browser icon
Używasz niezabezpieczonej wersji przeglądarki internetowej . Należy zaktualizować przeglądarkę!
Korzystanie z przestarzałej przeglądarki sprawia, że komputer nie jest zabezpieczony. Proszę zaktualizować przeglądarkę lub zainstaluj nowszą przeglądarkę by bezpieczniej, szybciej i przyjemniej doświadczać użytkowania.

wyspy

Od Tazacorte do La Cumbrecita

Sala restauracyjna była „z widokiem na Teneryfę”. Tym razem jedząc śniadanie, widzieliśmy na horyzoncie ścianę deszczu. Lało na Teneryfie albo pomiędzy wyspami. Nad nami chmury. Tylko gdzieniegdzie nad oceanem widać było drobne przebłyski słońca. Jadąc na zachodnią stronę wyspy przejeżdża się tunelem pod granią kaldery. Na drugim końcu tunelu przywitało nas słońce i świeciło bez jednej chmurki aż wróciliśmy na wschodnią stronę tunelu – prosto w chmury … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Sanktuarium Las Nieves i plaże

Na dzień następny Erynia zaplanowała powrót na północ a po drodze drobny wyskok w bok do Sanktuarium Virgen de Las Nieves. To ostatnie indywidualnie zwiedzać można jedynie do południa, więc ustawiliśmy plany tak, by był to „pierwszy punkt programu”. I był! Co prawda figurka wygląda dosyć nieciekawie (widać jedynie twarz) a nawet na filmie pokazywanym w muzeum nie jest to wzór urody kobiecej, za to sukienki były piękne, zdobione haftem i kamieniami. Wota srebrne … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Na południe, do wulkanów i wina

Mimo raptem paru godzin snu zerwaliśmy się „prawie” rześcy ale na pewno gotowi na drogę na południe, do Fuencaliente. Dalej na południe już się nie da a na dodatek są tam słynne saliny i latarnia morska. O słynnych na całą wyspę winiarniach też zapomnieć nie można. A że przy okazji: w tamtym rejonie miała miejsce ostatnia na wyspie erupcja wulkanu (1971r.), to tylko ubarwiło plany. Wyglądało na to, że plan jest bardzo napięty więc W. wykreślił … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Los Tilos

No tak, skończyło się spanie, 7:30 i na śniadanie! Ale i tak na nasz start trasy PR LP 06 dotarliśmy około 10. W. chciał co prawda „zrobić” tę drogę w odwrotnym kierunku ale mapa którą mieliśmy była tak dokładna (a innej nie udało nam się dostać, nawet w punkcie IT w Centrum Obsługi Turystów los Tilos), że w sumie poszliśmy „w lewo” a nie „w prawo”. I to była przednia zabawa. Jeżeli opuścić wszystkie słowa niekoniecznie nadające … Kontynuuj czytanie »

7 komentarzy

Roque de Los Muchachos

W poniedziałek od samego rana ruszyły przygotowania do zwiedzania wyspy. Zaczęliśmy od wypożyczenia samochodu, następnie Erynia wskazała trasę, którą W. wytyczył i już mieliśmy w nią ruszyć gdy okazało się, że jest drobny problem z GPS-em. Mianowicie W. przypadkiem przestawił go na język arabski. Powrót do „ludzkiego” alfabetu chwilę potrwał. Następnie okazało się, że GPS nie „widzi” wysp Kanaryjskich. W. długo acz bez rezultatów walczył z materią. W końcu rozdrażniona Erynia wyjęła przezornie kupioną … Kontynuuj czytanie »

6 komentarzy

Dzień lenia w Los Cancajos

Niedziela zaczęła się nudno – od znakomitego śniadania. Po czym napięcie rosło: W. zabrał Erynię na kameralną plażę w zatoczce, gdzie jak się później okazało, pływali miejscowi. Napięcie było związane z drogą do… tyleż malowniczą co momentami dającą popalić, zwłaszcza Erynii, u której z lekka uwidaczniał się lęk wysokości, na co dzień zresztą nieobecny. Jakoś te piargi nad kilku(nasto)metrową prawie pionową ścianą nie wprawiają jej w taki … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

Santa Cruz de La Palma

Następny dzień postanowiliśmy spędzić trochę owocniej i świtkiem koło południa wyruszyliśmy w stronę Santa Cruz de La Palma – stolicy wyspy. Oczywiście mogliśmy poczekać na autobus, który dowiózł by nas tam w kilkanaście minut ale spacery uczłowieczają. Są również dobre na kondycję i samopoczucie – przynajmniej W. – ale tym razem to Erynia ruszyła żwawym krokiem na północ i już po mniej niż półtorej godzinie zawarliśmy znajomość z Panią w drugim … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Los Cancajos

Na Okęciu, już w hali odlotów zauważyliśmy grupę na smyczy, no dobra: na wielu jednakowych smyczach i z obrożami (no dobra, opaskami na rękach) – także wszystkie jednakowe z logiem „Lewiatan”. Nie wiemy czy to wycieczka zakładowa czy premia dla najlepszych ale mimo smyczy zachowywali się tak, jak by się właśnie ze smyczy zerwali. Ledwo samolot wystartował, zaczęło się picie (mimo zakazu ogłoszonego przez załogę) a potem standard autobusu na grzyby – … Kontynuuj czytanie »

9 komentarzy

Chłopu Palma Odbiła…

  …a dokładnie rzecz biorąc La Palma i nie tylko Chłopu! Po wakacjach na Malcie, W. najwyraźniej „odbiła palma”, gdyż wkrótce po powrocie zażyczył sobie kolejnych wakacji na… innej ciepłej wyspie. Początkowo Erynia zlekceważyła Chłopa, sądząc że ten odpał jest odwracalny, a nas tradycyjnie poniesie na bliżej nieokreślony Wschód z uwzględnieniem szeroko pojętych Bałkanów. Niestety W. się zaparł, na dodatek precyzując po kilku miesiącach swoją zachciankę: Wyspy … Kontynuuj czytanie »

5 komentarzy

dookoła Zalewu Szczecińskiego

W dzień kolejny W. odwaliło: postanowił objechać Zalew Szczeciński dookoła (w prawo). Co prawda wyjechaliśmy z hotelu dosyć późno – sobotnie śniadanie jest o godzinę późniejsze, ale droga wydawała się wystarczająco „prosta” by się tym nie przejmować. Niestety droga może i była łatwa ale W. zapomniał o czasie. Dzień był wybitnie zbyt krótki na drogę i zwiedzanie, pozostało więc „zwiedzanie samochodowe”. Zresztą opuszczanie samochodu nie należało do najprzyjemniejszych doznań (-8°C i mocny … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Wolin i Międzyzdroje

Poniedziałek przeznaczyliśmy na dojazd i zakwaterowanie. W., pomny opinii znajomego, postanowił, że pojedziemy przez Niemcy i w pięć godzin udało nam się dojechać z Wrocławia przez obwodnicę Berlina do Domu św.Józefa w Szczecinie. Trochę daleko od centrum, ale cicho, w miarę tanio i z restauracją. Czego nam więcej trzeba? Na początek zjedliśmy ruskie pierogi i poszliśmy obejrzeć pobliski kościół – W. zarobił w oczach recepcjonistki. Może i nie jest to kościół zbyt stary i bogaty, ale oświetlenie … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Malta praktycznie

  Opisywanie Malty przez regiony spowodowało konieczność zebrania w jednym miejscu informacji ogólnych o całej wycieczce. Aby uświadomić sobie rzeczywistość Malty (Państwa-Miasta) trzeba zdać sobie sprawę, że jest ono wielkości Wrocławia lub Krakowa. Nie województwa czy powiatu ale MIASTA! I na dodatek odciętego od dostaw wody pitnej – bo na Malcie nie ma żadnego całorocznego cieku wodnego. Nie ma również praktycznie żadnych surowców – oprócz różnego … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Kłusaki, megality i saliny

W. zaszalał nastawiając budzik na 5:55, dzięki czemu już o 10:05 udało nam się dotrzeć na Gozo. Na pierwszy ogień miała pójść kolejna świątynia megalityczna – Ġgantija. W tym celu mieliśmy podjechać do Rabatu (Victorii), by stamtąd złapać coś do Xagħry. Plan uległ zmianie po pięciu minutach jazdy, w chwili gdy W. przycisnął stop, bo zauważył drogowskaz na Ġgantiję. Wysiedliśmy. Według drogowskazu było jakieś 2km marszu. W. zaczął się uśmiechać. … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Gozo: Victoria (Rabat)

Po tygodniu zwiedzania Malty, przeszliśmy płynnie w zwiedzanie drugiej z wysp – Gozo. Mniejszej, spokojniejszej, z autobusami jeżdżącymi punktualnie i (ponoć) lepszym jedzeniem. Spod samego hotelu autobus zawiózł nas do portu promowego w Ċirkewwa – dwadzieścia parę kilometrów w około półtorej godziny – gdzie prawie z biegu weszliśmy na prom. Panuje tu bardzo ciekawy zwyczaj, płaci się tylko za prom z Gozo na Maltę, na Malcie po prostu wchodzi się … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Trzy Miasta

…a właściwie tylko jedno z trzech, Birgu zwane także, z włoska, Vittoriosą. Miasto to, leżące na cyplu pomiędzy Kalkarą a Sengleą, zauroczyło nas swoimi wąskimi, urokliwymi uliczkami. Dodatkowo port i marina jachtowa oraz plaża z widokiem na Valettę, a nade wszystko cisza i spokój. Co do tej ciszy i spokoju to zdania były podzielone, gdyż z jednej strony przyczynił się do nich podwójny Dzień Zwycięstwa (8 września Maltańczycy świętują odstąpienie Turków … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Ptaszarnia i saliny

Na ten dzień Erynia miała plany tyleż wąskie co jednoznacznie sprecyzowane: Saliny w nomen omen Salina Bay oraz zachwalany w przewodnikach Bird Park. Ponoć leżały blisko siebie. W. uważa, że na tym wyprysku ziemi na Morzu Śródziemnym wszędzie jest blisko i wprost wstyd nie przejść tego piechotą wzdłuż i wszerz. Tak więc po przejechaniu 9km (zajęło nam to około godziny), kierowca wysadził nas „niewiadomogdzie”, bo normalną trasę jego … Kontynuuj czytanie »

3 komentarze

Klify i jaskinie

Jak zazwyczaj wyruszyliśmy świtkiem koło południa, tym razem obejrzeć klify Dingli – to już drugie o podobnej nazwie – poprzednie były w Irlandii – ale te były jakoś mało widokowe. Do miejscowości Dingli dotarliśmy autobusem i dalej ruszyliśmy już piechotą w skwarze, w kierunku wody (najbliższej). Nie było daleko, w końcu na Malcie nigdzie nie jest daleko, a do morza w szczególności, ale i tak mieliśmy czas zapoznać się z urokami spacerku w słońcu pomiędzy … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Mosta i Ta’Qali

Leń okrutny usiłował dusić nasze inicjatywy, ale działając wspólnie i w porozumieniu, udało nam się go (tego lenia) udusić, decydując się zobaczyć Mostę. Po śniadaniu wsiedliśmy więc w autobus do Mosty, i na tym nasze szczęście się skończyło. Dalej była „wolna amerykanka”. Bardziej nolens niż volens, W. urządził przymusowy postój w Naxxar. Erynia wykorzystała przerwę do obfotografowania kilku ulic miasta szykującego się (a jakże!) do festy. Tam też … Kontynuuj czytanie »

2 komentarze

Megality Malty

W kierunku błękitnej groty zamierzaliśmy jechać z przesiadką przy lotnisku. Jednak po dotarciu na lotnisko plan lekko się zmodyfikował, bo spóźniliśmy się kilka minut na 201. Kolejny za godzinę. Tu wkroczył W., który wyczaił inny przystanek w pobliżu, skąd odjeżdża 71 do Żurrieq. Stamtąd miałoby być circa 1km do Blue Grotto. W zasadzie wszystko się zgadzało, „oprócz żony i prokuratora”. Jedna z ulic na początku miasta była zablokowana, … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz

Mdina

(na wstępie drobna uwaga uzupełniająca – Mdinę zwiedzaliśmy przed katedrą św.Jana w Valetcie) Do Mdiny dojechaliśmy autobusem w warunkach klimatyzowanych, a te mają jednak tę wadę, że wychodząc z nich człowiek zderza się z rzeczywistością i ma to niekiedy skutki nieprzewidywane. Tak było i tym razem. Wysiadając z autobusu W. oświadczył, że dzisiaj nie będziemy się pałętać po muzeach i zaraz za rogiem skręcił do… muzeum katedralnego. Co prawda znalazł usprawiedliwienie, bowiem wejście do katedry … Kontynuuj czytanie »

Wstaw komentarz