Podlasie
Uroczysko Zaborek
Spokojnie już podjechaliśmy pod Uroczysko Zaborek , którego właściciele, na przestrzeni ponad 70 ha pól, łąk i lasów, na terenie Parku Krajobrazowego „Podlaski Przełom Bugu”, umieścili odratowane drewniane chałupy, obejścia, kapliczki, kościół, plebanię, wiatrak i leśniczówkę, a do tego mnogie kapliczki, tworząc „de facto” skansen. Ponadto, jest tam możliwość wynajęcia pokoju w większości zabytkowych obiektów (w Starej Plebani, Leśniczówce, Wiatraku, Zaścianku … Kontynuuj czytanie
Stadnina Koni Janów Podlaski
Dzień ten przeznaczyliśmy na dooglądanie niedooglądanego wczoraj. Zaczęliśmy od Stadniny Koni Janów Podlaski, jadąc tam z lekkimi obawami, co zastaniemy po 8 latach rządów PISu, ale nasza Gospodyni, bardzo nas zachęcała mówiąc, że dużo się zmieniło na lepsze, a dyrektor Trela (ten zwolniony w 2016) ma doradzać w prowadzeniu interesu. Ten interes to, bagatela, ponad 200 letnia państwowa stadnina założona … Kontynuuj czytanie
Pałac i nalewki
Jako że dnia poprzedniego wypadł nam dzień lenia, tym razem postanowiliśmy trochę pozwiedzać, odwiedzić Janów Podlaski i jego okolice oraz Cieleśnicę z jej Pałacem i Gorzelnią. Początkowo wszystko szło prosto i ładnie, aż do Zamku w Janowie Podlaskim. Przed samym zjazdem do zamku pojawiły się piękne znaki okrągłe, a na dodatek białe z czerwoną otoczką – bez żadnej tabliczki typu „Za wyjątkiem…”. … Kontynuuj czytanie
Alpakarium
Rano znów nas obudził szerszeń dobijający się do pokoju przez zamknięte okno. Właścicielka ze spokojem potwierdziła, że tak, tutaj trafiają się szerszenie. Zasugerowaliśmy założenie siatek w oknach, chociaż nie wiemy, jakie siatki byłyby odporne na te owady. Pozostała część poranka upłynęła dużo przyjemniej, na konsumpcji zacnego śniadania w przeszklonej werandzie ponad 100-letniego drewnianego domu Gospodarzy, państwa Katarzyny … Kontynuuj czytanie
Dwory i alpaki
Przyszedł w końcu dzień przenosin z Ziołowego Zakątka do Alpakarium. Ponieważ było to raptem kilkadziesiąt kilometrów, to W. postanowił zobaczyć parę miejsc z Przydasi i wstawił je w trasę. Po sutym, i jak zwykle przepysznym, śniadaniu spakowaliśmy Drakula, W. nie kupił żadnych sadzonek (dziwne!), za to obfilmował obejście i mogliśmy ruszać. Na pierwszy ogień poszedł Dwór w Zabużu, położony nad samym Bugiem pałacyk … Kontynuuj czytanie
SPA i Grabarka
Na środę W. umówił sobie kolejny zabieg w SPA, Erynia pozazdrościła W. i też sobie zafundowała kolejny masaż, więc po solidnym śniadaniu odstawiliśmy „częściowy dzień lenia”. Częściowy, bo jedynie dopołudniowy. Po sybaryczeniu się, zdecydowaliśmy wrócić na Górę Grabarkę, świętą górę dla prawosławnych, którzy od stuleci pielgrzymują tam by prosić lub dziękować, przynosząc tam ze sobą krzyże. Za … Kontynuuj czytanie
Kościoły i pałace
Kolejne punkty były już mniej więcej wcześniej zaplanowane, ale za to nie aż tak ciekawe. Pierwszym z nich był Kościół Rzymskokatolicki pw. Przemienienia Pańskiego w Perlejewie – o dziwo otwarty i z możliwością obejrzenia go bez świadków. Może były w nim zamontowane kamery, lecz żadnego człowieka w nim nie uświadczyliśmy. Kościół jest stosunkowo nowy – raptem niecałe 200 lat – ale trzeba … Kontynuuj czytanie
W hrabiowskim Dworku
W ten dzień W. poszalał z trasą, wstawił wszystkie punkty, które spisaliśmy jadąc do Ziołowego Zakątka, i jeszcze parę od siebie, a nawet Górę Grabarkę na życzenie Erynii. Oczywiście w trasie okazało się ich być więcej i… mniej. Tak więc po sutym i smacznym śniadaniu w Karczmie Ziołowego Zakątku, ruszyliśmy żwawo i już po kilkunastu kilometrach zatrzymaliśmy się przy kościele w Pobikrach. Kościół … Kontynuuj czytanie
Skit w Odrynkach
Ostatnim punktem programu był, związany z Supraślem (filia klasztoru), skit w Odrynkach. W 2008 r., Archimandryta Gabriel (Giba) nie przyjął wyboru na biskupa pomocniczego diecezji przemysko-nowosądeckiej i został wówczas pozbawiony funkcji przełożonego Monasteru w Supraślu. Postanowił więc pozostać na Podlasiu, i założył skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich czyli odosobnioną wspólnotę monastyczną, nieprzypadkowo w Odrynkach. Należy zaznaczyć, że ten skit nie jest już eremem … Kontynuuj czytanie
Most i okiennice
W. umyślił sobie, by odwiedzić miejsca, które w zeszłym roku, tak nam jakoś wypadły z trasy. Zanim tam jednak dotarliśmy, to nie do końca zaktualizowany GPS wyprowadził nas w pole, a konkretnie na dwupasmową nową drogę, po której poruszaliśmy się w kierunku niewiadomym, zaś zjazdu długo nie było. Jak już w końcu znaleźliśmy się na dobrej drodze, to z kolei przyczyną postoju … Kontynuuj czytanie
Spacer, ziółka i SPA
Rankiem Erynia pogratulowała sobie decyzji wysłania wczoraj W. z aparatem na rekonesans, bowiem gdy tylko spojrzała w okno, zrozumiała co ją obudziło: deszcz padający ze strzechy na kamienny chodnik. Na szczęście około 8., gdy zbieraliśmy się na śniadanie, zaczął słabnąć, a po śniadaniu ustał zupełnie. A śniadanie było bogate, choć na ciepło była tylko jajecznica i przyzwoita(!) kiełbasa – żadnych … Kontynuuj czytanie
Na wieś
Trasa do Korycin była w całej swej rozciągłości milusia. Początkowo, aż do samej Warszawy trasa szybkiego ruchy S7 – Szydłowiec leży tuż przy niej, następnie aż do Siedlec trasa S2, a dalej zaczęła się, ulubiona przez W., jazda drogami trochę niższej rangi – niektórych „ranga” była znacząco niższa, chociaż W. tym razem nie wpadł na pomysł by … Kontynuuj czytanie
Sery polskie i szwajcarskie
Na koniec pobytu na północnym-wschodzie Polski założyliśmy uzupełnienie zapasów, a jedyną rzeczą, jakiej jeszcze nie zgarnęliśmy po drodze, były sery. Obraliśmy zatem jedynie słuszny kierunek: Wiżajny, gdzie 17 lat temu oglądaliśmy początki serowarstwa wspomagane przez fundusze unijne. Przy wjeździe do wioski zatrzymaliśmy się na stacji paliwowej, gdzie W. zatankował, a Erynia przy kasie zapytała o producentów serów w okolicy. Dostaliśmy … Kontynuuj czytanie
Dworek i nostalgia
Dzień zaczęliśmy od drobnej porażki. Dworek rodzinny Czesława Miłosza, który chcieliśmy odwiedzić „świtkiem koło południa” był zamknięty (otwiera podwoje jedynie w lipcu i sierpniu, o czym mowy na stroni internetowej nie było). Nic to, obejrzeliśmy go z zewnątrz i zeszliśmy na przystań cały czas czując spokojną ciszę tego zakątka. W samym dworku rzucił nam się w oczy ganek w czerwonym kolorze z ciekawą sentencją: … Kontynuuj czytanie
Augustów
Początkowo planowaliśmy na ten dzień wypad na Litwę, ale w ostatnim momencie przypomnieliśmy sobie, że jest poniedziałek i miejsca, które chcieliśmy zobaczyć, mogły być zamknięte. W zamian za to wyskoczyliśmy do Augustowa. Zaparkowaliśmy dwie uliczki od Rynku Zygmunta Augusta, płacąc w parkomacie. Ta zaraza dopadła również Augustów – na szczęście zaraza jeszcze nie zabija (0,5 zł/h). Za to sam Rynek nas zachwycił. Nie, … Kontynuuj czytanie
Supraśl
W ramach odświeżania znajomości z rubieżami wschodnimi postanowiliśmy zajrzeć na Suwalszczyznę, czyli tam, gdzie ostatnio byliśmy i oglądaliśmy jakieś 17 lat temu, a i to ostatnie w dosyć okrojonym zakresie, gdyż pierwszego dnia pobytu Erynia skręciła sobie nogę w kostce i zerwała torebkę stawową. Nic to, trzeba było nadrobić. Tradycyjnie wyjechaliśmy w piątek po pracy. Jechało się bardzo miło i przyjemnie aż do Warszawy, … Kontynuuj czytanie
szlak meczetów i cerkwi
Trasę powrotną zaplanowaliśmy tak by zwiedzić Bohoniki i Kruszyniany – siedziby Tatarów polskich, oraz Hajnówkę i Świętą Górę Grabarkę – cel pielgrzymek prawosławnych. W Bohonikach, odwiedziliśmy meczet, w którym opowiedziano nam historię miejsca i ludzi tam żyjących. Nie można też było nie obejrzeć mizaru – jednego z siedmiu w Polsce. Zrozumieliśmy tam zasadę, którą narzucił Tatarom Sobieski. Musieli się żenić … Kontynuuj czytanie
Erynia na najdalszej północy Polski
Czarna Hańcza i okolice promieniowały ciszą i spokojem. Rozległe widoki na pofałdowane pola – krajobraz polodowcowy. Niby nic szczególnego – „trawa” na piachach -, ale potrafi zachwycić. Po drodze zatrzymaliśmy się przy rezerwacie: Głazowisko Bachanowo, przez które przepływa rzeka Czarna Hańcza po wypłynięciu z jeziora Hańcza. Zakątek jest urokliwy, jak to uroczysko, ale sam rezerwat jest zarośnięty trawą, … Kontynuuj czytanie
Litwini w Polsce
Puńsk, litewskie miasto w Polsce. Tutaj Litwini nie mają kompleksów. Zupełnie swobodnie porozumiewają się po litewsku na ulicach, kultywują swoją kulturę. Muzeum Etnograficzne jest bardzo ciekawe, ma jednak drobną wadę – opłaty za zdjęcia, nie do końca zrozumieliśmy czy za każde, czy za fotografowanie w ogóle – W. zapłacił na jedno. Na kiermaszu litewskim można było znaleźć … Kontynuuj czytanie
kajakiem po Wigrach
Być na Suwalszczyźnie i nie być na Wigrach to wstyd i hańba. Toteż i nas tam poniosło. Po zwiedzeniu klasztoru, a właściwie „ośrodka wypoczynkowego”, poszliśmy obejrzeć kościół i katakumby. W połowie lat 70. można tam było jeszcze zobaczyć autentyczne szczątki mnichów, i to za darmo. A teraz… śmiech pusty w zapusty, a na dodatek płatne. Pod klasztorem przemiły Pan produkujący i sprzedający ozdoby z koralików rozpoznał w nas „bezbłędnie” … Kontynuuj czytanie

