browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

świątynie

Safranbolu i Hadrianopolis

Naszym ostatnim punktem postojowym miało być Hadrianopolis w okolicy miasta Eskipazar, ale mieliśmy tam dotrzeć późnym wieczorem (w końcu to około 700 km od Divriği). Wujek Gogle wskazywał nam dwa pensjonaty w Eskipazar przy drodze prowadzącej do Hadrianopolis. Jeden był zamknięty, drugi okazał się studencką bursą, o czym poinformował nas turecki student, używający w komunikacji translatora w komórce i stale napominający nas „speak … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Divriği

Do Divriği dojechaliśmy po pierwszej w nocy. Od razu W. skierował nas do Kosk Hotel, w którym spaliśmy ostatnio – recepcjonista rozłożył ręce i pokazał na hotel naprzeciwko. Naprzeciwko nie było lepiej, ale gość rzucił nazwą kolejnego hotelu w mieście, koło torów kolejowych. GPS bardzo chciał nas poprowadzić pięknym, starym i pieszym mostem, do którego prowadziły schody. Po paru perturbacjach … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Koty i Ahtamar

W niektórych kręgach miasto Van słynie głównie z kotów rasy Van . W skrócie, są białe, często mają różnokolorowe oczy i lubią pływać. Badaniami nad rasą zajmuje się jeden z oddziałów miejscowego Uniwersytetu, gdzie też zajmują się reintrodukcją zagrożonego gatunku. Całkiem nie tak dawno kotów czystej rasy zlokalizowano w okolicy niecałą setkę. Koty te można sobie obejrzeć w Van Kedisi Villasi … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Pałac Ishaka Paszy i wodospad

Przez Doğubayazıt przejechaliśmy w miarę szybko i bezboleśnie, by w końcu miejscami stromym podjazdem dotrzeć do İshak Paşa Sarayı – XVII wiecznego Pałacu Ishaka Paszy. Tym razem koszty były, tyle że niewielkie 3 €/osobę, tłumy były trochę większe (nawet dużo większe) i ogólnie rzecz biorąc było też wielkie rozczarowanie. Nie wróżymy temu miejscu dużych szans na opuszczenie listy wstępnej UNESCO … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Śniadanie z kotem… i Kars

Śniadanie, jak zazwyczaj w Turcji, było bardzo smaczne i obfitowało w duży wybór smaków wszelakich. Gdyby nie to że zamierzaliśmy ruszyć w dalszą drogę to spróbowaliśmy jedynie sigara böreği, wielości serów białych (w tym podpuszczkowych), jajek (były gorące), oraz na deser owoców suszonych i kandyzowanych, i oczywiście chałwy. Do przetestowania pozostało całe mrowie płynów i past o kolorach różnych oraz mniej lub bardziej (W.: … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sameba

Według prognozy pogody dnia tego lać miało trochę mniej. Daro zaproponowała nam więc podjechanie do „górnej” cerkwi w Batumi. Jest to Katedra Świętej Trójcy (ბათუმის სამების ტაძარი) na mapach Samebą zwana. No i fajnie, W. ustawił na nawigacji punkt docelowy, popatrzył na mapę – fajnie, będzie będzie trochę zakrętów – i pojechaliśmy. Już w okolicy centrum Batumi było widać … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Klasztor i ciastka

Klasztor św. Klary (Convento de Santa Clara) zbudowany był pod koniec piętnastego wieku typowo na bazie prostokąta z patio w środku. Z założenia miał być „ukryciem” cór szlacheckich, których nie udało się wydać odpowiednio za mąż. Zresztą, jednym z pomieszczeń do których można było zajrzeć, była cela takiej zamożnej z domu zakonnicy. Ciekawostką była ilość kościołów w tej budowli. Niezależnych kaplic też … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Muzeum i kościół São Pedro

Po winie i rozmowie przyszedł czas na drobny spacerek – szczególnie, że parę kroków za winiarnią jest Ogród Miejski (Jardim Municipal do Funchal). W. dostał jobla na punkcie kwiatków (jak zwykle), aż ciężko go było z tego ogrodu wyciągnąć. Znalazł tam nawet drzewo kapokowe siejące woków skorupami i puchem. Wyjście z parku zaowocowało niewielką zmianą – W. znalazł … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Spacer… i owocki

W. rano wyszedł na balkon i prawie zaklął: w porcie stały dwa wycieczkowce. No to będą tłumy w mieście. Wrócił do pokoju i zobaczył Erynię zapatrzoną w siebie – w swój własny, osobisty i porażający ból głowy, na który nie ma lekarstwa (Erynia z zasady unika środków przeciwbólowych). Nawet śniadanie nie zmniejszyło bólu. No to po jakimś czasie, W. zaproponował drobny spacer. Pomysł … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Spacer po Funchal

Jak to w sanatorium, poranki są najgorsze, bo trzeba się zwlec z łóżka. Ponieważ jest to jednak Madera, to i poranki są również milsze. Nie dało się wprost nie zauważyć dwóch rzeczy, od których odwykliśmy w codziennym życiu: ciszy i czarnych nocy. Obawialiśmy się trochę odgłosów hotelowych, bo nasz pokój położony był naprzeciw windy, przy przejściu do restauracji, ale cisza … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Opactwo i Zamek

Kilka kilometrów za Kirenią/Girne, znajdują się ruiny XIII w. opactwa Bellapais we wsi o tej samej nazwie (nazwa turecka jest chyba inna), pięknie położonej w górach. Pomijając aspekt historyczny, tu musimy przyznać, ze ruiny wyglądają znacząco przyjemniej dla oka niż wcześniej oglądane po północnej stronie Cypru. Kolejne pomieszczenia są opisane, a kompleks wygląda na porównywalny (w czasach świetności) do klasztorów … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Salamina i Famagusta

Poprzedniego dnia wieczorem W. zwrócił uwagę Erynii na fakt drobnej nierównowagi w wytyczaniu tras kolejnych wypraw. Erynia zmilczała i przygotowała punkty trasy… na Cyprze północnym. Cóż było robić W. ani pisnął, wrócił na górę i… (Ups! to nie ta bajka). Pojechaliśmy więc w okolice Famagusty/Gazimağusy obejrzeć ruiny starożytnego miasta Salamina. Droga prosta, łatwa i przyjemna, z drobną przerwą na przekraczanie … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Larnaka

Dzień rozpoczął się nam mokro – po zejściu do kuchni zauważyliśmy, że połowa jej jest pod wodą. Szybki przegląd wykluczył lodówkę (działała i była zimna wewnątrz) oraz jej wnętrze (wszystkie butelki wody były zakręcone i ani śladu wody na dolnej półce). To zadzwoniliśmy do recepcji i zabraliśmy się za śniadanie, uważając by nie wdepnąć… A woda sobie raz przybierała, raz … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Port w Amathous i Limassol

Jak już odwiedziliśmy największe miasto Cypru (i W. nie umarł, ani się nie wściekł), to należało przetestować czy wytrzyma i drugie pod względem wielkości – Limassol. Leży ono dosyć niedaleko kwatery więc i obciążenie jakby mniejsze, chociaż… miasto wydaje się bardziej rozwlekłe. Cała trasa po bulwarze nadmorskim ciągnęła się i ciągnęła. Całe szczęście, że po drodze znaleźliśmy drobną rozrywkę – starożytne … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Nikozja

W ramach oszczędzania nogi Erynii, W. zaplanował Nikozję. W sumie ludzki pan – znów mógł nas zabrać w góry. Opcja piaszczystej plaży nie wchodziła przecież w grę. Cóż było czynić, Erynia zapakowała kolano w opaskę i z cicha mamrocząc pod nosem inwektywy pod adresem własnego niesubordynowanego ciała, schodziła po schodach apartamentu starając się nie zabić siebie (ani innych). Jazda do Nikozji w niedzielę … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Muzeum Morskie i morze

Zachwalano nam rejon Ajia Napa (Agia Napa, gr. Αγία Νάπα, tur. Aya Napa) jako miejsce kąpielowo-plażowe. Co prawda W. ma odrobinę zboczone spojrzenie na to co nadaje się do pływania, ale nie oznacza to, że nie należało sprawdzić czy inni nie mają jednak racji. Dla bezpieczeństwa, by nie zawieść się na w końcu stukilometrowej trasie, W. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Wina, azbest i monastery

Dzień rozpoczęliśmy pogawędką z panią sprzątającą, która przyszła uzupełnić nam ubytki w talerzach i sztućcach. Nie, wbrew pozorom nie awanturowaliśmy się scenicznie rzucając w siebie talerzami. Od początku zasoby były ciut skromne, o czym poinformowaliśmy personel. Skończyło się na miłej acz krótkiej pogawędce. W. zaparty na chlanie słodkiego wina, wyznaczył trasę na jedną z wiosek na szlaku commandarii – wieś Monagri. Objawiła … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Mizoginistyczne monastery

Po przyjemnościach wioskowych – z jazdą po wąskich uliczkach „na centymetry” – pozostały nam już tylko do obejrzenia dwa klasztory. Oba męskie, oba z zakazem wejścia dla kobiet, oba z zakazem fotografowania wnętrz, oba z pięknie malowanymi kaplicami i bogatymi ikonostasami. Trochę się jednak różniły. Monaster Agia Warwara (gr. Ιερά Μονή Αγίας Βαρβάρας) wyglądał z zewnątrz na gospodarstwo rolne z ciągnikami, magazynem strąków … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Pafos, Afrodyta i koty

Mimo wczorajszego drobnego popijania z Chorwatami, obudziliśmy się rześcy i gotowi do zwiedzania wyspy. Może było to efektem wyśmienitej zupy, ugotowanej w kociołku nad ogniem, którą poczęstowali nas Chorwaci wieczorem, a może temperatury, która nad ranem nie pozwoliła nam spać jedynie pod prześcieradłem (na następne noce uzupełnimy pościel o dostępne kołdry), w każdym razie rankiem wczesnym przed 9. wyruszyliśmy w kierunku Pafos. … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Lanckorona po latach

Byliśmy już jakiś czas temu w Lanckoronie, ale że były to dopiero początki naszych wycieczek, to i niewiele o tej miejscowości napisaliśmy. Ot byliśmy, widzieliśmy, a ku pamięci parę zdjęć zachowaliśmy. Kilka lat później, w Akwilei natknęliśmy się na nazwisko Karola Lanckorońskiego i zaczęliśmy szukać związków pomiędzy miejscem a osobą. Związki rodzinne zapewne były, ale dość odległe w czasie, gdyż miasto zostało sprzedane … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz