browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

zbytki i zabytki

Safranbolu i Hadrianopolis

Naszym ostatnim punktem postojowym miało być Hadrianopolis w okolicy miasta Eskipazar, ale mieliśmy tam dotrzeć późnym wieczorem (w końcu to około 700 km od Divriği). Wujek Gogle wskazywał nam dwa pensjonaty w Eskipazar przy drodze prowadzącej do Hadrianopolis. Jeden był zamknięty, drugi okazał się studencką bursą, o czym poinformował nas turecki student, używający w komunikacji translatora w komórce i stale napominający nas „speak … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Divriği

Do Divriği dojechaliśmy po pierwszej w nocy. Od razu W. skierował nas do Kosk Hotel, w którym spaliśmy ostatnio – recepcjonista rozłożył ręce i pokazał na hotel naprzeciwko. Naprzeciwko nie było lepiej, ale gość rzucił nazwą kolejnego hotelu w mieście, koło torów kolejowych. GPS bardzo chciał nas poprowadzić pięknym, starym i pieszym mostem, do którego prowadziły schody. Po paru perturbacjach … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Karahan Tepe i Göbekli Tepe

Wyjeżdżając z Dary po południu, mając ponad 200 km do przejechania, nie robiliśmy sobie specjalnych nadziei, że zdążymy zobaczyć tego dnia oba miejsca. Wedle GPS-a mieliśmy dotrzeć do Karahan około 16:30. Droga nas nie rozpieszczała: wyprzedzające się TIRy, częste czerwone światła, zwężenia na remonty jezdni, albo kontrolę żandarmerii dodatkowo nas opóźniały. Tymczasem, trzydzieści kilka kilometrów od Urfy, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Herbata i Dara

Zmieniając w krótkim czasie regiony, ciekawą była obserwacja zmian kuchni regionalnej w tureckich hotelach i restauracjach. W Karsie, w ramach pieczywa podano płaski chlebek wyglądający na brata bliźniaka gruzińskiego puri, a obok na stole leżał pokrojony w kawałki placek z serem – wypisz wymaluj chaczapuri imeruli. W Van, w bufecie śniadaniowym królowały sery, z których ten region ponoć słynie, zaś w Mardinie było więcej potraw z ziarnami albo … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Most w Malabadi i Zerzevan Kalesi

Dzień ten przeznaczyliśmy na dojazd do niedawno odkopanej ciekawostki archeologicznej pod samą granicą syryjską i znalezienie noclegu w Mardinie. Jak zazwyczaj udało nam się zrealizować jednocześnie w połowie i w ponad 100%. Nie dojechaliśmy do Dary, ale znaleźliśmy hotel w Mardin – Mardiva Resort Hotel za 1600 TRL za dobę w pokoju z łazienką i oddzielnym pokojem kanapowo-fotelowym z drugim telewizorem. Hotel zajmował trzy dolne piętra … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Koty i Ahtamar

W niektórych kręgach miasto Van słynie głównie z kotów rasy Van . W skrócie, są białe, często mają różnokolorowe oczy i lubią pływać. Badaniami nad rasą zajmuje się jeden z oddziałów miejscowego Uniwersytetu, gdzie też zajmują się reintrodukcją zagrożonego gatunku. Całkiem nie tak dawno kotów czystej rasy zlokalizowano w okolicy niecałą setkę. Koty te można sobie obejrzeć w Van Kedisi Villasi … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Van – muzeum i twierdza

Jeszcze wieczorem poprosiliśmy w recepcji o mapkę z zaznaczonymi atrakcjami Van. Mapka była, poglądowa (patrz: Wyspy Książęce), z zaznaczonymi głównie hotelami. Recepcjonista był w stanie znaleźć nasz hotel i twierdzę. Rano Erynia zasiadła do internetu i doszukała się Muzeum Archeologiczno-Etnograficznego, oraz paru innych miejsc w okolicy. Rano przedłużyliśmy więc o dobę pobyt w hotelu. Śniadanie było typowo tureckie i wyśmienite, mnogość rodzajów pieczywa (płaskie chlebki, simity, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Pałac Ishaka Paszy i wodospad

Przez Doğubayazıt przejechaliśmy w miarę szybko i bezboleśnie, by w końcu miejscami stromym podjazdem dotrzeć do İshak Paşa Sarayı – XVII wiecznego Pałacu Ishaka Paszy. Tym razem koszty były, tyle że niewielkie 3 €/osobę, tłumy były trochę większe (nawet dużo większe) i ogólnie rzecz biorąc było też wielkie rozczarowanie. Nie wróżymy temu miejscu dużych szans na opuszczenie listy wstępnej UNESCO … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Śniadanie z kotem… i Kars

Śniadanie, jak zazwyczaj w Turcji, było bardzo smaczne i obfitowało w duży wybór smaków wszelakich. Gdyby nie to że zamierzaliśmy ruszyć w dalszą drogę to spróbowaliśmy jedynie sigara böreği, wielości serów białych (w tym podpuszczkowych), jajek (były gorące), oraz na deser owoców suszonych i kandyzowanych, i oczywiście chałwy. Do przetestowania pozostało całe mrowie płynów i past o kolorach różnych oraz mniej lub bardziej (W.: … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ardahan, Kars i Katerina

Do Ardahan dojechaliśmy przed 18:00 i, ku naszemu zdumieniu, brama do zamku była otwarta, a facet w budce poinformował, że wejście jest gratis. Po bliższym rozeznaniu stwierdzamy, że zamek składa się wyłącznie z murów, na które nawet nie można wejść (wszystkie schody na górę zastawione są tablicami z zakazami wstępu). Środek twierdzy zarośnięty jest trawą i chwastami do tego stopnia, że … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Dom rodzinny i winiarnia

Po tych przyjemnościach w końcu dojechaliśmy do centrum wsi Keda, gdzie zrobiliśmy krótki postój. Daro musiała przywitać znajome. W końcu długo tam żyła, chodziła do szkoły i pracowała zanim wyszła za mąż. W. skorzystał z bankomatu (tak, cywilizacja dotarła również na wieś). Za Kedą za GPS miała robić Daro, tam bowiem mieliśmy odbić z głównej drogi. Cóż, nie do końcu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Bazar, plaża i ogród botaniczny

No to jak już się coś zaczęło to trzeba i dokończyć. Postanowiliśmy więc spróbować raz jeszcze zwiedzić Petras Ciche. Po drodze W. postanowił jeszcze wstąpić na batumskie targowisko, by kupić drobne co nieco. Trochę było problemu z dotarciem we właściwe miejsce, bo i targowisko jest wielkie (powierzchniowo) i drogi w pobliżu są jednokierunkowe (drugi kierunek oddzielony płotkiem), bądź nawet i nieprzejezdne … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Park dendrologiczny

Od wtorku miała być ładna pogoda i Daro miała w planach pokazanie nam paru miejsc w okolicy. Cóż, prognozy jak zwykle się mylą – do południa intensywnie lało, a na domiar złego jakiś faraon postanowił zemścić się na W. Jak nie urok, to… wiadomo (przemarsz wojsk). W okolicach 13:00 ciut się przejaśniło, W. też był już w stanie stabilnym, zebraliśmy się … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sameba

Według prognozy pogody dnia tego lać miało trochę mniej. Daro zaproponowała nam więc podjechanie do „górnej” cerkwi w Batumi. Jest to Katedra Świętej Trójcy (ბათუმის სამების ტაძარი) na mapach Samebą zwana. No i fajnie, W. ustawił na nawigacji punkt docelowy, popatrzył na mapę – fajnie, będzie będzie trochę zakrętów – i pojechaliśmy. Już w okolicy centrum Batumi było widać … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Marina i dwa muzea

W ostatni dzień postanowiliśmy obejrzeć miejsca niedooglądane. Niebo co prawda trochę siąpiło, ale za to po wyjściu z hotelu przywitała nas tęcza. Bulwarem nadmorskim przeszliśmy do mariny, gdzie oprócz standardowych jachtów czy katamaranów trafiliśmy na zacumowaną replikę Kolumbowej Santa Marii, oraz na dużo bardziej interesujący trójmasztowiec, niestety ze zwiniętymi żaglami – jak to w porcie. Nie … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Fort i muzeum fotografii

Po zaspokojeniu Monte-fobii można już było z Erynią rozmawiać o innych spacerkach po Funchal. Nie było więc większego problemu ze skierowaniem jej uwagi na Fort św. Jana Chrzciciela (Fortaleza de São João Baptista do Pico), szczególnie że pamiętała z przed paru dni, że po drodze było też co oglądać. Na początek zobaczyliśmy, totalnie zdziwieni, że praktycznie nie było oczekujących … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Monte i dwa ogrody

Ranek rozpoczął się świecącym słońcem, śpiewającymi ptakami i… dwoma wycieczkowcami w porcie. Jako że, według prognozy, miał być to ostatni słoneczny dzień naszego tu pobytu, Erynia zaparła się na Monte. Rzecz jasna, kolejka do kas była nie gorsza niż wczoraj, ale nic to, przeboleliśmy. Bardziej cierpieliśmy, gdy po odejściu od kas zobaczyliśmy dużo dłuższą kolejkę do … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Klasztor i ciastka

Klasztor św. Klary (Convento de Santa Clara) zbudowany był pod koniec piętnastego wieku typowo na bazie prostokąta z patio w środku. Z założenia miał być „ukryciem” cór szlacheckich, których nie udało się wydać odpowiednio za mąż. Zresztą, jednym z pomieszczeń do których można było zajrzeć, była cela takiej zamożnej z domu zakonnicy. Ciekawostką była ilość kościołów w tej budowli. Niezależnych kaplic też … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Muzeum i kościół São Pedro

Po winie i rozmowie przyszedł czas na drobny spacerek – szczególnie, że parę kroków za winiarnią jest Ogród Miejski (Jardim Municipal do Funchal). W. dostał jobla na punkcie kwiatków (jak zwykle), aż ciężko go było z tego ogrodu wyciągnąć. Znalazł tam nawet drzewo kapokowe siejące woków skorupami i puchem. Wyjście z parku zaowocowało niewielką zmianą – W. znalazł … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Blandy’s Wine Lodge

Poranek był o tyle lepszy od poprzedniego, że Erynia zapanowała nad swoją głową – przynajmniej w zakresie bólowym. Ciągle jej się jednak po głowie wierciło Monte, Monte, Monte i Teleferico. Niestety, i tym razem, nie udało nam się zrealizować tej fobii. W porcie stał jeszcze drugi z wycieczkowców i widać to było po długości kolejki do kolejki linowej. W. nawet nie musiał … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze