersytetu Mendla w Brnie – oczywiście był zamknięty – więc mogliśmy obejrzeć go jedynie z zewnątrz.
Hraniční zámek – obecnie zespół pałacowo-hotelowy z restauracją basenem, SPA i… cenami dla bogaczy, o czym mieliśmy okazję przekonać się wstępując do restauracji na kawę i ciastko. Jesteśmy w stanie zrozumieć ceny, w końcu to Pałac, ale obsługa mogłaby się wiele nauczyć od 10-letniego kelnera w Restauracji Avalon w Valticach. Sam pałac jak i jego otoczenie sprawiały jak najbardziej pozytywne wrażenie. No może z wyłączeniem pokracznych, nowoczesnych rzeźb przed pałacem. Znacznie ładniejsza była rzeźba z granicznym dzbanem wylewającym wodę.
Wszystkie te budowle powstały na początku XIX w. z inicjatywy Jana I. Józefa księcia Liechtenstein. I trzeba przyznać, że miał on rozmach budowlany… i pieniądze!
Po tak mile spędzonej połowie dnia postanowiliśmy zajrzeć do dotychczas nieodwiedzonych przez nas piwniczek. Niestety pierwsza z nich – przy szkole winiarskiej – była jeszcze zamknięta, za to druga, w Valtickich Podziemiach, oferowała nie tylko wina, ale i spacer po piwnicach z salami degustacyjnymi i magazynami archiwizującymi wina. Co ciekawe, było w tych piwnicach dosyć ciepło.
Po zwiedzeniu podziemi przyszedł czas na degustacje win winiarni Hraniční Zámeček, która zarządza tymi piwnicami – spróbowaliśmy sześciu, kupiliśmy trzy. {Opis win z degustacji}
Mimo że degustacja nie była zbyt duża to odkwaszenie postanowiliśmy jednak przeprowadzić przy okazji kolacji w gospodzie Na Hradbách. Tym razem Erynia zamówiła sałatkę ze smażonym hermelinem i boczkiem w sosie miodowo imbirowym, a W. stek z karkówki z boczkiem i jajkiem na grillowanej fasolce szparagowej. Oczywiście do tego „řezané pivo”.
Dobre było!
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- w. - Muzeum „opony” i Kolumnada
- Pudelek - Muzeum „opony” i Kolumnada
- Pudelek - Spacer z winami
- W. - Muzeum „opony” i Kolumnada
- W. - Spacer z winami
- Pudelek - Muzeum „opony” i Kolumnada
- Pudelek - Spacer z winami
- Erynia - Trogir
- Pudelek - Trogir
- w. - Trogir
- w. - Trasa do Breli
- Pudelek - Trogir
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
- Na Morawy, do Valtic
- Bura (Bora) i powrót
- Stećci i jeziorka
- Wykopaliska i twierdze
- Split
- Brela
- Trogir
- Trasa do Breli
- Powrót ze Słowacji
- Bankomat i degustacja
- Malá Tŕňa i Veľká Tŕňa
- Forza d’Agro i powrót
- Sant’Alesio i Savoca
- Taormina i Castelmola
- Syrakuzy
- Wokoło Etny
- Wąwóz Alcantara
- Pępek, bikini i kwatera
- Caccamo
- Jaskinia i statek
- „P. Depresja”
- Monreale i Corleone
- Cefalù – historyczne
- Cefalù – hotel i spacer
- Droga na Sycylię
- Sery polskie i szwajcarskie
- Dworek i nostalgia
- Birsztany
- Rumszyszki (Rumšiškės)
- Augustów
- Prusowie
- Wiadukty, Trójstyk i Puńsk
- Supraśl
- Toszek
- Muzeum w Bóbrce
- Lesko
- Synagoga i skansen
- Dworek, muzeum i piwo
- Żydowski Lublin
- Stare Miasto w Lublinie
- Lublin – zamek
- Lublin wieczorem
- Alvernia Planet
- Muzeum pożarnictwa w Alwerni
- Wilamowice i Stara Wieś
- Muzeum Wilamowskie
- Alanya
- Altınbeşik i dwie wioski
- W górach Taurus
- Perge i Antalya
starsze w archiwum


