cmentarze
Jełgawa
Przyszła pora powrotu do Polski, a ponieważ czasu do końca urlopu jeszcze trochę mieliśmy, to Erynia znalazła coś do obejrzenia „po drodze”, z noclegiem, by W. nie próbował pobić rekordu długości trasy pokonanej jednym cugiem. Do przejechania mieliśmy więc jakieś 250 km drogi prostej jak drut i nudnej jak flaki z olejem (w przypadku W. takie połączenie zazwyczaj nie jest nudne). … Kontynuuj czytanie
Nie-chleb i nie-łódź
Dzień ten mieliśmy zacząć od odwiedzenia najlepszej piekarni na wyspie, piekącej najlepszy chleb na wyspie. Ponieważ piekarnię w Salme otwierano dopiero o 11., trochę rano poleniuchowaliśmy, szczególnie że pogoda za oknem sugerowała „nie wychodź z domu bo…” – ciężkie czarne chmury przeganiał wiatr po niebie, na szczęście był tak mocny, że przegonił je skutecznie i wyjechaliśmy już prawie w słońcu, … Kontynuuj czytanie
Leśny cmentarz
Pojedzeni, spakowaliśmy się szybko i ruszyliśmy w trasę na Saaremę. Można powiedzieć, że większość trasy przespaliśmy nie rejestrując zmian lasów, i czasem bagien przez które prawie cały czas droga nas wiodła. Tak, Estończycy nie zgłupieli i nie osuszają bagien. Jedynymi godnymi wzmianki punktami było: ograniczenie (z 90) do 70 km/h przy szkole, i bez ograniczenia (ustawowej prędkości 90 km/h) przy znaku „uwaga na … Kontynuuj czytanie
Stadnina Koni Janów Podlaski
Dzień ten przeznaczyliśmy na dooglądanie niedooglądanego wczoraj. Zaczęliśmy od Stadniny Koni Janów Podlaski, jadąc tam z lekkimi obawami, co zastaniemy po 8 latach rządów PISu, ale nasza Gospodyni, bardzo nas zachęcała mówiąc, że dużo się zmieniło na lepsze, a dyrektor Trela (ten zwolniony w 2016) ma doradzać w prowadzeniu interesu. Ten interes to, bagatela, ponad 200 letnia państwowa stadnina założona … Kontynuuj czytanie
W hrabiowskim Dworku
W ten dzień W. poszalał z trasą, wstawił wszystkie punkty, które spisaliśmy jadąc do Ziołowego Zakątka, i jeszcze parę od siebie, a nawet Górę Grabarkę na życzenie Erynii. Oczywiście w trasie okazało się ich być więcej i… mniej. Tak więc po sutym i smacznym śniadaniu w Karczmie Ziołowego Zakątku, ruszyliśmy żwawo i już po kilkunastu kilometrach zatrzymaliśmy się przy kościele w Pobikrach. Kościół … Kontynuuj czytanie
Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
O pełnej godzinie, jak to jest typowe dla Cieszyńskich muzeów, gotowi byliśmy na zwiedzanie Muzeum Śląska Cieszyńskiego, które zostało założone już w 1801 r., w pałacu Larischów. A tu trafiliśmy na fenomenalną przewodniczkę, opowiadającą z pasją zarówno o historii miasta i jego mieszkańców, jak i księstwa cieszyńskiego, jego ostatnich władców, eksponatów muzealnych, a nawet o kwestiach fizjologicznych i toaletowych w dawnych czasach. A było o czym opowiadać. Zaczęliśmy od sekretarzyka … Kontynuuj czytanie
Inne okolice Valtic
Poprzednia część dzisiejszego zwiedzania książęcych włości była po zachodniej stronie Valtic, do kolejnych musieliśmy przejechać przez centrum miasteczka. Oczywiście W. nie zapomniał o swoim „narkotyku” – Kofoli – i w pierwszym Coopie postanowił zrealizować zakup swojego „narkotyku”. I tutaj, kolejny raz, zderzył się ze światowym osiągnięciem morawskich władz miejskich – wszechobecnymi parkomatami. Praktycznie miasto dzieli się na: nie wolno … Kontynuuj czytanie
Mikulov żydowski
Ze względu na porę roku, odpuściliśmy sobie oglądanie zamkowych ogrodów, zostawiając je sobie na zaś, zajrzeliśmy za to synagogi, jednego ze świadków niegdyś licznej mniejszości żydowskiej w tym mieście. Budynek pięknie odnowiony, ale na Erynii największe wrażenie zrobiła wystawa obrazów autorstwa Evy Milotovej, przedstawiających dawny świat żydowski, coś co już nie wróci. Terenami dawnej dzielnicy żydowskiej … Kontynuuj czytanie
Stećci i jeziorka
A miało być tak prosto, łatwo i przyjemnie – no może z drobną złośliwością W., bo Erynia zasugerowała by do Crljivicy (stanowiska archeologicznego ze stećci, wpisanych na listę UNESCO) podjechać od drugiej strony (od Cista Provo) jak się nam wczoraj nie udało dojechać od Cista Velka. Potem nawrotka i szybka trasa do Omiš (oczywiście W. musiał dodać trasę … Kontynuuj czytanie
Augustów
Początkowo planowaliśmy na ten dzień wypad na Litwę, ale w ostatnim momencie przypomnieliśmy sobie, że jest poniedziałek i miejsca, które chcieliśmy zobaczyć, mogły być zamknięte. W zamian za to wyskoczyliśmy do Augustowa. Zaparkowaliśmy dwie uliczki od Rynku Zygmunta Augusta, płacąc w parkomacie. Ta zaraza dopadła również Augustów – na szczęście zaraza jeszcze nie zabija (0,5 zł/h). Za to sam Rynek nas zachwycił. Nie, … Kontynuuj czytanie
Supraśl
W ramach odświeżania znajomości z rubieżami wschodnimi postanowiliśmy zajrzeć na Suwalszczyznę, czyli tam, gdzie ostatnio byliśmy i oglądaliśmy jakieś 17 lat temu, a i to ostatnie w dosyć okrojonym zakresie, gdyż pierwszego dnia pobytu Erynia skręciła sobie nogę w kostce i zerwała torebkę stawową. Nic to, trzeba było nadrobić. Tradycyjnie wyjechaliśmy w piątek po pracy. Jechało się bardzo miło i przyjemnie aż do Warszawy, … Kontynuuj czytanie
Lesko
Pewnego pięknego dnia W. przekazał Erynii krótką informację: „Jedziemy do Leska, bo mam tam umówione spotkanie. Jeszcze nie wiem kiedy to będzie, ale w jakiś weekend”. Padło na początek kwietnia i (niewyspana ciągle) Erynia, kręcąc co nieco nosem, wsiadła do samochodu i pojechaliśmy do Łączki koło Leska. Nos jej się trochę mniej kręcił gdy przypomniała sobie naszą ostatnią … Kontynuuj czytanie
Żydowski Lublin
W sobotni poranek na śniadaniu było już sporo ludzi, a nawet i jeden pies, tak że przypuszczalnie hotel miewa obłożenia raczej weekendowe niż całotygodniowe, przynajmniej poza sezonem. I bardzo nam się podoba przyjazne nastawienie do zwierząt. Posileni, postanowiliśmy tym razem poszukać śladów społeczności żydowskiej, która przed wojną licznie zamieszkiwała Lublin. Korzystając z informacji przekazanych nam wczoraj w informacji turystycznej … Kontynuuj czytanie
Wilamowice i Stara Wieś
Po wizycie w muzeum poszliśmy na spacer po mieście. Jako że miasteczko niewielkie (ponad 3000 mieszkańców) to i spacer był krótki: Rynek, kościół oraz cmentarz. Ten pierwszy wzbudził w nas uczucia mieszane. Nie chodzi o to, że jest zapuszczony, bo wręcz przeciwnie – niedawno został odnowiony. Remont dotyczył zarówno budynków (starych i nowych) okalających plac jak i samej płyty, wzbogaconej o małą … Kontynuuj czytanie
Płotowo i Lipusz
Kolejnego dnia mieliśmy w planach wizytę w Kościerzynie, ale padał deszcz i zapowiadało się, że ten stan rzeczy potrwa w okolicy do 14:00. Machnęliśmy ręką na zwiedzanie i postanowiliśmy zrobić tylko zakupy w wędzarni u Mańka, w drodze powrotnej rozglądając się za grzybami. Plan nam się ciut skomplikował, gdy zobaczyliśmy drogowskaz na muzeum szkoły polskiej w Płotowie koło Rekowa. W 2021 r. pocałowaliśmy klamkę z powodu Covida, … Kontynuuj czytanie
Brno – kości i piwo
Wieczorem dnia poprzedniego, niezrażona prognozą pogody, Erynia przygotowała spis miejsc do dooglądania po przespaniu nocy. Noc została przespana, prognoza pogody się sprawdziła (deszcz, temperatura 13°C, odczuwalna 9°C z powodu silnego wiatru) więc ruszyliśmy, świtkiem koło południa, na stare miasto. Osłaniając się (a czasami i aparaty) od wiatru i deszczu parasolami szliśmy, robiąc niekiedy zdjęcia mokrego świata, w kierunku kościoła św. … Kontynuuj czytanie
Będzin – nerka i pałac
Pisząc o Będzinie, nie da się nie wspomnieć o jego mieszkańcach. W tym mieście duża rolę grali Żydzi. Wedle niektórych historyków pojawili się w Będzinie już w XIII w. Sześć wieków później stanowili już 80% mieszkańców, a miasto nazywane było Jerozolimą Zagłębia. Pod koniec lat 30′ wieku ubiegłego sytuacja ciut się zmieniła, gdyż miasto zwiększyło swoją powierzchnię, a zasilili je również Polacy. … Kontynuuj czytanie
Będzin – kirkut i zamek
Portale społecznościowe są strasznym pożeraczem czasu, niekiedy jednak bywają przydatne. Właśnie dzięki FB Erynia odnalazła koleżankę, z którą ostatni raz widziała się ponad 20 lat temu. Od znalezienia trochę czasu upłynęło, zanim udało nam się spotkać. W końcu jednak do tego doszło, i to w najmniej turystycznym miejscu z naszych tras, czyli w… Będzinie. Skąd ta decyzja? Irena tam się … Kontynuuj czytanie
Dolní Kounice [2] i Veveří
– kirkut i synagoga w Dolní Kounice; powrót przez gród VeveříPo opuszczeniu zamku ruszyliśmy w kierunku części żydowskiej miasteczka. Żydzi mieszkali tu bowiem od XVII w., a i nawet w latach największego swojego rozkwitu gmina żydowska nie liczyła więcej niż 1000 osób, ale w końcu to było małe miasteczko. Pewne źródła sugerują jednak, że Żydzi mogli tu mieszkać już od wieku XIV, … Kontynuuj czytanie
Pafos, Afrodyta i koty
Mimo wczorajszego drobnego popijania z Chorwatami, obudziliśmy się rześcy i gotowi do zwiedzania wyspy. Może było to efektem wyśmienitej zupy, ugotowanej w kociołku nad ogniem, którą poczęstowali nas Chorwaci wieczorem, a może temperatury, która nad ranem nie pozwoliła nam spać jedynie pod prześcieradłem (na następne noce uzupełnimy pościel o dostępne kołdry), w każdym razie rankiem wczesnym przed 9. wyruszyliśmy w kierunku Pafos. … Kontynuuj czytanie

