browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

kajakiem po Wigrach

do albumu zdjęć

Wigry

Być na Suwalszczyźnie i nie być na Wigrach to wstyd i hańba. Toteż i nas tam poniosło. Po zwiedzeniu klasztoru, a właściwie „ośrodka wypoczynkowego”, poszliśmy obejrzeć kościół i katakumby. W połowie lat 70. można tam było jeszcze zobaczyć autentyczne szczątki mnichów, i to za darmo. A teraz… śmiech pusty w zapusty, a na dodatek płatne.
Pod klasztorem przemiły Pan produkujący i sprzedający ozdoby z koralików rozpoznał w nas „bezbłędnie” lekarza i nauczycielkę, (niedokładnie! – chociaż „trochę” w tym było racji).
No i przyszedł czas na kajak. Pogoda była „taka sobie”, ale i słoneczko się pojawiło.
kajakiem po Wigrach

kajakiem po Wigrach

Tyle, że w pamięci pozostało wspomnienie: płynięcia zawsze pod wiatr – w obie strony (nie wiemy jak to możliwe), tęsknoty za jachtami – to byłaby frajda!, i, u Erynii, tęsknota za opuszczeniem kajaka w kierunku suchego lądu. Znaleźliśmy taki w połowie drogi i nawet co nie co posuszyliśmy ubranka, a pomoczyli ciała. W międzyczasie pokonwersowaliśmy z parą łabędzi, na szczęście nie były zbyt rozmowne, może dlatego, że nieme, choć syczały całkiem nieźle.
 
Po około 4. godzinach pływania słonko pozostawiło na nas swe ślady, a rączki zaczęły odmawiać posłuszeństwa więc oddaliśmy kajak i brzegiem jeziora wróciliśmy na kwaterę. Po drodze zoczyć można parę ciekawych, fotograficznie – i nie tylko, miejsc. W Rosochatym Rogu nie załapaliśmy się na wędzone ryby za to widoki na Wigry były urocze.
 
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.