W. umyślił sobie, by odwiedzić miejsca, które w zeszłym roku, tak nam jakoś wypadły z trasy. Zanim tam jednak dotarliśmy, to nie do końca zaktualizowany GPS wyprowadził nas w pole, a konkretnie na dwupasmową nową drogę, po której poruszaliśmy się w kierunku niewiadomym, zaś zjazdu długo nie było. Jak już w końcu znaleźliśmy się na dobrej drodze, to z kolei przyczyną postoju stała się Erynia, która zwróciła uwagę na budynek wędzarni i sklepu firmowego „Wędzarni Dunikowscy”. Nie można było pogardzić taką okazją. Rzecz jasna skończyło się na zakupach, między innymi kumpiaka, którego w naszej okolicy się nie uświadczy. Wedle definicji z Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, „prawdziwy kumpiak” jest solony, podsuszany i dojrzewa, tymczasem niektórzy lokalni producenci to zwyczajnie to mięso wędzą, zatem trzeba uważać.
Po drodze, w pobliżu wsi Ploski, przejechaliśmy przez Narew pięknym stalowym mostem o długości 120 m, zwanym „wędrującym”. Jego przęsła pochodzą z tak zwanego mostu fordońskiego, zbudowanego przez Niemców w 1893 r. na Wiśle w Bydgoszczy i wysadzonego z końcem II Wojny Światowej przez wycofujące się wojska niemieckie. Pozostałe elementy tego samego mostu znajdują się między innymi nad Odrą, Bugiem i Sanem.
Tak to dojechaliśmy do terenów zamieszkałych przez ludność głównie prawosławną, a konkretnie wsi Ryboły, której nazwa pochodzi od wykonywanego przez mieszkańców zajęcia – połowu ryb w pobliskiej Narwi na potrzeby bielskiego zamku. Tam to, na dzień dobry, rzuciła nam się w oczy intensywnie niebieska cerkiew cmentarna pw. św. Jerzego, którą jeszcze minęliśmy, za to jak już trafiliśmy na pierwsze drewniane domki jak z bajki, to przepadliśmy (Erynia). Są one przykładem tradycyjnego, podlaskiego budownictwa drewnianego pochodzącego z końca XIX i początków XX wieku. Tak doszliśmy do cerkwi św. Kosmy i Damiana, niestety zamkniętej. Ze wsią wiąże się ciekawa historia – kto ciekawy niech poczyta.
Następnie mieliśmy jechać do wsi Puchły, jednej z trzech wsi należącej do „Krainy Otwartych Okiennic”, ale GPS (a może i W.) coś zachachmęcił, i znaleźliśmy się w drugiej wsi na naszej trasie, a mianowicie w Socach. Była równie piękna, również zamieszkała przez mniejszość prawosławną a co więcej położona na uboczu. Gdzieniegdzie widać było pola i pastwiska, na których pasły się konie. Z innej zwierzyny, odnotowaliśmy boćki – dużo boćków, chętnie zamieszkujące gniazda na lampach ulicznych czy słupach energetycznych.
Wracając do mieszkańców, są to „tutejsi” posługujący się na co dzień gwarą przypuszczalnie proweniencji północno ukraińskiej – nie mieliśmy jednak okazji dużo z nimi rozmawiać. Wbrew pozorom, to domy murowane są we wsi najstarsze, z kolei domy drewniane są stosunkowo nowe. A wiąże się to z mało znanym w historii Rosji (raczej typowym) epizodem zwanym „bieżeństwem” z 1915 roku. Była to masowa ucieczka około 2 milionów ludzi z terenów dzisiejszej Polski w głąb Rosji, gdyż Imperium postanowiło zastosować w stosunku do połączonych wojsk niemieckich i austro-węgierskich zasadę spalonej ziemi, wysłało więc Kozaków, którzy pomagali (przy użyciu nahajek) opuścić wiejskie domy, a następnie niszczyli i podpalali to, co zostało. Tak, Soce też tym zostały dotknięte. Wiele zabudowań nie zostało. W czasie podróży uchodźcy naoglądali się w Rosji kolorowej drewnianej wiejskiej architektury, którą po powrocie odtworzyli, stawiając nowe domy we wsiach. Oprócz kolorów, rzuca się w oczy snycerka: okiennice, wycinane w drewnie wzory, zdobne naroża, nadokienniki.
To warto zachować.
Podobna historia „bieżeństwa”, powrotu i odbudowy dotknęła Trześciankę, również zamieszkałą przez „tutejszych”, posługujących się gwarą podlaską. To właśnie tu Erynia zoczyła najpierw misterne koronkowe mandale oknach starej drewnianej chałupy, następnie drewniany szyld „Galerii pod gruszą” oraz ziółek od szeptuchy. Do tego zamiast dzwonka, do furtki przymocowana była podkowa z metalowym dynksem zamiast dzwonka, i tak nasze zakupy powiększyły się o dwa octy z gruszki i aksamitki, oraz o kremik z wrotyczu, wrzosu nagietka i dzikiej gruszy. Jak szaleć, to szaleć. We wsi odnotowaliśmy jeszcze piękną cerkiew św. Michała Archanioła, niestety równie zamkniętą co piękną.
Most i okiennice
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- W. - Alpakarium
- Pudelek - Alpakarium
- w. - Skit w Odrynkach
- W. - Szydłowiec rano
- Erynia - Na wieś
- Pudelek - Skit w Odrynkach
- krystyna - Na wieś
- krystyna - Szydłowiec rano
- Erynia - Concarneau
- Le5zek - Concarneau
- W. - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Pudelek - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Uroczysko Zaborek
- Stadnina Koni Janów Podlaski
- Pałac i nalewki
- Alpakarium
- Dwory i alpaki
- SPA i Grabarka
- Kościoły i pałace
- W hrabiowskim Dworku
- Skit w Odrynkach
- Most i okiennice
- Spacer, ziółka i SPA
- Na wieś
- Szydłowiec rano
- Szydłowiec wieczorem
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
- Na Morawy, do Valtic
- Bura (Bora) i powrót
- Stećci i jeziorka
- Wykopaliska i twierdze
- Split
- Brela
- Trogir
- Trasa do Breli
- Powrót ze Słowacji
- Bankomat i degustacja
- Malá Tŕňa i Veľká Tŕňa
- Forza d’Agro i powrót
- Sant’Alesio i Savoca
- Taormina i Castelmola
- Syrakuzy
- Wokoło Etny
- Wąwóz Alcantara
- Pępek, bikini i kwatera
- Caccamo
- Jaskinia i statek
- „P. Depresja”
- Monreale i Corleone
- Cefalù – historyczne
- Cefalù – hotel i spacer
- Droga na Sycylię
- Sery polskie i szwajcarskie
- Dworek i nostalgia
- Birsztany
starsze w archiwum

