browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

Uroczysko Zaborek

do albumu zdjęć

Uroczysko Zaborek

Spokojnie już podjechaliśmy pod Uroczysko Zaborek , którego właściciele, na przestrzeni ponad 70 ha pól, łąk i lasów, na terenie Parku Krajobrazowego „Podlaski Przełom Bugu”, umieścili odratowane drewniane chałupy, obejścia, kapliczki, kościół, plebanię, wiatrak i leśniczówkę, a do tego mnogie kapliczki, tworząc „de facto” skansen. Ponadto, jest tam możliwość wynajęcia pokoju w większości zabytkowych obiektów (w Starej Plebani, Leśniczówce, Wiatraku, Zaścianku czy Bielonym Dworku), spędzenia mile czasu w lesie, nad stawem, również na placu zabaw, boiskach, kortach tenisowych, tyrolce, mini-golfie, w ruskiej bani, jakuzzi, saunach, basenach, itp., a także w restauracji. W tej ostatniej wylądowaliśmy i my, mając nadzieję na obiad. Nadzieja bywa matką, ale dzieci ma głupie. Knajpa była pełna i zostały tylko 3 stoły na zewnątrz, na pełnym słońcu. Do tego karta była zbyt warzywna, jak na gust W. Kiedy w końcu się okazało, że zamówiony kwas chlebowy wyszedł, a danie Erynii też się skończyło, i trzeba będzie czekać dodatkowe 20 minut na dowiezienie z kuchni zlokalizowanej w innym budynku, podziękowaliśmy i pomału wróciliśmy do auta, kupując jedynie parę piw z tutejszego browaru – do degustacji po powrocie do domu. {Opis piw z degustacji}
Nie będziemy się wypowiadać jak mieszka się w Uroczysku, bo nie mieliśmy takiej okazji, ale opinia W. na temat samego skansenu jest za to jednoznaczna: ten skansen jest martwy. Bez zwierząt gospodarskich, z pozamykanymi chałupami (tymi nie wynajmowanymi) i kościołem na 7 spustów. Ten ostatni zresztą, wybebeszony z wyposażenia i zamieniony w  salę konferencyjną (sądząc po zdjęciu ze strony uroczyska).
Może nie było czego ratować?
Tego nie wiemy.
Przykry los spotkał też jedną z chałup, w której wyrąbano otwory na aluminiowe drzwi i okna do samej ziemi, tworząc tam małą galerię – oczywiście zamkniętą. Chałupka mieszcząca ruską banię również na wybite przeszklenie w samym szczycie, a udające domek ludowy (chyba) SPA też nie zachwyca architekturą. Niby zamysł jest świetny, (podobnie jak w Ziołowym Zakątku) coś nam jednak tutaj nie pasowało. Znaczy wiemy, że miejsce zdaniem blogerów i influencerów jest „kultowe” i „magiczne”, bo można zjeść tam, gdzie jedli szejkowie i przespać się tam, gdzie spali Rolling Stonesi, biorący udział w aukcjach w pobliskiej stadninie w Janowie Podlaskim. Ponadto okolica jest urokliwa, wyśmienita do spacerów, zwiedzania okolicy konno i kajakiem, i to jest chyba największy, naszym zdaniem, atut uroczyska. Jest tu jakby luksusowo, ale nie do końca w naszym klimacie. Zresztą odnosimy wrażenie, że też nie do końca mieścimy się w grupie docelowej uroczyska: zamożnych mieszkańców dużych metropolii, ze szczególnym uwzględnieniem wegetarian, chcących spędzić urlop w malowniczym miejscu w naturze, gdzie prawie każde miejsce nadaje się na kadr do „słifoci”, gdzie bezpiecznie mogą stąpać wypielęgnowanymi stopami obutymi w markowe sandałki, bez ryzyka wdepnięcia w łajno i gdzie o poranku budzić (ich) będzie śpiew skowronków, a nie kwakanie kaczek, gęganie gęsi oraz rozkoszne dźwięki wydawane przez pawie.

Dygresja:

Już wyjeżdżając z Zaborka W. doszedł do wniosku, że dobrym mottem tego Uroczyska byłoby:
Zamień w słowie Zaborek miejscami litery B i R, a otrzymasz…
I to widać, słychać i czuć!


Grzecznie wróciliśmy na późny obiad do Dworu Droblin, w którym minęliśmy się w drzwiach z dużą grupą ludzi najwyraźniej po rodzinnym obiedzie. Tym razem obsługiwała nas miła i uśmiechnięta kelnerka – od razu chciało się tu jeść! A na obiad oczywiście wszedł tatar, z tym że dzisiaj ciut obskrobaliśmy siekaną wołowinę z dodatków, gdyż wyśmienite mięso nie potrzebuje zagłuszaczy smaków. Do tego Erynia dobrała pierogi z soczewicą, a W. monotematycznie – befsztyk. Ten to jest uzależniony od mięsa.
Po powrocie uskuteczniliśmy drobne odwiedziny u alpak i nu-nu, bo jutro nastanie czas powrotu.
poprzedni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.