browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę.

wyspy

Haapsalu

Przyszedł w końcu czas przeniesienia się z wyspy na ląd stały, rankiem pożegnaliśmy więc miłą Gospodynię i jednym etapem, szybko, bez zbędnych postojów dotarliśmy do przeprawy promowej. Choć niebo było dynamiczne, to morze jednak było spokojne i promy pływały zgodnie z rozkładem. Zanim dotarliśmy do Tallina, zahaczyliśmy o Haapsalu – miejscowość uzdrowiskową o długiej historii, ciekawej architekturze małych domków, większych hoteli uzdrowiskowych … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Port, zamek i soljanka

Kolejnym punktem ustawionym przez W. na trasie był malutki port Triigi na północy wyspy, z którego 3 razy dziennie odpływają promy na wyspę Hiiumaa. Bilety można kupić w automacie. Nawet gdybyśmy mieli w planach popłyniecie, musielibyśmy czekać do dwudziestej bez pewności powrotu tego samego dnia, bo nie wiemy po której stronie „śpią” promy. Może kiedyś… Trasą nadmorską dotarliśmy do … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy

Peonie, krater i wiatraki

Rano na śniadanie spróbowaliśmy tostów z białego chleba zakupionego wczoraj w Salme Sai. Był tak mokry, że trzeba było pięciokrotnie przepuścić przez toster by zbrązowiał. Tyle tylko, że zgodnie z podejrzeniem Erynii, tosty były słodkawe, a sam chleb przypominał w smaku chałkę. Do słodkiego śniadania się nada, z tym że my nie przepadamy za śniadaniami na słodko. W. w swoich opiniach był … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Źródełko i klify

Kolejną atrakcję turystyczną, którą na trasie uraczyła nas Saaremaa, niełatwo było znaleźć. Było to źródełko Odalatsi. I niby wodę była i płynęła, ale gdzie wypływała pierwsza kropla rzeczki to już zupełnie inna sprawa. No chyba że przyjąć jako źródło rozmokłe malutkie bagienko w rowie… bo kilkanaście metrów dalej woda już płynęła i bardzo szybko zmieniała się w parometrowej szerokości … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Brązowe strzałki

Chcąc się jakoś zrehabilitować za skierowanie nas do Salem (ups… do Salme) W. postanowił pooglądać wszystkie punkty oznaczone na drogach brązowymi strzałkami, jako ciekawostki historyczno-przyrodnicze. Szybko mu jednak przeszło, po punkcie będącym starą drogą pasterską (przegrodzoną by nikt nią nie poszedł), „dworkiem” będącym „czymś” w remoncie z dwoma bramami na posesję, i parkiem narodowym traw nadmorskich, a przynajmniej tak … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Nie-chleb i nie-łódź

Dzień ten mieliśmy zacząć od odwiedzenia najlepszej piekarni na wyspie, piekącej najlepszy chleb na wyspie. Ponieważ piekarnię w Salme otwierano dopiero o 11., trochę rano poleniuchowaliśmy, szczególnie że pogoda za oknem sugerowała „nie wychodź z domu bo…” – ciężkie czarne chmury przeganiał wiatr po niebie, na szczęście był tak mocny, że przegonił je skutecznie i wyjechaliśmy już prawie w słońcu, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Zamek w Kuressaare

Rano po szybkim śniadaniu wyskoczyliśmy na szybki spacer łącząc dwie potrzeby: chodzenia boso po trawie oraz poszukiwania sygnału Wi-Fi, który w poleconym przez Gospodynię miejscu ogrodu, pojawiał się i znikał. Z przewagą tego drugiego. A był nam potrzebny do ustawienia trasy na dzisiejszy dzień. Przy okazji, mogliśmy się przyjrzeć innym domkom z zewnątrz, grządkom, inspektom, mini szklarni a także ogrodowi zimowemu, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Leśny cmentarz

Pojedzeni, spakowaliśmy się szybko i ruszyliśmy w trasę na Saaremę. Można powiedzieć, że większość trasy przespaliśmy nie rejestrując zmian lasów, i czasem bagien przez które prawie cały czas droga nas wiodła. Tak, Estończycy nie zgłupieli i nie osuszają bagien. Jedynymi godnymi wzmianki punktami było: ograniczenie (z 90) do 70 km/h przy szkole, i bez ograniczenia (ustawowej prędkości 90 km/h) przy znaku „uwaga na … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Trogir

Poranek przywitał nas szarymi chmurami, z których czasami coś pokapywało. Zeszliśmy na śniadanie licząc na to że w międzyczasie coś się zmieni. Śniadanie było jak najbardziej odpowiadające gwiazdkom hotelowym, przy czy jak zawsze przy „pierwszym razie” należało przetestować jakie smaki są serwowane. Było w czym wybierać zarówno od strony różnorodności jak i smaków. Nawet Erynii jakoś bardziej smakowało – … Kontynuuj czytanie »

4 komentarze

Forza d’Agro i powrót

Słońce znowu wróciło na właściwe tory (jakby kiedykolwiek z nich zeszło…) i zaczęła się lampa. Z listy okolicznych „I borghi piu belli d’Italia” zostało nam jedno do rzucenia okiem: Forza d’Agro. Zanim tam dotarliśmy przejeżdżaliśmy przez Mazzarò, nadmorską miejscowość połączoną z Taorminą kolejką linową (Funivia). Nas jednak bardziej interesowała plaża, a konkretnie jej kawałek po którym można było przejść prawie suchą … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Sant’Alesio i Savoca

Po nocy pełnej burz i ulewnych deszczy poranek także nie wyglądał obiecująco. Na dodatek padło Wi-Fi i nie udało nam się doczekać na ciepłą wodę. Poranek uratowało wyśmienite śniadanie i uśmiechy. Niestety nie ułatwiło to planowania trasy. Padło na miejscowość Savoca, która z jednej strony była zachwalana jako turystycznie interesująca, zarówno ze względów widokowych jak i filmowych – lata temu … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Taormina i Castelmola

Rano przeżyliśmy szok. Niebo było szare i zanosiło się na deszcz. Ale jak? To na Sycylii pada? Latem?! Oszaleli, nie dostosowali pogody do turystów? Przy śniadaniu dowiedzieliśmy się, że tak ma być do końca tygodnia. A Erynii odwaliło i na dzisiaj zaplanowała Taorminę… miejsce nad wyraz turystyczne. No cóż, dojechaliśmy na miejsce, zaparkowaliśmy na płatnym wielopiętrowym parkingu „Lumbi” … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Syrakuzy

Syrakuzy – miasto stare, o którym wiele się czytało i słyszało, było całkiem niedaleko (rapem 130 km od kwatery), więc normalną odpowiedzią na pytanie Erynii dokąd jedziemy?” było „Do Syrakuz”. Trochę większym problemem było określenie miejsc do odwiedzenia w „tych Syrakuzach”, bo jest to miasto bogate w miejsca warte zobaczenia. W. ustawił w nawigacji punkty typu „parking”: przy „Parco Archeologico … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Wokoło Etny

Śniadanie jak zwykle nie zawiodło. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że koty i owszem, są dokarmiane resztkami mięsno-rybnymi z kuchni, tyle że z drugiej strony obiektu bo nie wszyscy goście lubią zwierzęta – „jakieś dziwne człowieki!”. Na ten dzień W. wymyślił objazd Etny dookoła, bocznymi dróżkami – według Erynii „giro dell’Etna”. GPS współpracował z W. w tym względzie tak bardzo, że … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Wąwóz Alcantara

Poranek przywitał nas słońcem, dźwiękami wsi (koguty, gołębie, odgłosy gospodarcze) i aromaterapią kwiatów i drzew wszelakich, z cytrusami, ligustrami i oleandrami na czele. Piękna odmiana po poprzednim hotelu. Uzupełnieniem przyjemności było śniadanie znacznie smaczniejsze niż w Cefalù , zadowalające zarówno W. (kiełbasy, sery, jajka) jak i Erynię (kiełbasy, sery, jajka, pomidory, cornetto) oraz herbaty (w dużym wyborze) i kawy, oraz, na wstępie, (po) … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Pępek, bikini i kwatera

Nadszedł dzień przenosin w inne miejsce. O ile Cefalù będzie nam brakowało, o tyle ani za hotelem, ani jego śniadaniami tęsknić nie będziemy. Przenosiny przenosinami, ale W. nie byłby sobą, gdyby gdyby nie ustawił kilku punktów na trasie typu „by nie wracać”. W ten to sposób znaleźliśmy się w interiorze, w miasteczku Enna, zwanym pępkiem Sycylii, gdyż znajduje się (mniej więcej) … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Caccamo

„Co się odwlecze o nie uciecze”, sprzed paru dni, zmaterializowało się w ostatnim dniu pobytu w Cefalù. A było to urocze miasteczko Caccamo z najlepiej zachowanym na Sycylii średniowiecznym zamkiem, chociaż co rusz był rozbudowywany przez kolejnych właścicieli, a historię ma ma tak bogatą, że trudno ją w skrócie nawet opisać (Włochom się udało, chociaż skrótem trudno to nazwać – po przeczytaniu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Jaskinia i statek

Po wybitnym dniu lenia / depresyjnym, zaczęło nas znowu nosić. W. poszedł na całość i ustawił na GPS-ie drogę na zachód wyspy, docelowo do Marsali, po drodze dodając kilka punktów. Droga była malownicza, a niektóre widoki zapierały dech w piersiach i, jak na możliwości W., była w miarę prosta. Pierwszym punktem, zaplanowanej przez W. trasy, była zamieszkała od neolitu … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

„P. Depresja”

W. potknął się o „P. Depresję” i chcąc nie chcąc ogłosił dzień lenia. Nie chciało mu się jeść (starczy brak łaknienia) to i denne – jak zwykle – śniadanie okazało się jeszcze gorsze. Ledwo udało mu się namówić „P. Depresję” na jedno jajko (na twardo), trzy plasterki salami (jadał lepsze, dużo lepsze), i kilka kawałków pieczonego boczku (nawet ociekający tłuszczyk go … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Cefalù – historyczne

Na stronie Visit Cefalù doczytaliśmy, że jest więcej ciekawych miejsc do obejrzenia niż mieliśmy okazje zobaczyć wczoraj. Tak więc po śniadaniu, czekał nas kolejny spacer na starówkę. Tym razem zaczęliśmy od Museo Mandralisca, które zaliczylibyśmy w skrócie do naszej ulubionej kategorii „szwarc, mydło i powidło”. Brzmi to cokolwiek pogardliwie, ale bynajmniej nie jest to naszym zamiarem. Otóż … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz