wyspy
Wulkan, wąwozy i wino
Tym razem W. zagonił Erynię do mapy i poprosił by zrobiła listę miejsc, które jeszcze można by zobaczyć. Z tego postarał się wykroić sensowne trasy na resztę dni. Jako że naczytaliśmy się sporo o długich kolejkach do parkingu w Parku Narodowym Timanfaya, jak również dostępnym sposobie zwiedzania ograniczonym praktycznie do wycieczki grupowej w autokarze (guagua) i możliwości robienia zdjęć wyłącznie przez … Kontynuuj czytanie
César Manrique
Erynia wciąż powtarzała: César Manrique, César Manrique i César Manrique, więc w końcu nawet gruboskórny W. zrozumiał czego Erynia potrzebuje. Usiadł do nawigacji GPS i ustawił trasę. Na pierwszy ogień poszło muzeum tegoż wszech-artysty z wizją – César Manrique Foundation w Taro de Tahíche – umiejscowione w domu, który zaprojektował i w którym mieszkał czas jakiś. Oboje byliśmy zachwyceni połączeniem surowej, wielopoziomowej pozostałości po … Kontynuuj czytanie
Sól, oliwiny i wino
Tym razem trasę ustalał W., mając na względzie umówioną degustację win. Stąd ograniczyliśmy się do najbliższej okolicy. Zaczęliśmy od (salin de Janubio). Zaparkowaliśmy przy ulicy i poszliśmy spacerkiem w dół, w pobliże salin. Po drodze wszakże trochę zboczyliśmy, zoczywszy piękne acz niedojrzałe opuncje oraz przepust, po zbóju, pod lokalną drogą. Trochę dziwne to przy opadach rzędu 150mm/rok. Same … Kontynuuj czytanie
Porto Timoni
Spało nam się tej nocy mile, ociężale i długo, ledwo zwlekliśmy się na śniadanie i, co ważniejsze, by zdać kluczyki od wynajętego samochodu. Po tych dwóch ciężkich pracach musieliśmy troszkę odpocząć przed planowaną na ostatnie dni naszego tu pobytu trasą do Porto Timoni. Słońce już było wysoko, wysokie welony chmur wysoko na niebie, piękna pogoda na… … Kontynuuj czytanie
Plażowanie
Na Korfu zobaczyliśmy już prawie wszystko, co nas interesowało, a i parę niespodzianek też (na przykład pomniki żołnierzy serbskich). Nadszedł więc czas na plażowanie. Wieczorem wyznaczyliśmy sobie kilka interesujących zatoczek dostępnych z drogi, po wcześniejszym spacerku, mniej lub bardziej stromym, mając nadzieję, że większość turystów wybierze te najbardziej dostępne miejsca. Mieliśmy trafić na plażę Limni, ale jak zwykle … Kontynuuj czytanie
Widoki Paleokastritsy
Dwa zakręty dalej był zaplanowany przez nas punkt „Bella Vista” – reklamowany jako piękny widok z panoramą na Paleokastritsę, i nie tylko. Co prawda sama restauracja Bella Vista była zamknięta, ale z leżącej obok kawiarni Golden Fox widok był równie piękny. Przy okazji Erynia zafundowała sobie ostatni z reklamowanych, a niespróbowanych, wyrobów wyspy: cafe freddo. Oboje stwierdziliśmy, że nie jest to … Kontynuuj czytanie
Makrades i Paraskewa
Erynia na ten dzień zaplanowała Paleokastritsę i stare wsie w okolicy. Daleko nie było więc się specjalnie nie śpieszyliśmy z opuszczeniem hotelu, tak że do Makrades / gr. Μακραδες dotarliśmy gdy słońce było już wysoko. Wiemy, wiemy, że nie jest to najlepsze dla zdjęć, ale byliśmy w końcu na wakacjach i wstawanie dzikim świtem nie powinno ich zdominować. Sama wioseczka, … Kontynuuj czytanie
Nowa Forteca i Doukades
Pomału wracaliśmy do Nowej Twierdzy, ale nie mogliśmy trafić na bramę wejściową. Okazało się, że częścią zabytku „opiekuje się” grecka armia (Marynarka Wojenna), przez co spora część jest nieosiągalna dla turystów. Nawet nie wolno bramy fotografować z ulicy, no chyba, że fotografuje się uzbrojenie stojące przed bramą, a przy okazji i bramę (W. nie lubi określenia „nie wolno”). … Kontynuuj czytanie
Od grobli do twierdzy
Jadąc dalej, z drogi zobaczyliśmy groblę z lotniskiem po jednej stronie, monasterem Vlacherna i Mysią Wyspą po drugiej, a wszystko to nad laguną. Natychmiast podjęliśmy właściwą decyzję i szybko zaparkowaliśmy samochód. Sama grobla, jest świetnym miejscem do obserwowania i robienia z bliska zdjęć startujących i lądujących samolotów. Przednia rozrywka, a dodatkowo można sprawdzić godziny przylotów i odlotów na stronie lotniska. Grobla prowadzi na półwysep Kanoni, … Kontynuuj czytanie
Pantokrator i Palea Perítheia
Poranek obudził nas lekko zachmurzonym niebem, a morze straszyło deszczem pokazując wały chmur piękne acz burzowe. Straszenie nie było zbyt efektywne, a słońce rozgoniło chmury zanim zdążyliśmy zjeść śniadanie, wybraliśmy się więc niedokończoną wczoraj trasę na najwyższy szczyt wyspy: Pantokrator, a następnie do wioski Palea Perítheia (Perithia). Początek trasy wiódł nas piękną drogą dwujezdniową, aż do zjazdu na … Kontynuuj czytanie
Od tawerny do twierdzy
W skądinąd uroczej wiosce Karousades szukaliśmy czegoś do jedzenia. W centrum, wzdłuż drogi którą jechaliśmy, była tylko jedna jadłodajnia, i na dodatek remontowana. Erynia wyskoczyła zapytać o inne możliwości: „Chcecie jeść? To 700m dalej jest taverna Anatoli. Jak lubicie ryby i owoce morza to będziecie w raju. Czy jest dobra? Jak lokalni tam jedzą, to jest dobra!”. Ledwo zaparkowaliśmy pod … Kontynuuj czytanie
Punkty widokowe i kanał
Po stronie południowej przyszedł czas na część północną. Zaczęliśmy od pobliskich okolic, bo po jakichś 10 km, GPS zawiódł nas do Agios Stefanos, a konkretnie do małego, wolnego od turystów acz malowniczego portu rybackiego. Pokręciliśmy się tam chwilę, W. ponapawał się nie tylko morzem, ale i odsłoniętą strukturą skał (zlepieńce na zmianę z iłami). W okolicy miasteczka Peroulades, … Kontynuuj czytanie
Klasztor, koniec i jezioro
Po drobnym spacerze ruszyliśmy w dalszą drogę na południe po punktach wymyślonych przez GPS-a W. Pierwszą z „atrakcji turystycznych” był chyba 4 gwiazdkowy hotel, bo nic innego w pobliżu nie znaleźliśmy, chyba że za miejsce godne zobaczenia uznamy ujście rzeki pełne ryb pomiędzy którymi pasły się dwa żółwie. Niestety żółwi nie udało się sfotografować. Widocznie wszystkie, które nie … Kontynuuj czytanie
Kumkwaty i saliny
Zaparł się W. na to południe Korfu i nic nie dało się zrobić. Tym razem Erynia nie dodawała punktów trasy więc wzrosło prawdopodobieństwo, że uda się odwiedzić wszystkie punkty wymyślone przez W. na podstawie „atrakcji GPSa”. Początek był nawet zachęcający, droga wiodła w kierunku stolicy, a następnie skręciliśmy trochę w bok, by ominąć centrum, i się zaczęło – Erynia zobaczyła kumkwaciarnię, … Kontynuuj czytanie
Od Sinarades do Chlomos
Kolejnym punktem trasy była wioska Sinarades / Σιναραδες, wioska stara bo zbudowana w czasach bizantyjskich stała opuszczona do 1669 r. gdy to zasiedlili ją ponownie uchodźcy z Krety. XV wieczne kościoły były chyba ostatnim tchnieniem imperium we wsi, ale przetrwały. Szkoda, że były zamknięte, bo ponoć są warte obejrzenia. Wczoraj tylko przez Sinarades przejechaliśmy, a to co zobaczyliśmy, tak … Kontynuuj czytanie
Wino i oliwa
W. jest upartą bestią – czego nie dało się zrobić wczoraj, należało dokończyć dzisiaj. Rano Erynia posiedziała w hotelowym lobby (tylko tam działa wi-fi) i wyszukała koordynaty pozostałych miejsc, których nie dało się W. zlokalizować na GPS-ie. W efekcie czego, parę punktów na południu nam doszło… Najwyraźniej dzień bez wina jest dniem straconym, gdyż dziwnym trafem jako pierwsza na … Kontynuuj czytanie
Droga na południe
Ustalanie tras wybitnie W. nie szło. Leń jeden nie poustawiał ich w domu, a teraz miał do dyspozycji jedynie AutoMapę i papierowe opisy miejsc ciekawych. Niestety AutoMapa włączyła klawiaturę grecką, a literki wyskakiwały łacińskie. W efekcie nic nie można było znaleźć, a jak już coś się udało znaleźć to nie było to, czego się szukało. Że istnieje możliwość przestawienia klawiatury na … Kontynuuj czytanie
Droga do Angelokastro
Wczoraj w tawernie, miły grecki kelner żonaty z (sic!) Czechosłowaczką, zasugerował nam przyjemny dwugodzinny spacer (4 km w jedną stronę) do Angelokastro, ruin dawnej XIII w. bizantyjskiej twierdzy, będącej jednocześnie jednym z reklamowanych wszędzie punktów widokowych. Samo umiejscowienie budowli na ponad 300m szczycie wyrastającego wprost z wody cyplu, dawało tak dużą przewagę, że bizantyjska twierdza nigdy nie została zdobyta. W. zaświeciły się … Kontynuuj czytanie
Wstęp do Korfu
Tym razem długo zastanawialiśmy się nad wybraniem miejsca docelowego wakacji. Z jednej strony ograniczały nas efekty zmiany właściciela firmy, w której pracuje Erynia, z drugiej (ś)wirusowa histeria z jej restrykcjami. Tu wolno, tu nie, ale jeśli… to może… W efekcie przekazaliśmy nasze oczekiwania (ma być ciepło i nad wodą) pani Agnieszce z Kiosku z Wakacjami i dostaliśmy parę ofert. W niehisterycznych czasach, byłoby nam trudno … Kontynuuj czytanie
Bazylika i trzy muzea
Poranek dobił nas pięciogwiazdkowym śniadaniem, obsługiwanym przez pięciogwiazdkowych kelnerów. Na ogół czujemy się prawie wszędzie w miarę swobodnie więc co najwyżej mile zaskoczyło nas pytanie ile minut ma być gotowane jajko na miękko i sprzątanie talerzy po każdym użyciu. Mieliśmy jedynie problem z tym, czy wstając na chwilę od stołu, serwetkę odłożyć należy na stół czy na krzesło. … Kontynuuj czytanie

