browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Skit w Odrynkach

do albumu zdjęć

Skit w Odrynkach

Ostatnim punktem programu był, związany z Supraślem (filia klasztoru), skit w Odrynkach. W 2008 r., Archimandryta Gabriel (Giba) nie przyjął wyboru na biskupa pomocniczego diecezji przemysko-nowosądeckiej i został wówczas pozbawiony funkcji przełożonego Monasteru w Supraślu. Postanowił więc pozostać na Podlasiu, i założył skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich czyli odosobnioną wspólnotę monastyczną, nieprzypadkowo w Odrynkach. Należy zaznaczyć, że ten skit nie jest już eremem czyli pustelnią, gdyż te ostatnie są zamieszkane przez jedną osobę. Choć założyciel już nie żyje od 2018 roku, wspólnota wciąż trwa, przyjmuje zwiedzających. Na chwilę obecną mieszka tam czterech mnichów i duży pies, rozpuszczany przez wszystkich. Goście bez problemu mogą wejść do obu cerkwi (no dobrze, muszą poprosić jednego z mnichów o ich otwarcie), posłuchać historii założyciela, historii prawosławia w Polsce i na świecie oraz różnic pomiędzy wyznaniem katolickim, a prawosławnym. Trochę ich jest, chociaż tak naprawdę jedyną różnicą jest to do czyjej kasy idą pieniądze.
Po odwiedzeniu skitu mamy mieszane odczucia – niby ładny, odnowiony (no dobrze, wybudowany od nowa w 2009 r., a jeszcze później odbudowany po pożarze) – ale i tak skit wygląda jak atrakcja do zarabiania pieniędzy.
Przy tym, już na samym początku zwiedzania W. zdegustował punkt regulaminu zabraniający wprowadzania zwierząt na teren skitu (może prawosławni nie mieli swojego św. Franciszka?). A wygonił go ze skitu stan sławojki – z zewnątrz ładna i wymalowana, a w środku połamana i śmierdząca.
Czyżby postawiona na obraz i podobieństwo… Tylko czego?
Habity mnichów też do czystych trudno było zaliczyć!
 
do albumu zdjęć

Cerkiew w Narwi

W celach obiadowych W. wyhaczył na mapie karczmę „Upita” w Holonkach. Okazało się jednak, że co prawda na mapie jeszcze ona jest, ale w rzeczywistości zamknęła się w 2016 roku.
Zanim żeśmy jednak tam dotarli zatrzymała nas na drobną sesję zdjęciową urokliwa cerkiew w Narwi. Oczywiście była zamknięta, ale i z zewnątrz można było podziwiać i piękną bryłę, i… wyglądającą na bogatą plebanię. Oglądanie oglądaniem ale trzeba było coś zjeść.
Wściekle głodni wylądowaliśmy w karczmie w Ziołowym Zakątku, licząc na szybką obiadokolację. Otóż nic bardziej mylnego. Chociaż w karczmie oprócz nas były tylko jeszcze dwie osoby, które już dostały posiłek, panie kelnerki był zajęte wszystkim, tylko nie obsługą klienta. Na nasze delikatne sugestie, że możemy już złożyć zamówienie, kilkakrotne słyszeliśmy tylko „koleżanka już idzie”. Podjęliśmy w takiej sytuacji jedynie słuszną decyzję powrotu do pokoju, oraz konsumpcji wędlin i serów kupionych w wędzarni.
Dobre były(!) i były dobre(!).
A karczma jest zdecydowanie najsłabszym, patrząc od strony klienta, ogniwem w łańcuchu biznesów pana Mirosława Angielczyka (nie licząc śniadań).
poprzedni
następny

2 odpowiedzi na Skit w Odrynkach

  1. Pudelek

    Spróbujcie wprowadzić psa na teren świątyń katolickich – jeśli to nie jest pies-przewodnik, to w 90% pewne, że pogonią… Odnoszę wrażenie, że ci bardzo religijni w ogóle nie przepadają za zwierzętami.

    • w.

      To wszystko zależy od pracownika korporacji zarządzającego konkretnym budynkiem, ale fakt Św. Franciszek był raczej wyjątkiem niż regułą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.