Śniadanie poprawiło nam nastroje, jajecznica były prawdziwa (czyli nie z proszku), wędliny i cała reszta niemięsna też, więc w dobrym humorze wpakowaliśmy się do auta M. – nasz Drakul jest w naprawie i przyjechaliśmy mniejszym autem. Po dojeździe do Znojma pojawił się problem z parkowaniem. Prawie wszystkie parkingi na starym mieście nie dość że były płatne to jeszcze były pełne, albo dla rezydentów (na kartę). M., po długiej jeździe po malowniczym skądinąd mieście, udało się w końcu znaleźć wolne miejsce parkingowe na bezpłatnym o dziwo parkingu przy Arenie Nevoga.
Stamtąd, jakiś 5-10 minut zajęło nam przejście otwartą bramą przez mury, aż wylądowaliśmy koło dawnego klasztoru minorytów, obecnie goszczącego Muzeum Południowo-Morawskie. Nie załapaliśmy się na zwiedzanie, gdyż zbliżała się pora przerwy obiadowej dla pracowników. Ze spokojem przeszliśmy więc w okolicę Rotundy św. Katarzyny (przypomina cieszyńską) i zamku (a raczej tego, co z niego zostało). Znowu nie załapaliśmy się na zwiedzanie, bo pora obiadowa, a poza tym zwiedzanie jest o stałych porach z przewodnikiem. W spokoju więc pooglądaliśmy rzekę Dyje (Thaya) z góry, oraz miejskie dachy, gdyż tyle było widać zza murku.
W oko wpadło nam jeszcze jedno muzeum (browar), ale i tu pani zaprosiła nas za godzinę, bo przerwa obiadowa. Przeczekaliśmy tę przerwę w Enotece, gdzie – podobnie jak w Valticach – można degustować lokalne wina, z automatów na kartę. Naładowaliśmy kartę na najmniejszą kwotę (100 Kč), bo przy upale nie ma co szaleć z alkoholem. Woda (dostępna za darmo w Valticach) tu była płatna.
Po godzinie wylądowaliśmy na wystawie piwowarstwa. Z jego cieszyńskim odpowiednikiem nie ma co porównywać. Dostępnych jest kilka salek do samodzielnego obejrzenia, wyposażonych w urządzenia technologiczne z 1930 r. wyprodukowane przez zakłady Skody w Pilźnie. Są też zafoliowane informacje po angielsku. Wizyta przygnębia, bo zwiedzamy miejsce, w którym piwo warzyło się przez prawie 300 lat (od 1720 r.), które przetrwało 2 wojny światowe i socjalizm, a nie przetrwało kapitalizmu i biznesowych decyzji koncernu Heineken, który przeniósł produkcję do Brna. Prawie naprzeciw wystawy, znajdowały się zabudowania miejskiego browaru znojemskiego (Znojemský městský pivovar), który kilka miesięcy temu ogłosił upadłość. Szkoda, bo liczyliśmy na obiad z piwem. Niestety, pandemia nie pomogła. Spokojnie wróciliśmy więc do klasztoru minorytów, gdzie z religijnych artefaktów pozostały mury, lapidarium oraz kute kraty i inne elementy w żelazie. Wystawy zaczęły się od przedstawienia czasów prehistorycznych poprzez wykopane w okolicy kości pradawnych zwierząt, artefaktów pozostałych po ludziach, wystawę geologiczną, przyrodniczą (ze szczególnym uwzględnieniem najmłodszych), oraz malutką acz efektowną kolekcję broni orientalnej.
Stamtąd przeszliśmy sobie do otwartego kościoła św. Mikołaja, z wystawioną relikwią św. Bonifacego. Miejsce to okupowane jest przez chrześcijan od XII w., a kolejne pożary i mody zmieniały jego wygląd. Były czasy, gdy zarządzali nim protestanci, ale głównie byli tu panami katolicy. I to oni sprowadzili tu, z katakumb św. Kaliksta, kości, a że biznes musiał się kręcić nazwali je relikwiami świętego Bonifacegi i forsa płynie.
Powoli zaczął nas dopadać głód i (przede wszystkim) pragnienie, więc w ramach uzupełniania niedoborów wtrząchnęliśmy po zupie gulaszowej, popijając zacną szklanicą lemoniady. Piwo w tej kanikule byłoby zabójcze. Pojedzeni i opici przeszliśmy się po Masarykowych Namestiach i pomału wracaliśmy do auta. Zbierało się na deszcz, który zaczął padać, gdy tylko wylądowaliśmy w hotelu. A tutaj po drobnym odpoczynku wtrząchnęliśmy dodatkowo wyśmienite: kaczą nóżkę i żeberka, oczywiście pod piwo.
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- W. - La Port
- W. - Estonia – wrażenia
- Pudelek - Estonia – wrażenia
- Pudelek - La Port
- Erynia - Estonia – wrażenia
- w. - Estonia – wrażenia
- Pudelek - Estonia – wrażenia
- w. - Muzeum Wilamowskie
- Erynia - Muzea Tallina
- Pudelek - Muzea Tallina
- Erynia - Estonia – wrażenia
- Alicja - Estonia – wrażenia
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Znojmo
- La Port
- Estonia – wrażenia
- Jełgawa
- Parnawa
- Muzea Tallina
- Keila-Joa i klif
- Vääna
- Przylądek i „tajny obiekt”
- Wieże i wielki majątek
- Park Kadriorg
- Olde Hansa
- Spacer po Tallinie
- Ibis w Tallinie
- Haapsalu
- Port, zamek i soljanka
- Peonie, krater i wiatraki
- Źródełko i klify
- Brązowe strzałki
- Nie-chleb i nie-łódź
- Cypel i dwa muzea
- Zamek w Kuressaare
- Skansen i kwatera
- Leśny cmentarz
- Jedzenie w Tartu
- Tartu
- Bauska
- Zamek w Bausce
- Pałac w Rundāle
- Wzgórze Krzyży
- Uroczysko Zaborek
- Stadnina Koni Janów Podlaski
- Pałac i nalewki
- Alpakarium
- Dwory i alpaki
- SPA i Grabarka
- Kościoły i pałace
- W hrabiowskim Dworku
- Skit w Odrynkach
- Most i okiennice
- Spacer, ziółka i SPA
- Na wieś
- Szydłowiec rano
- Szydłowiec wieczorem
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
starsze w archiwum


