browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Stadnina Koni Janów Podlaski

do albumu zdjęć

Stadnina koni

Dzień ten przeznaczyliśmy na dooglądanie niedooglądanego wczoraj. Zaczęliśmy od Stadniny Koni Janów Podlaski, jadąc tam z lekkimi obawami, co zastaniemy po 8 latach rządów PISu, ale nasza Gospodyni, bardzo nas zachęcała mówiąc, że dużo się zmieniło na lepsze, a dyrektor Trela (ten zwolniony w 2016) ma doradzać w prowadzeniu interesu.
Ten interes to, bagatela, ponad 200 letnia państwowa stadnina założona w 1817 r. przez Rosjan w ówczesnym Królestwie Polskim, wolą i dekretem cara Aleksandra I. Chociaż raz ruski car zrobił coś sensownego. Również z Rosji przybyły pierwsze konie (50 ogierów i 100 klaczy, różnych ras). W międzyczasie ruszyła budowa pierwszych obiektów stajennych, zaprojektowanych przez Henryka Marconiego. Później stajnia przechodziła przez różne koleje losu jak dwie wojny światowe, socjalizm, a na koniec PIS. Przy czym mamy wrażenie, że kontakt z PIS był jedną z największych dla tej hodowli tragedią bo hodowlę można odbudować, ale dobre imię to coś zupełnie innego.

Konie na wybiegu w Janowie Podlaskim

Z taką pewną nieśmiałością podjechaliśmy pod bramę, gdzie przywitała nas budka z miłą panią ochroniarz, która to niewiasta skierowała nas na wyznaczony parking, a także skasowała po 15 zł ode łba i dodatkowo od Drakula, oraz podzieliła się mapką obiektu. Stajnie dla takich laików jak my, prezentują się nieźle. Konie na padokach, a zwłaszcza źrebaki pełne życia wywołują uśmiech na twarzy, szczególnie u W., który sam w młodości jeździł konno, a i jego dziadek był ułanem, i kochał konie. Genów nie wydłubiesz.
Przeszliśmy koło kolejnych stajni, zaglądając lecz nie wchodząc (taka możliwość była zarezerwowana wyłącznie dla wycieczek zorganizowanych), koło zamkniętej Izby Pamięci, aż do cmentarza koni. Ten składał się ze sporych głazów z tabliczkami z imieniem konia, latami życia a także imionami rodziców. Te najstarsze, które odeszły jeszcze w latach 70′, miały rodziców z imionami rosyjskimi. Znak czasów.

Rolkarz na wybiegu

Ciut podbudowani stadniną pojechaliśmy bezpośrednio w kierunku Cieleśnicy, trafiając na kandydata do nagrody Darwina. Mianowicie drogą wylotową ze wsi, środkiem pasa jechał sobie rolkarz. Chłopak niespecjalnie przejmował się takim drobiazgiem jak inni kierowcy, a powinien, bo ruch w majową niedzielę był na drogach spory. W końcu nastał sezon komunist…, wróć – komunijny.
Kilka kilometrów dalej trafiliśmy na zbiorowisko aut i motocykli – zdaje się pojazdy zaliczyły właśnie bliskie, niekoniecznie planowane, spotkanie. Na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach.
do albumu zdjęć

Pałac w Cieleśnicy

Dojechaliśmy w końcu do pałacu w Cieleśnicy, zdążyliśmy zrobić po jednym zdjęciu z daleka i zostaliśmy wyproszeni z posesji „bo impreza zamknięta”.
Znowu?
Nie mamy szczęścia do tego pałacu, a szkoda – bo jest naprawdę ładny.
poprzedni
następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.