browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Kościoły, odpust i ruina

Pewnego dnia, Erynii rzucił się w oczy filmik promujący pałac w Osieku
pałac w Osieku

Pałac w Osieku

. Erynia go obejrzała i coś jej zaczęło świtać. My tam byliśmy w pandemicznych czasach i rzecz jasna pocałowaliśmy klamkę. Tym razem była szansa na obejrzenie środka, bowiem nowy właściciel, pomimo trwającego remontu, udostępnił dwie salki do zwiedzania. Do Osieka dorzuciliśmy kilka niedooglądanych miejsc i trasa zrobiła się sama.
do albumu zdjęć

kościół
do albumu zdjęć

centrum

Polanka Wielka


Zaczęliśmy od Polanki Wielkiej, w której kiedyś pocałowaliśmy klamkę kościoła, gdy był w trakcie remontu. Na drodze do, spotkało nas tyle remontów i objazdów, że zaczęliśmy się zastanawiać, czy aby na pewno tam dojedziemy. Dojechaliśmy. Drewniany szesnastowieczny kościółek był zamknięty, ale równo o 10:00 pojawiła się miła pani z kluczami i otworzyła drzwi. Okazało się, że obiekt należy do Beskidzkiego Muzeum Rozproszonego i codziennie jest udostępniany turystom. Odremontowane wnętrze nas zachwyciło.
Tu „Pani klucznica” szczerze przyznała, że gdyby nie pieniądze unijne, nie byłoby szans na przeprowadzenie remontu. Wymóg unijny sprawił jednak, że przez 5 lat po remoncie, w kościele muszą być organizowane wystawy. Tu poradzono sobie w ten sposób, że wyłączono z użytkowania główne drzwi wejściowe, a w części przedniej urządzono osobną salkę. Trafiliśmy na wystawę „Cyna i tkanina”, gdzie pokazano kufle i cynowe z prywatnych kolekcji, zaś haftowane ornaty robiły za „tkaninę”.
Wejście za darmo. Nam to pasuje.
Po wyjściu z drewnianego kościoła przeszliśmy się w kierunku nowego kościoła. Po drodze było centrum wsi i szczęki nam nieco opadły. We wsi liczącej ponad 4 tys. mieszkańców, znajduje się stacja benzynowa, apteka, dwa większe sieciowe sklepy spożywcze, duży plac zabaw dla dzieci, malutka, ale działająca, tężnia solankowa i „pumptrack”. Kawałek dalej, po drugiej stronie ulicy zadaszona scena i drewniane stoły z ławami pod wiatką, przygotowane na lokalne uroczystości, ostatnio 700-lecia wsi.
Po drodze do nowego kościoła, zatrzymaliśmy się przy kompletnie pustych stoiskach odpustu. Za naszych młodych czasów, rzecz nie do pomyślenia. We wsi jest jeszcze pałac z XVII w., wybudowany jako willa typu włoskiego, do którego dobudowano następnie skrzydła. Nie było nam go dane obejrzeć, ponieważ właściciel dba o prywatność. Co prawda „dbanie” było dosyć śmieszne – na bramie była tabliczka „Zakaz wstępu…”, ale brama nie była częścią ogrodzenia, bo ogrodzenia nie było. Mimo to nie pchaliśmy się do ludzi, którzy nas nie chcą.
do albumu zdjęć

Głębowicka ruina

Kolejnym przystankiem w naszej podróży były ruiny pałacu w Głębowicach. Ściśle rzecz ujmując, to nie do końca był pałac, a szlachecki dwór obronny z XVI w. Dwór z majątkiem przeszedł przez ręce kilku rodzin szlacheckich i miał się nieźle do czasów II wojny światowej. W 1940 roku został zajęty przez Niemców na szkołę Hitlerjugend. Tu zaczął się rabunek wyposażenia i pierwsze dewastacje. Po wojnie nie było lepiej: dwór dostał się w „ręce” Ośrodka Hodowli Zarodowej, gdzie dewastacje postępowały. W 1969 roku wybuchł pożar, którego z przyczyn różnych nie dało się ugasić. Zabytek spłonął doszczętnie.
Rodzina Duninów – potomkowie ostatnich właścicieli – odzyskała ruiny w 2022 r. i próbuje prowadzić prace zabezpieczające. Próbuje, to właściwe słowo, bo oprócz odgruzowania przedsionka i niezbyt szczelnym zabiciem deskami niektórych otworów, jakoś nie widać by tam się coś działo. Chociaż nie, pod schodami ktoś urządził sobie śmietnik, na dziedzińcu są ślady ogniska, a gdzieniegdzie wysprejowane wulgaryzmy.
do albumu zdjęć

Głębowicki kościół


Znacząco lepiej ma się lokalny kościół Matki Bożej Szkaplerznej, którego drewnianą część wzniesiono w 1518 roku. Sama parafia jest wszakże wzmiankowana w pierwszej połowie XIV w. Nie dane nam było obejrzeć wnętrza, bowiem trwała msza i w kościele było pełno ludzi. Mogliśmy tylko z zewnątrz podziwiać epitafia dawnych właścicieli Pisarzowskich i Duninów wmurowane w kościelne ściany oraz poczytać bardzo ciekawe opisy ścieżki edukacyjnej „Małe Zakątki – Wielkie Historie” wiodącej wokół kościoła.
poprzedni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.