Dla dopełnienia obrazu miasta Bauska wróciliśmy na jego rynek, by obejrzeć stojący na nim ratusz. Przy okazji wstąpiliśmy do położonej w nim informacji turystycznej. Pomieszczenie to wyposażone było, oprócz standardowych elementów, jak obsługa czy foldery, również w pięknego rudego kota. W. oczywiście musiał kota wygłaskać, a w tym czasie Erynia zdobywała informacje o ciekawostkach miasta i ulicach wartych obejrzenia. Dostaliśmy również mapkę trasy „kocich mozaik”, która jak się później okazało przeplatała się z rasą różaną – z instalacji ze szmatek na siatkach – makatek w kształcie róż powieszonych na starych drewnianych domach. A w ogóle to zachwyciły nas właśnie te stare domy pozostające od stuleci w tej samej formie starego miasteczka, w którym dobrze czułby się i mieszczanin, i Żyd. A propos Żydów to niedaleko od rynku stoi stara synagoga, dzisiaj częściowo remontowana, ale wgląda na to, że raczej z przeznaczeniem na sklep lub magazyn. Samych Żydów usunęły ze społeczności miasta, w której w XIX w. stanowili większość, najpierw pierwsza wojna światowa – Rosja wszystkich deportowała, a wróciła garstka, następnie Związek Radziecki najpierw zamknął wszystkie organizacje żydowskie, a następnie częściowo też ich deportował (dla zachowania rosyjskiej tradycji), a kilkuset, którym się udało uniknąć zsyłki, zamęczyli i zamordowali Naziści – i Niemcy, i Łotysze z Arajs Kommando. Pod synagogą stoi postument postawiony ku ich pamięci.
Spod Synagogi ruszyliśmy w miasto i tutaj zadziwił nas jego układ i architektura w dużej mierze opierająca się na jednopiętrowej zabudowie drewnianej (w różnym stopniu rozkładu, niestety) – nawet na rynku i ulicach do niego przylegających. Niestety wiele z nich wymagałoby znaczących prac renowacyjnych, a niektóre wyglądają tak jakby tylko czekały na rozsypanie się w proch.
Chodząc po uliczkach centrum natrafiliśmy na otwarty kościół luterański, w którym dwie niewiasty zaprosiły nas do środka i trochę opowiedziały o kościele i ostatniej renowacji ołtarza głównego. Wymagał on tego, bo kołatki tak się dobrały do jego drewna, że powoli zamieniał się w pył – trzeba przyznać, że renowacja została przeprowadzona pięknie i ołtarz aż błyszczał pozłotą. Nie błyszczały, lecz świeciły blaskiem oryginalnej starości pięknie malowane ławki kolatorskie. Trzeba przyznać, że malowidła robiły wrażenie. Równie ciekawe wrażenie robiły dwa wielkie piece centralnego ogrzewania, od których przeprowadzona została instalacja prowadząca do kaloryferów umiejscowionych przy wszystkich ławkach kościelnych.
Po tak miłym i pouczającym spacerze coś nam zaczęło burczeć w brzuchach (pewnie pustka!) więc wstąpiliśmy do polecanej restauracji „Mežs Kungs” („Władca Lasu”) z dziczyzną, w której zjedliśmy po tatarze z sarniny i drobnym deserze – wszystko było wyśmienite, a wystrój wnętrza i zewnętrza też był całkiem stylowy!
I to był koniec naszego pobytu w Bausce – chociaż Erynia cały czas powtarzała, że trzeba by tu jeszcze kiedyś przyjechać!
Trasa do Tartu była nudna do bólu, bo po stronie łotewskiej tylko radary i ograniczenia, a po stronie estońskiej jedynie piękne krajobrazy płaskich łąk lasów, jezior i mokradeł. Jedynymi ciekawostkami w zaobserwowanymi w drodze były porównanie znaków drogowych z ograniczeniami prędkości przy przejściach dzieci przez drogę: po stronie łotewskiej było to 35 km/h, po stronie estońskiej to 80 km/h. Erynia skomentowała to mówiąc: „widocznie estońskie dzieci są od najmłodszych lat ćwiczone w trudnej sztuce przetrwania”, a W. dodał: „w jednym kraju tworzą warunki bezpieczne, w drugim tworzą ludzi by potrafili sami zadbać o swoje bezpieczeństwo”.
Drugą z ciekawostek był ogromny festyn w granicznym dwumieście Valka (lv.) / Valga (est.), na którym wielka liczna dzieci, a nawet i trochę dorosłych przyszło w strojach regionalnych. A szli w takiej liczbie, że nawet policja nadzorowała ruch na drodze przelotowej. Jak widać, Łotwa i Estonia też mają swój Cieszyn.
Droga do Tartu była prosta, pusta i według W. nudna – bo taka jak w Polsce. Tu Erynia zaprzeczyła, bo w Polsce co kawałek byłyby „rozrywki” pod postacią banerozo-reklamozy. Sama natura jej w zupełności wystarcza.
Do Tartu dotarliśmy dosyć późno – i tu zaczęły się schody, bo W. pomny problemów z Booking.com zasugerował, że może znajdziemy nocleg na miejscu. Otóż „nie znajdziemy” bo znacząca większość kwater i hoteli opiera się na tej osławionej sieci rezerwacyjnej, a co grosza, w mieście były jakieś imprezy, na które zwaliły się tłumy ludzi. Cokolwiek zniesmaczeni, po długim poszukiwaniu noclegu postanowiliśmy się zasyć gdzieś w okolicy i przespać w samochodzie do rana. W. znalazł jakąś stacyjkę benzynową poza miastem i po zapisaniu wrażeń z tego dnia spróbował zasnąć. Udało mu się, z drobnymi przerwami spał do 5.
Bauska
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- Erynia - Estonia – wrażenia
- w. - Estonia – wrażenia
- Pudelek - Estonia – wrażenia
- w. - Muzeum Wilamowskie
- Erynia - Muzea Tallina
- Pudelek - Muzea Tallina
- Erynia - Estonia – wrażenia
- Alicja - Estonia – wrażenia
- Erynia - Port, zamek i soljanka
- Pudelek - Port, zamek i soljanka
- w. - Port, zamek i soljanka
- Erynia - Port, zamek i soljanka
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Estonia – wrażenia
- Jełgawa
- Parnawa
- Muzea Tallina
- Keila-Joa i klif
- Vääna
- Przylądek i „tajny obiekt”
- Wieże i wielki majątek
- Park Kadriorg
- Olde Hansa
- Spacer po Tallinie
- Ibis w Tallinie
- Haapsalu
- Port, zamek i soljanka
- Peonie, krater i wiatraki
- Źródełko i klify
- Brązowe strzałki
- Nie-chleb i nie-łódź
- Cypel i dwa muzea
- Zamek w Kuressaare
- Skansen i kwatera
- Leśny cmentarz
- Jedzenie w Tartu
- Tartu
- Bauska
- Zamek w Bausce
- Pałac w Rundāle
- Wzgórze Krzyży
- Uroczysko Zaborek
- Stadnina Koni Janów Podlaski
- Pałac i nalewki
- Alpakarium
- Dwory i alpaki
- SPA i Grabarka
- Kościoły i pałace
- W hrabiowskim Dworku
- Skit w Odrynkach
- Most i okiennice
- Spacer, ziółka i SPA
- Na wieś
- Szydłowiec rano
- Szydłowiec wieczorem
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
starsze w archiwum


