browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

wybrzeża

Bazylika i trzy muzea

Poranek dobił nas pięciogwiazdkowym śniadaniem, obsługiwanym przez pięciogwiazdkowych kelnerów. Na ogół czujemy się prawie wszędzie w miarę swobodnie więc co najwyżej mile zaskoczyło nas pytanie ile minut ma być gotowane jajko na miękko i sprzątanie talerzy po każdym użyciu. Mieliśmy jedynie problem z tym, czy wstając na chwilę od stołu, serwetkę odłożyć należy na stół czy na krzesło. W pokoju sprawdziliśmy i nadrobiliśmy te zaległości w savoir-vivre na poziomie pięciu gwiazdek. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Plac św. Marka i Pałac Dożów

Pewnikiem znowu zapłacilibyśmy jak za zboże, ale Erynia uparła się spytać recepcjonistkę w willi czy zna jakiś tani parking w Wenecji. W. jak to mężczyzna, który już wytyczył trasę, nigdy by na to nie poszedł. Erynia pewnie też nie, ale usiłując coś znaleźć na „urządzeniu zastępczym”, pierwsze co znalazła to angielski tekst „20€ za 3 godziny parkowania?! i wy śmiecie nazywać się tanim parkingiem?!”. Recepcjonistka także miała trudności z odpowiedzią. Zdziwiona przeprosiła, że nie wie, … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Chioggia

  No i skończył się nasz pobyt we Florencji. Po opłaceniu taksy turystycznej (49€) i opłaty za parking (125€) – podstawiono nam samochód pod hotel i po zapakowaniu ruszyliśmy na północ, mimo usilnych starań nawigacji by zostać we Florencji – na jednym ze skrzyżowań GPS wskazał nam niewłaściwe pasy, na których powinniśmy się ustawić i zrobiliśmy drobne kółeczko przed wylotem na dwupasmówkę. Dalej już poszło prawie całkiem prosto i ślicznie, oprócz momentu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Wyspy Książęce

Erynia może nie śniła o księciu z bajki ale Wyspy Książęce – czemu nie?! Nadszedł więc czas i na te wyspy (Prens Adaları), zwane również Wyspami Czarownymi (Kızıl Adalar). Są one podobno ulubionym miejscem wypadów weekendowych Stambulczyków. Skąd nazwa? Ano stąd, że w czasach bizantyjskich było to „wygodne miejsce zsyłki” książąt i królowych, którzy popadli w niełaskę. A że na wyspach były klasztory, to cóż prostszego jak zamknąć delikwenta bądź … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Stambuł [6]

Galata, promy i Meczet Sulejmana. Galata i Galata przewijało się ostatnio w wypowiedziach Erynii. Mniejsza o „G”, ale jak chce polatać, to czemu nie. Wybraliśmy się więc w miarę wczesnym rankiem na spacer przez most Galata, na wzgórze Galata i wieżę Galata. Do mostu prowadziła nas już mniej więcej znana droga przechodząca obok Bazaru Egipskiego. Tym razem jednak przeszliśmy na drugą stronę turecko-bardzo-ruchliwiej trasy przelotowej przejściem podziemnym … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Stambuł [1]

  Dojazd do Stambułu i wieczorny spacer. Po dennym, jak na warunki tureckie, śniadaniu zebraliśmy się szybko, by za dnia obejrzeć TEN most. Znowu przejechaliśmy przez cały most i po zaparkowaniu na drugim jego końcu poszliśmy obejrzeć przepływ wody pod paroma przęsłami – pozostałe miały co prawda prześwit ale służyły raczej za sypialnię dla psów. I te, jak wszystkie psy tureckie, były bardzo pozytywnie nastawione do ludzi. Po obejrzeniu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Oliwa i Gdynia

Dzień rozpoczęliśmy od wizyty w Katedrze Oliwskiej, by zobaczyć TE organy. Trafiliśmy już na końcówkę mszy, więc doczekaliśmy do końca, mając przy okazji darmowy minikoncert odegrany jako ostatni utwór na wyjście z kościoła. Tak, te organy zdecydowanie warto było obejrzeć, a i warto byłoby trafić na jakiś koncert. Podobno większe koncerty odbywają się końcem sierpnia. Ale nie tylko organy są interesujące w tym przybytku kościelnym. Interesująca jest i historia … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Stary Gdańsk

…czyli muzealne szaleństwa W. Zaczęło się, jak zwykle w dużym mieście, od szukania parkingu, najlepiej bezpłatnego i jak się dobrze poszukało to się i taki znalazło całkiem blisko starego miasta w Gdańsku. Kilkaset metrów od Długiego Targu to żadna odległość a można było pooglądać zmiany, które zaszły tu przez ostatnich kilkadziesiąt lat. W. co prawda był w okolicach Trójmiasta w latach 80′ i 90′ XXw., ale tak bardziej szczegółowo zwiedzał … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Jachty, bazylika i Josselin

Na chwilę wstąpiliśmy do Carnac bo Erynia podczas poprzedniej wizyty zoczyła antykwariat i po dłuższym namyśle postanowiła jednak kupić parę książek – namysł nie dotyczył sprawy „Czy kupić?”” ale „Gdzie to w domu postawić?”. Miłość do literatury zwyciężyła „się gdzieś upcha”. Po drobnych zakupach pojechaliśmy dalej mijając Trinité z powodu braku miejsc parkingowych, a i miasteczko, po porcie Le Bono, wydawało się takie sobie. Przejeżdżając, jednokierunkową drogą, przez … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Auray i Le Bono

Wreszcie udało nam się dotrzeć do Auray, najbliższego kwaterze większego i również średniowiecznego miasteczka. Po drodze stanęliśmy na chwilę przy Bar Mont Salut. Ktoś miał świetny pomysł na rzeźby z korzeni starych drzew. Wyśmienita wyobraźnia i dużo pracy, ale efekty wspaniałe. W samym Auray wylądowaliśmy na darmowym parkingu le Loch, jakieś pięć minut na piechotę od placu przy l’Hôtel de Ville (ratusza). Szczerze, trudno nam było … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Vannes

Zaczęło się od problemów parkingowych. Parking wskazany przez GPS w porcie, w pobliżu IT, był zastawiony białymi namiotami w stanie montażu. Nic to, zignorowaliśmy dalsze komendy automatu, kierując się na drogowskazy i wyczucie. To nas zawiodło ciut na ubocze, na darmowy parking Saint Joseph. Udało się tam trafić na ostatnie wolne miejsce. Po krótkim spacerku ponownie wylądowaliśmy w porcie, gdzie przypomnieliśmy sobie, że przecież to dzisiaj zaczyna się la … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Na południe, do Erdeven

Nadszedł czas na zmianę lokalizacji. Po zdaniu kluczy pojechaliśmy na południe. Pierwszym przystankiem był Port de Bélon, słynący z hodowli ostryg. Praktycznie co kawałek można napotkać coś pomiędzy sklepem a restauracją, w której można było skosztować ostryg z muscadetem lub dań rybnych. Można też było kupić skorupiaki na wynos. My skorzystaliśmy z pierwszej opcji – plates (płaskie) numer 3, do tego spożywane na tarasie z widokiem na port, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ogrody i wybrzeża

Piątek upłynął nam pod znakiem flory. Zaczęliśmy od parku botanicznego (Parc Botanique de Cornouaille) połączonego z muzeum mineralogicznym. Obie odwiedzone części dały nam wiele przyjemności swoim bogactwem. Może i muzeum mineralogiczne nie było zbyt obfite ale jakość zbiorów była na tyle bogata, że zaciekawić potrafi większość zwiedzających – W. czuł się tam wyśmienicie mimo że z Polski był tylko jeden eksponat (galena z Olkusza). W. to ma wymagania… W samym … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Pont-l’Abbé, Loctudy i Haliotika

… czyli dzień całowania klamek. W Pont-l’Abbé trafiliśmy na targ, gdzie W. znalazł porządnie wypieczone chleby (czyli takie jak lubi), porządne wędliny (znowu te kiełbasy suszone same zawędrowały nam do rąk) a i sery wyglądały podejrzanie – trzeba było spróbować. Były jadalne a nawet zjadliwe. (Erynia: Francuzi zrobili mi z Chłopa potwora!). Na drogach było pełno – bardzo ciekawie zmodyfikowanych znaków drogowych. W IT … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Punkt Raz, miasteczka dwa

Wypadło nam obijać się tego dnia o punkty widokowe. Trochę przez przypadek wstąpiliśmy do Pors Loubous ale i tak urocze widoki tylko pobudziły smak na kolejny Pointe du Raz en cap Sizun – prawie najdalej wysunięty na zachód kontynentalny punkt Bretanii. To „nie prawie” leży trochę bardziej na północ w okolicy Pointe de Corsen – parę metrów różnicy, a jednak. A jednak to ten punkt jest standardowo oblegany … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Quimperlé i okolice

Jak większość szanujących się bretońskich miast, Quimperlé posiada swoją legendę założycielską. Jakoby już w VI wieku, niejaki święty Gurthiern (a zarazem książę walijski) miał założyć pustelnię u zbiegu rzek Isole i Ellé. Pięć wieków później, w tym samym miejscu zdarzył się cud: Alainowi Canhiart diukowi Cornuailles objawił się złoty krzyż. Diuk tak się poczuł pokrzepiony na zdrowiu, że z wdzięczności nadał te ziemie benedyktynom, … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Concarneau

Spacer po starym Concarneau zaczęliśmy, jak zwykle, od Informacji Turystycznej gdzie W. zaczął się dopytywać o „te inne” miejsca i po wyjściu z biura zamiast skręcić w lewo skręcił w prawo by obejrzeć église Saint Guénolé. Kościół, budowany w pierwszej ćwiartce XX wieku, miał być wzorowany na Hagii Sofii ale miał pecha i po kilkudziesięciu latach poszedł do rozbiórki a w jego miejscu postawiono szopę ze szkła i metalu – oczywiście zamkniętą. Wróciliśmy do portu a przy … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Pays Bigouden: menhiry, kaplice i latarnia

Wyszło na to, że dzień ten spędzimy pod przewodem naszej francuskiej rodziny oddając się w pełni (no prawie w pełni) w ich ręce. W efekcie mieliśmy przyjemność zwiedzenia rejonu Pays Bigouden.     Uzbierało się parę ciekawych miejsc: Menhir Lehan – stoi samotnie w polu (na podmokłej łące) otoczony wodą. W pobliżu jest plaża i chroniona wydma a na łące obok rośnie sobie koper jadalny(!). Chyba nie był obeliskiem … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Spacer po Saint Malo

Po niecałej godzinie dotarliśmy do Saint Malo – miasta odkrywcy i korsarza. Parkingi tym razem były „raczej zajęte”, szukając więc wolnego (płatnego) parkingu padło na ten przy porcie promowym. Będąc w pobliżu W. nie mógł sobie odmówić zejścia na nabrzeże, a właściwie na ponton cumowniczy, i obejrzeliśmy port przy odpływie. Swoją drogą bardzo ciekawie rozwiązana była kwestia pomostów podnoszących się (i opadających) wraz z przypływami (i odpływami) o parę metrów. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Mont Saint-Michel

Kolejnym punktem miał być Etretat, ze szczególnym uwzględnieniem klifów. Cóż, po chwili jazdy, oczy same zaczęły nam się zamykać. W. szybko zjechał na francuski MOP (Aire) i na dwie godziny odpłynęliśmy. Trzeba było nadrobić poprzednią noc w trasie. W sumie wyszło nam to na dobre, bo gdy samochód jadący przed nami na autostradzie najpierw wyhamował a następnie stanął, W. miał odpowiedni refleks, by go ominąć. Blisko było… Godzina przyjazdu do Etretat … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze