Pojedzeni, spakowaliśmy się szybko i ruszyliśmy w trasę na Saaremę. Można powiedzieć, że większość trasy przespaliśmy nie rejestrując zmian lasów, i czasem bagien przez które prawie cały czas droga nas wiodła. Tak, Estończycy nie zgłupieli i nie osuszają bagien. Jedynymi godnymi wzmianki punktami było: ograniczenie (z 90) do 70 km/h przy szkole, i bez ograniczenia (ustawowej prędkości 90 km/h) przy znaku „uwaga na matkę z dzieckiem”. Estończycy wyraźnie są uczeni by nie polegali na durnym państwie lecz sami dbali o swe bezpieczeństwo. Ale z drugiej strony ruch na tych drogach był stosunkowo niewielki i nie ogłupione „państwowym bezpieczeństwem” społeczeństwo może bez problemów przemieszczać się po drogach, uważając na siebie samo. A ”czarne pająki” w nieoznaczonych czarnych wozach i owszem są na drogach i pilnują kwestii „ograniczeń ustawowych” – mieliśmy okazję zobaczyć „pająka”, który załapał „muchę”!
Ciekawymi miejscami, które nas budziły w tej miło-zielonej trasie, były cmentarze. Zastanowiło nas to, że praktycznie wszystkie znajdowały się w lasach i poza miejscowościami. Parę już takich mijaliśmy, i w końcu doszliśmy do wniosku, że trzeba to sprawdzić. I gdy tylko taki zobaczyliśmy w w pobliżu Kõpu W. dał po hamulcach i ruszyliśmu między groby. Cmentarz ten istnieje co najmniej od XVIII w. i wygląda rzeczywiście jakby był w lesie. Nie wiemy na ile nie wycinano drzew istniejących, a na ile pozwalano rosnąć „nowym samosiejkom/posadzonym”, ale krzyże i płaskie powierzchnie grobów śród drzew robiły oszałamiające wrażenie. Przy czym praktycznie nie było znanych nam (z wszędzie) nagrobków, a jedynie płaskie powierzchnie, niektóre z wygrabionym piaseczkiem, niektóre obrośnięte wszelkiego typu roślinnością – nie zachwaszczone, lecz zarośnięte, jakby wysadzane paprociami, orlikami, łubinem, konwaliami i wszelkiego rodzaju innymi roślinami tworzącymi dywany wyglądające jak poszycie lasu. Przy tym i tablice, i krzyże nagrobne pokazywały wszelkie możliwe style, od krzyży prostych (nawet drewnianych), przez żeliwne i stalowe po kamienne. Ciekawostką były płyty, a właściwie małe płytki (jakieś 20 na 30 cm) oparte o stalowe podstawki stojące na płaskim wygrabionym terenie. Oczywiście, były i płyty rzeźbione czy ze zdjęciami (przeważnie szlifowane tylko z jednej strony, z tyłu wyglądające jak kamień), a nawet jedna rzeźba anioła, ale nie psuły one ogólnej harmonii cmentarza z lasem, w którym śpiewały ptaki. Do tego metalowe latarenki, do których można wkładać wsady zniczowe, ograniczające problem śmieci. Podobny patent pamiętamy z Doliny Wachau w Austrii.
Okazało się, że za takie umiejscowienie cmentarzy odpowiada Niemka na carskim tronie, bo po zarazie w Moskwie w 1771 r. Katarzyna Wielka zakazała (opis edyktu przy opisie cmentarza w Mõigu; samego tekstu edyktu nie znaleźliśmy) chować zmarłych w kryptach kościelnych i na przykościelnych cmentarzach i nakazała nowe cmentarze wytyczać poza granicami miejscowości. W efekcie (często) wylądowały one w… lesie.
W ten to piękny i niezbyt męczący sposób przejechaliśmy ponad 200 km i stanęliśmy przed przeprawą promową na Saaremę. Ponieważ trafiliśmy akurat na odpływający prom to mieliśmy czas zapłacić za wjazd (budki jak autostradowe na swojskiej A4), ustawić się w kolejce i trochę powłóczyć się po okolicy – przy przeprawie jest bar z kafejką oraz trochę miejsca na spacery z psem, które uskuteczniła właścicielka stojącego przed nami samochodu. W samochodu wysiadło również dziecko i wilczur, a pozostały w nim babcia i kot. Samochód był zwyczajnym kombi!
Rzecz jasna, bilety można również kupić przez Internet, a wtedy wjechać w bramki oznaczone napisem e-ticket.
Przejazd promem zajął nam około 30 minut, przy czym ciekawostką promu były boczne galeryjki, na które kierowano auta osobowe, główną platformę zostawiając dla samochodów większych.
Po zjeździe z promu ruszyliśmy z kopyta, na ile pozwalały przepisy, bo czekały na nas dwa punkty ustawione przez W. na trasie, a musieliśmy jeszcze dotrzeć na kwaterę o przyzwoitej porze. O ile pierwszy z punktów nie wpłynął znacząco na kwestie czasowe, o tyle z drugim nie było już tak łatwo. Pierwszy był bowiem najstarszym średniowiecznym kościołem na Muhu akurat w trakcie remontu, więc obejrzeć mogliśmy kościół jedynie z zewnątrz, za to stylową „sławojkę”, w stylu góralsko-estońskim, również od wewnątrz.
Leśny cmentarz
Wpisany pod 2026, cmentarze, Estonia, Pribałtika, świątynie, wybrzeża, wyspy
Brak komentarzy do Leśny cmentarz
Brak komentarzy do Leśny cmentarz
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- Erynia - Estonia – wrażenia
- w. - Estonia – wrażenia
- Pudelek - Estonia – wrażenia
- w. - Muzeum Wilamowskie
- Erynia - Muzea Tallina
- Pudelek - Muzea Tallina
- Erynia - Estonia – wrażenia
- Alicja - Estonia – wrażenia
- Erynia - Port, zamek i soljanka
- Pudelek - Port, zamek i soljanka
- w. - Port, zamek i soljanka
- Erynia - Port, zamek i soljanka
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Estonia – wrażenia
- Jełgawa
- Parnawa
- Muzea Tallina
- Keila-Joa i klif
- Vääna
- Przylądek i „tajny obiekt”
- Wieże i wielki majątek
- Park Kadriorg
- Olde Hansa
- Spacer po Tallinie
- Ibis w Tallinie
- Haapsalu
- Port, zamek i soljanka
- Peonie, krater i wiatraki
- Źródełko i klify
- Brązowe strzałki
- Nie-chleb i nie-łódź
- Cypel i dwa muzea
- Zamek w Kuressaare
- Skansen i kwatera
- Leśny cmentarz
- Jedzenie w Tartu
- Tartu
- Bauska
- Zamek w Bausce
- Pałac w Rundāle
- Wzgórze Krzyży
- Uroczysko Zaborek
- Stadnina Koni Janów Podlaski
- Pałac i nalewki
- Alpakarium
- Dwory i alpaki
- SPA i Grabarka
- Kościoły i pałace
- W hrabiowskim Dworku
- Skit w Odrynkach
- Most i okiennice
- Spacer, ziółka i SPA
- Na wieś
- Szydłowiec rano
- Szydłowiec wieczorem
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
starsze w archiwum

